souljah21W ogóle to myślę że wszystko co trenujemy tzn. siłę,wytrzymałość lub inne cechy są jakby uzależnione od genetyki. 80% genetyka 20% trening
Trzeba poprawić to, czego nam brak zeby nie przeszkadzało nam wykorzystywać naszych silnych stron. Ja nie bede dynamiczniejszy od przeciwników, od większości bede mniej dynamiczny, ale z nimi tez moge wygrac, jeśli różnica nie będzie za duża, bo bede w stanie ich sparaliżować i zamęczyć. Ze mną każdy na początku rusza się szybko a w połowie walki ma wszystkiego dosyć. Ja kiedy jestem zmeczony ruszam sie dużo luźniej niż na poczatku walki i naprawdę nie pamietam, kiedy przegrałem walke na punkty, czy na wskazówki.
Wczoraj mieliśmy ostatnie zawody w sezonie, zrobiliśmy z siostrą eksperyment. Zawody zaczęły sie o godz. 1 a my z siostrą zrobiliśmy sobie o 11 godzinę bardzo ciężkiego treningu technicznego. Siostra ćwiczyła kombinacje, ja taio-toshi z długiego odejscia, ale ona miała mi stawiac maksymalny opór. Ona jest lżejsza jakieś 5 kg, ale jak przed pierwszym szarpnięciem robiła beton, to pociagnięcie jej do przodu, odskok, zakrok i rzut udały mi sie chyba 2 razy. A tak to nie byłem w stanie jej rozbujać. Siostra ćwiczyła na mnie kouchi, ja zabierałem nogę, ona robiła odejście i harai-goshi. Tylko ja po zabraniu nogi robiłem beton na maksa i nie dawałem sie wychylic do harai. Tez za bardzo sobie nie porzucała, tylko mi skopała nogę. Zmeczylismy sie strasznie, potem pojechalismy na zawody i najpierw siostra miała 4 przeciwniczki, 4 szybkie ippony, dwa razy harai dwa razy tani-otoshi, jak przeciwniczki próbowały atakować. No ale ona zawsze z nimi wygrywa, wiec nie ma się co dziwić. Ja miałem kiepskie losowanie - wolny los i potem po kolei trzech kolesi z którymi na ogół przegrywam. No i pierwszy wszedł do rzutu, ja opór, ajk mocno szarpnął konterka, w dół go i trzymanie. Nawet specjalnie się nie szarpał. Drugi najpierw przegrywał na juko, potem tak w połowie walki pociągnął mnie na wazari, nawet nie wiem jak, a potem zaczął się cofać, widac było ze nie ma juz siły. Doszedłem do ouchi, spróbował mnie skontrować, obróciłem sie do uchimaty i rzuciłem pierwszy raz na zawodach czystą uchimatę, w ogóle bez oporu, jakby sam skoczył. Wazari, trzymanie i też nawet się nie wyrywał. W finale już nie miałem siły, ale na szczęście przeciwnik też i walczył pasywnie, dostał karę w końcówce poszedł do ataku i dostał uranagę. No i chyba bardzo mi ten trening przed zawodami pomógł bo byłem rozluźniony, a przeciwnicy, poza drugim nie byli wcale dużo szybsi. Ja przygotowałem sie raczej na te zawody które były w zeszłą niedzielę. A w ostatnim tygodniu niewiele cwiczyłem, chciałem tylko utrzymac szybkość. I okazało się, że biegam na 4 m w 1,30 sek. a po robieniu siły miałem 1,74 sek. W przyszłym sezonie spróbuję powtórzyc taki
ostry trening przed zawodami i zobaczę czy też będę sie dobrze czuł.
Zmieniony przez - KrzyśK w dniu 2013-06-16 12:34:26