Witam.Jak w temacie-ponad miesiac temu miałem wypadek i skończyło sie to pęknięciem podstawy czaszki.Przeleżałem w szpitalu 2 tygodnie,potem kolejne 3 w domu ale juz wróciłem do pracy.Nie czuję się jeszcze jak przed wypadkiem ale z kolejnym dniem jest coraz lepiej.W szpitalu neurochirurg powiedział mi że napewno nie będę mógł trenowac taja od 6 do 12 miesięcy,żeby kosć sie zrosła.Chciałem zapytac co Wy o tym myslicie?Może ktos zna kogos kto miał podobną kontuzję i wrócił do treningów? Nie zamierzam walczyc bo zajmuję sie tym rekreacyjnie ale sparingi sprawiały mi wielka przyjemnosc...Nie wiem czy powrót do treningów po czyms takim będzie sie wiązał z jakims ryzykiem,ale kocham ten sport i nie wyobrazam sobie zebym mógł dac sobie spokój kompletnie...
(L)
Krzysztof Piekarz