Dzisiejsza dieta to jest pomyłka, że pożal się Boże - zrobili mi obiad-niespodziankę, i po wliczeniu wszystkiego "na oko" biję pokłony, jak można było wrzucić 1000kcal w jeden posiłek^^. Serbska kuchnia welcome to. Jakoś to odratuję, ale zabraknie mi dzisiaj białka na rzecz tłuszu z jakiegoś okrutnego mięsa.
Za to z treningu jestem na maksa dumna. Chyba zaczynam rozumieć znaczenie zwrotu "do porzygu".
+ komentarze, wątpliwości i zawodzenie:
ad3. Niby fajno, bo dobiłam do 10 w drugiej serii, ale ciekawa jestem, na ile poprawnie wykonuję ćwiczenie, skoro pleców czuję po tym tyle co kot napłakał.
ad5. 10 prostowania to jakoś mało - mam sobie potrzymać w łapkach jakiś krążek, czy wydłużać pauzy we wznosie?
ad7. Nadal nienawidzę tego ćwiczenia, jak i moje
tricepsy 
, także te marne 5 powtórzeń w drugiej serii i tak mnie cieszy - głównie z tego względu, że w ogóle odważyłam się tam dołożyć jakiegoś ciężaru.
ad9. Regularnie dostaję kolki przy tym ćwiczeniu^^. Chyba nie jesteśmy sobie jednak przeznaczone :-/.
as12.
Ruda - zrobiłam jak kazałaś (tzn. jak ja zrozumiałam) i wzięłam talerz 10kg podnosząc się obunóż z ziemi. Wzięłam potem 2 hantle i nadal nic nie czułam. Mogę wrócić do podnoszenia jednonóż na steperze, z mniejszym ciężarem?
