Przeważnie maszeruję, ale niestety przy marszu bolą mnie łydki(?) z przodu, tak jakby kości. Jedynym rozwiązaniem jest taki swobodny truchcik, przeplatany marszem, ze stałą szybkością przewijania bieżni.
Tak myślałam że z tym czasem nic się nie da zrobić
.
Tak myślałam że z tym czasem nic się nie da zrobić
.
. Dzisiaj potruchtałam/pomaszerowałam na biezni i było OK, nawet sie specjalnie nie zmuszałam, tylko potem jak buraczek ide do pracy