Lee Labrada - jak obniżyć kortyzol  i schudnąć

Lee Labrada ma 65 lat i wciąż prezentuje sylwetkę, której mogłoby pozazdrościć wielu młodszych zawodników. Były czołowy zawodnik Men’s Open, znany z estetyki i perfekcyjnego pozowania, dziś chętnie dzieli się tym, co – jego zdaniem – najbardziej pomaga utrzymać formę przez dekady. W materiale z 14 lutego 2026 roku omówił sześć prostych zasad, które mają wspierać kontrolę stresu, a w konsekwencji ułatwiać utrzymanie smuklejszego pasa.

Warto od razu zaznaczyć jedną rzecz: Labrada używa języka typowego dla fitnessu, gdzie „kortyzol” bywa skrótem myślowym oznaczającym ogólnie stres, rozregulowany sen i gorszą regenerację. W praktyce jego wskazówki dotyczą głównie podstaw stylu życia, które rzeczywiście mają największy wpływ na kompozycję sylwetki.

Trening jako najprostsza dźwignia

https://youtu.be/saHYOOL23iE

Pierwszym filarem jest ruch – najlepiej regularny trening oporowy. Labrada podkreśla, że każde ćwiczenie jest lepsze niż brak aktywności, ale to właśnie trening siłowy jest jego zdaniem najskuteczniejszy, jeśli celem jest utrzymanie mięśni i poprawa proporcji sylwetki. Zwraca uwagę na związek pomiędzy aktywnością, lepszą kontrolą poziomu cukru we krwi, regeneracją i ogólnym „uspokojeniem” organizmu po dniu pełnym bodźców. W jego podejściu siłownia nie jest narzędziem do karania się za dietę, tylko stałym elementem higieny zdrowia.

Jedzenie częściej, ale prościej

W obszarze żywienia Labrada proponuje posiłki mniejsze, częstsze i oparte na solidnej porcji białka. Szczególnie przestrzega przed nadmiarem prostych węglowodanów, które u wielu osób sprzyjają wahaniom apetytu i „dokładaniu” kalorii bez kontroli. Nie chodzi mu o eliminację węglowodanów, tylko o to, by baza diety nie była zbudowana na cukrach i szybkich przekąskach, bo one zazwyczaj pogarszają samopoczucie i utrudniają trzymanie planu.

Kofeina i stymulanty – ostrożnie z dawką

Trzeci punkt to stymulanty. Labrada nie demonizuje kawy, ale zwraca uwagę, że kofeina w większych ilościach potrafi podkręcić reakcję stresową, a u części osób przekłada się na rozdrażnienie, „nerwowość” i trudniejsze zasypianie. Wskazuje, że w okolicach treningu może to nie być problemem, ale w ciągu dnia – zwłaszcza później – warto zachować umiar. Jako łagodniejszą alternatywę wspomina czarną herbatę.

Sen jest „nienegocjowalny”

Tu Labrada jest wyjątkowo stanowczy: jeśli sen jest słaby albo przerywany, organizm gorzej się regeneruje, rośnie apetyt, a trzymanie formy staje się dużo trudniejsze. Podkreśla, że to właśnie sen jest momentem odbudowy zasobów fizycznych i psychicznych. W jego narracji sen nie jest dodatkiem do planu, tylko podstawą, bez której inne elementy przestają działać tak, jak powinny.

Suplementy jako wsparcie, nie fundament

Labrada wspomina też o suplementach, ale w dość klasycznym, „oldschoolowym” tonie: jako dodatku, a nie remedium. Wymienia witaminę C, fosfatydyloserynę i białko serwatkowe, sugerując, że mogą wspierać organizm w okresach większego obciążenia. To ważne: nawet on nie przedstawia suplementów jako głównego rozwiązania, tylko jako uzupełnienie, jeśli podstawy – sen, dieta, aktywność – są poukładane.

Styl życia i zarządzanie stresem w praktyce

Na koniec Labrada schodzi na poziom bardzo przyziemny: codzienne stresory. Zwraca uwagę na wieczorne „przebodźcowanie” – szczególnie ekrany, ciągłe przewijanie treści i brak wyciszenia przed snem. Proponuje proste rozwiązania: ograniczyć elektronikę w ostatnich godzinach dnia, włączyć spokojne tło dźwiękowe (np. natura, muzyka), zadbać o rutynę uspokajającą. Wspomina również o alkoholu, który może pogarszać jakość snu, nawet jeśli teoretycznie ułatwia zasypianie.

