Witam
Tak mnie nurtuje ostatnio taki problem. Wszędzie się pisze (na sfd też) że smażenie jet bee, bo jest i kropka. Wszędzie polecają/polecacie raczej grillowanie. Ale jak to jest właściwie z tą szkodliwością smażenia?
Trochę się naczytałem po forach i innych kątach internetu i najczęściej przytaczany powód szkodliwości to TŁUSZCZ. Zły tłuszcz. Dużo tłuszczu. OK. Przy smażeniu używa się tłuszczu, ale smażąc np. na smalcu po pierwsze mięcho nie łyka aż tyle tego tłuszczu niż z oleju, ale po drugie ważniejsze, co skoro ja chcę ten tłuszcz? Jestem na low carb teraz i w diecie liczę mięcho + ewentualnie trochę smalcu użytego do smażenia (co i tak liczę z nadwyżką bo przecież większość zostaje na patelni). To jak to jest?
Drugim częstym powodem podawanym jest to że tłuszcz się pali a jak się pali to tworzą się szkodliwe związki, itp, itd. No dobra, jeśli się smaży na jakimś kujawskim, czy ogólnie na jakichś nędznych olejach roślinnych to i się pali. Ale smażąc na maśle klarowanym albo na smalcu się nie pali tłuszcz.
No to w końcu jak jest z tą szkodliwością? Jeśli CHCĘ/LICZĘ SIĘ z tym dodatkowym tłuszczem bo jest to zaplanowany element mojej diety i smażę na smalcu, albo maśle klarowanym (koksa nienawidzę to olej kokosowy odpada, a też ponoć dobry jest) to czy to znaczy, że smażenie, może nie tyle jest zdrowe/zdrowsze, co nie jest niezdrowe?
Dosyć często pojawiało się podobne pytanie, ale zawsze było kwitowane: nie bo nie. A jak to jest dokładnie? I czemu? I czy przy spełnieniu ww. warunków można spokojnie sobie smażyć, nawet codziennie?
Tak mnie nurtuje ostatnio taki problem. Wszędzie się pisze (na sfd też) że smażenie jet bee, bo jest i kropka. Wszędzie polecają/polecacie raczej grillowanie. Ale jak to jest właściwie z tą szkodliwością smażenia?
Trochę się naczytałem po forach i innych kątach internetu i najczęściej przytaczany powód szkodliwości to TŁUSZCZ. Zły tłuszcz. Dużo tłuszczu. OK. Przy smażeniu używa się tłuszczu, ale smażąc np. na smalcu po pierwsze mięcho nie łyka aż tyle tego tłuszczu niż z oleju, ale po drugie ważniejsze, co skoro ja chcę ten tłuszcz? Jestem na low carb teraz i w diecie liczę mięcho + ewentualnie trochę smalcu użytego do smażenia (co i tak liczę z nadwyżką bo przecież większość zostaje na patelni). To jak to jest?
Drugim częstym powodem podawanym jest to że tłuszcz się pali a jak się pali to tworzą się szkodliwe związki, itp, itd. No dobra, jeśli się smaży na jakimś kujawskim, czy ogólnie na jakichś nędznych olejach roślinnych to i się pali. Ale smażąc na maśle klarowanym albo na smalcu się nie pali tłuszcz.
No to w końcu jak jest z tą szkodliwością? Jeśli CHCĘ/LICZĘ SIĘ z tym dodatkowym tłuszczem bo jest to zaplanowany element mojej diety i smażę na smalcu, albo maśle klarowanym (koksa nienawidzę to olej kokosowy odpada, a też ponoć dobry jest) to czy to znaczy, że smażenie, może nie tyle jest zdrowe/zdrowsze, co nie jest niezdrowe?
Dosyć często pojawiało się podobne pytanie, ale zawsze było kwitowane: nie bo nie. A jak to jest dokładnie? I czemu? I czy przy spełnieniu ww. warunków można spokojnie sobie smażyć, nawet codziennie?
haba daba
Krzysztof Piekarz
