Zaczne wstępnie od tego że znów przerwałem treningi, tym razem powodem była utrata bardzo dobrej pracy,obniżenie funduszu, załamka i takie tam (czyli syf kiła mogiła i dezorganizacja totalna). Od września pracuje mniej dochodowo, ale w końcu udało sięw miare ogarnąć temat i mogę wznowić treningi :) I tu pojawia sie problem.
Jakiś miesiąc temu chciałem wjechać paleciakiem pod kosz ze stertą dywanów, niby żaden wyczyn bo paleciak sam wjeżdża :D Ale że dno było rozwalone to coś tam blokowało...No i podniosło mi to ciśnienie, zacząłem napierać na paleciaka aż go do góry uniosło a do przodu ani drgnie...W końcu z całym impetem naparłem na niego , wlazł do środka ale ucierpiał nadgarstek w prawej ręce. Wiadomo paleciaka sie trzyma...Szkoda tylko że nie zrobiłem tego na prostych rękach :(
Pobolało pobolało, nie mogłem się oprzeć na prawej ręce. Jakbym chciał pompke zrobić to bym sie zesr...
Ale w końcu cud...Zaczęło przechodzić...Po tygodniu może dwóch otwieram karton...nacięcie na środku reszte odrywam i odrywając prawą ręką znów pieprzło (nie przeszło do końca bo przy mocniejszym wygięciu stawu bolało) i ból masakra...
Teraz sedno :) Od tego czasu mineło sporo ogólnie mnei nie boli ale i tak nie mogę odchylić tak nadgarstka jak w lewej dłoni bo boli.
Co mogę z tym zrobić? Bo mnie już szlag i depresja dopadają. Szlag bo siedze na d... i nic nie robie...co z tego że w pracy coś ciężkiego przełoże itd...to nie to samo. A depresja bo jestem prawie 10kg w plecy (po utracie pracy dieta też poszła i w ogóle :( ) i jak ostatnio zarzuciłem krytycznym okiem na lustro to stwierdziłem że wyglądam jak E.T. klata sie zapada bębeb rośnie , brakuje tylko idiotycznej głowy...
Znacie jakiś sposób żeby to szybko zreperować? Bo boje się że jak sie legne pod sztangą....
Jakiś miesiąc temu chciałem wjechać paleciakiem pod kosz ze stertą dywanów, niby żaden wyczyn bo paleciak sam wjeżdża :D Ale że dno było rozwalone to coś tam blokowało...No i podniosło mi to ciśnienie, zacząłem napierać na paleciaka aż go do góry uniosło a do przodu ani drgnie...W końcu z całym impetem naparłem na niego , wlazł do środka ale ucierpiał nadgarstek w prawej ręce. Wiadomo paleciaka sie trzyma...Szkoda tylko że nie zrobiłem tego na prostych rękach :(
Pobolało pobolało, nie mogłem się oprzeć na prawej ręce. Jakbym chciał pompke zrobić to bym sie zesr...
Ale w końcu cud...Zaczęło przechodzić...Po tygodniu może dwóch otwieram karton...nacięcie na środku reszte odrywam i odrywając prawą ręką znów pieprzło (nie przeszło do końca bo przy mocniejszym wygięciu stawu bolało) i ból masakra...
Teraz sedno :) Od tego czasu mineło sporo ogólnie mnei nie boli ale i tak nie mogę odchylić tak nadgarstka jak w lewej dłoni bo boli.
Co mogę z tym zrobić? Bo mnie już szlag i depresja dopadają. Szlag bo siedze na d... i nic nie robie...co z tego że w pracy coś ciężkiego przełoże itd...to nie to samo. A depresja bo jestem prawie 10kg w plecy (po utracie pracy dieta też poszła i w ogóle :( ) i jak ostatnio zarzuciłem krytycznym okiem na lustro to stwierdziłem że wyglądam jak E.T. klata sie zapada bębeb rośnie , brakuje tylko idiotycznej głowy...
Znacie jakiś sposób żeby to szybko zreperować? Bo boje się że jak sie legne pod sztangą....
Krzysztof Piekarz