Co w tym jest najcenniejsze?

Najmocniejszy punkt podejścia Labrady polega na tym, że jego „walka z kortyzolem” jest w praktyce listą fundamentów: regularny trening, mniej chaosu w jedzeniu, kontrola kofeiny, priorytet snu i świadome wyciszenie wieczorem. Dla wielu osób brzmi to banalnie, ale to właśnie te rzeczy najczęściej decydują o tym, czy forma w pasie się utrzymuje, czy stopniowo „wraca” mimo treningów.

W wieku 65 lat Labrada nie sprzedaje sztuczek. Przypomina raczej, że sylwetka jest skutkiem stylu życia – a styl życia buduje się z małych, powtarzalnych decyzji, nie z jednego „idealnego” planu.

electro

Warto przeczytać

Komentarze (1)
_Knife_

Kortyzol pomaga w walce z tłuszczem, a patologiczne stany dotyczą promila ludzi (hiperkortyzolim przez nadmierne podawanie glikokortykosteroidów; guzy przysadki produkujące ACTH; guzy nadnerczy - gruczolaki nadnerczylub raki nadnerczy; ewentualnie ektopowo ulokowany guz np. w jamie brzusznej). Uwielbiam, jak się demonizuje rzeczy, które de facto nie mają żadnego znaczenia lub pomijalne. Na te patologiczne zmiany nic pomoże dieta, sen i inne rzeczy, tylko farmakologia i skalpel (lub inna interwencja podobnego kalibru).

"Etiologia hiperkortyzolizmu obejmuje źródła egzogenne i endogenne. Najczęstszą przyczyną jest jatrogenna, spowodowana egzogennym podaniem glikokortykosteroidów doustnych, wziewnych, miejscowych lub pozajelitowych. Ostrożne szacunki wskazują, że rocznie ponad 10 milionów ludzi w Stanach Zjednoczonych otrzymuje farmakologiczne dawki glukokortykoidów. Chociaż nie u wszystkich rozwija się hiperkortyzolemia, dowody zdecydowanie sugerują znaczne zaniżenie częstości występowania i częstości występowania jatrogennego zespołu Cushinga.[3] [4] [5] [6] [7].

Wśród przyczyn endogennych hiperkortyzolizm dzieli się dalej na 2 podkategorie: zależną od ACTH i niezależną od ACTH. Po określeniu zależności ACTH przeprowadza się ukierunkowane obrazowanie i badania dynamiczne w celu dalszej lokalizacji źródła zależności ACTH. choroba Cushinga (przysadkowy ACTH-
gruczolak wydzielający) stanowi od 60% do 70% przypadków endogennych, przyczyny nadnerczowe (niezależne od ACTH) stanowią od 10% do 20% przypadków, a ektopowa produkcja ACTH stanowi od 6% do 10% przypadków. Mniej niż 1% przypadków wynika z ektopowej produkcji hormonu uwalniającego kortykotropinę (CRH)"

"Szacunki z jednego duńskiego badania wykazały, że w ciągu 11 lat częstość występowania zespołu Cushinga wynosiła 1,2–1,7 przypadków na milion osobolat (choroba Cushinga), 0,6 przypadku na milion osobolat (gruczolak nadnercza) i 0,2 przypadku na milion osobolat (rak nadnerczy).[2] Nowsze szacunki na podstawie populacji amerykańskiej wahały się od 39,5 do 48. 6 na milion osobolat.[9] Niektóre dowody sugerują, że ektopowy zespół Cushinga (ECS) lub ektopowy zespół ACTH (EAS) występuje częściej niż zgłaszano. Mimo to większość serii wskazuje na częstość występowania około 10–15% wszystkich przypadków zespołu Cushinga. Drobnokomórkowy rak płuc jest najczęstszą przyczyną tej postaci zespołu Cushinga.Tylko 1% pacjentów z drobnokomórkowym rakiem płuc ma ECS, co sugeruje, że w USA zapadalność na około 300 nowych przypadków rocznie.[10]"

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK551526/