Doping krwi zazwyczaj kojarzy się nam z wykonywaniem transfuzji, która ma na celu dostarczenie wzbogaconej tkanki do organizmu, zasobnej w tlen, jak i składniki odżywcze, mające za zadanie przyspieszyć procesy regeneracyjne, a także wspomóc wysiłek fizyczny. Podobne działanie wykazuje EPO.

Erytropoetyna należy do grupy glikoprotein wytwarzanych przez nerki i wątrobę. Hormon reguluje ilość czerwonych krwinek, jak i poziom hemoglobiny, nie wpływając tym samym na krwinki białe, jak i nie wykazuje działania toksycznego, którym zagrożony byłby szpik. Nadmiar EPO wydalany jest wraz z moczem.

Stymulacja poziomu czerwonych krwinek ma na celu zwiększenie wydolności, jak i wytrzymałości tkanki mięśniowej poprzez usprawnienie funkcjonowania układu sercowo-naczyniowego. Tego typu efekt najbardziej jest pożądany przez sportowców, którzy wykonują pracę stricte tlenową, wytrzymałościową, bazującą na wydolności mięśniowej. Oznacza to, że zazwyczaj o doping erytropoetyną oskarżeni są biegacze, kolarze, biegacze narciarscy, bokserzy czy pływacy. Hormon ten zazwyczaj nie jest wykorzystywany w sportach siłowych czy też sylwetkowych.

różeniec górski krew

Kłopot z wykorzystaniem EPO polega na tym, że znacznie wzrasta gęstość krwi, poprzez wzrost czerwonych krwinek, co utrudnia jej transport i staje się wymagające dla serca.

Naukowcy z Chin odkryli, że zastosowanie zioła różeńca górskiego stymuluje produkcję EPO w organizmie. Jednak należy pamiętać, że jest to tylko suplementacja, która nie może być przyrównywana do wyżej wymienionych praktyk.

Wykorzystanie adaptogenów, których celem jest wspomaganie funkcji organizmu, było celem wielu badaczy pochodzących z Chin, Korei czy byłego Związku Radzieckiego. Naukowcy zauważyli, że na tle badanych substancji, różeniec górski przeciwdziała wyczerpaniu nadnerczy. Wykorzystanie różeńca znalazło swoje zastosowanie również jako wsparcie adaptacyjne dla ludzi mieszkających wysoko w górach, którzy na co dzień żyją w niskich temperaturach oraz w niskiej gęstości tlenu.

Aby potwierdzić tego typu doniesienia, naukowcy wykorzystali główny składnik czynny różeńca górskiego - salidrozyd. Jak się okazało, salidrozyd wpłynął na białko HIF-1-alfa, które jest wytwarzane gdy komórki otrzymują zbyt małą ilość tlenu. Sytuacja ta sprawia, że organizm zostaje zmuszony do zwiększenia ilości EPO tak, aby wyrównać deficyty tlenu za pomocą zwiększenia możliwości transportowych krwi. Oczywiście, nie ma tutaj sytuacji niedoboru tlenu, jednak mechanizm stymulacji EPO poprzez wykorzystanie różeńca jest podobny.

Ilość od 500 do 1000 mg na dobę powinna być dawką wystarczającą do uzyskania ww. efektu, jak i wielu innych pozytywnych skutków, takich jak: przeciwdziałanie stresowi, poprawa odporności, przeciwdziałanie zmęczeniu, wsparcie funkcji nadnerczy.

Na podstawie: https://www.t-nation.com/supplements/tip-natural-blood-doping

Zheng KY1, Zhang ZX, Guo AJ, Bi CW, Zhu KY, Xu SL, Zhan JY, Lau DT, Dong TT, Choi RC, Tsim KW. "Salidrozyd stymuluje akumulację białka HIF-1α spowodował indukcję ekspresji EPO: sygnalizację poprzez blokowanie szlaku degradacji w nerkach i komórkach wątroby." Eur J Pharmacol. 2012 Mar 15; 679 (1-3): 34-9.

Komentarze (1)
adam222

Wszystko pięknie tylko mnie po różeńcu łeb napier**** jak diabli

0