Chociaż mam na pieńku z kibicami L na jednym z forum
fajnie zabrzmiało
W Rapidzie panuje fatalna atmosfera: piłkarze grają daleko od domu, od ponad miesiąca nie dostają pensji, a trener podobno groził swoją dymisją. Przed Śląskiem pojawia się minimalna szansa, by powalczyć o coś więcej niż tylko o honor.
Zachowanie obu drużyn i ich trenerów w Timisoarze jest co najmniej zadziwiające. Trener Śląska Wrocław Orest Lenczyk rzuca żartami na lewo i prawo, piłkarze wydają się być wyluzowani, jakby po prostu przyjechali na wycieczkę do Rumunii. Z drugiej strony szkoleniowiec Rapidu Razvan Lucescu – spięty i podminowany. A to przecież Rumunii mają prawie pewny awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej, zaś wicemistrzowie Polski niemal nie mają szans. Ich zachowanie mogą jednak tłumaczyć słowa szkoleniowca wypowiedziane zaraz po meczu we Wrocławiu, że na rewanż udają się tylko po to, by honorowo pożegnać się z pucharami.(...)
– Jakby tak wpadła pierwsza bramka, to może... – zastanawiał się pomocnik Śląska Łukasz Madej.
Nie było do końca wiadomo, czy pojawi się on na boisku w Timisoarze. Lenczyk rozważał wstawienie do wyjściowej jedenastki Waldemara Sobotę. Podobne dylematy trener miał przy obsadzeniu pozycji napastnika oraz środkowego
pomocnika, czyli tego, który zastąpi zawieszonego za kartki Sebastiana Milę. Co wymyślił Lenczyk, miało się okazać dopiero dziś rano.
Zmieniony przez - siwy__00 w dniu 2011-08-25 19:41:04