Obserwując to, co się dzieje w Internecie, można wpaść w ponury nastrój. Poziom większości wypowiedzi wskazuje, iż te osoby nie rozumieją już nawet średnio skomplikowanych treści. Najlepiej sprzedają się proste hasła, chwytliwe slogany, uproszczenia. Niestety, z reguły wszelkie uproszczenia w nauce są karygodne. Dlatego właśnie dyskusja z większością ludzi wypowiadających się w Internecie nie ma żadnego sensu.

Najpierw należałoby przeczytać kilkanaście książek, a następnie zrozumieć wiele kwestii dotyczących fizjologii, biochemii, sportu czy dietetyki. To przerasta większość ludzi, dlatego doskonale sprzedają się hasła w rodzaju: „stracisz 6 kg w 10 dni”, „super dieta”, „rewolucja na talerzu”, „pięć sposobów na świetną sylwetkę”, „idealna forma bez wyrzeczeń”, „amerykańska rewolucja żywieniowa”. Są to całkowicie fikcyjne tytuły, które wymyśliłem (wszelka zbieżność z książkami czy artykułami jest całkowicie przypadkowa).

Niedawno trafił do mnie „bestseller”, książka która sprzedała się w 1.5 mln egzemplarzy na całym świecie: „Dieta z sukcesem. Simple glyx. Przyjazny indeks glikemiczny” autorstwa Marion Grillparzer. Zaniepokoił mnie dopisek na okładce: „Chudnięcie w poczuciu szczęścia”. Później było już tylko gorzej. Autorka jest „ekotrofologiem”. Dla mnie już ta informacja stanowi ostateczną czerwoną flagę. Dlaczego? Gdyż w Polsce wiele osób tytułujących się „doktorami” i promujących ekotrofologię, w istocie sprzedaje kłamstwa, mity i kompletne herezje związane np. z „koalicją dr Ratha w obronie zdrowia”. Wspomniani aktywiści wymyślili sobie, że raka da się leczyć witaminami, że zwierzęta nie mają zawałów, że rekiny nie mają raka, iż da się leczyć AIDS witaminami B5, B6, B12, C oraz kwasem foliowym. Nie trzeba posiadać rozległej wiedzy medycznej, by wiedzieć, iż są to kompletne bzdury, wymyślone przez osoby nie mające żadnej orientacji, chociażby w podstawach farmakologii (więcej o odżywianiu komórkowym możesz przeczytać:  Tutaj )

„Ale co to szkodzi?” Najwyżej ludzie, którzy naczytają się o podobnych rewelacjach, umrą przedwcześnie stosując „alternatywne metody terapii”, które nie mają nic wspólnego z medycyną, a więcej z „zabiegami szamanów” lub ze stanem wiedzy znachorów w średniowieczu. To tak, jakby na współczesnym polu walki posługiwać się mieczem, tarczą i zbroją lub w dobie atomowych okrętów podwodnych – żaglowcami.

Największe błędne tezy Marion Grillparzer: „Zapotrzebowanie organizmu to 2300 kcal”? (strona 16 publikacji)

Zapotrzebowanie jakiego organizmu? Strongman może potrzebować 10000 kcal dziennie, leniwy pracownik biurowy 2600 kcal, a 50 kg kobieta 1600-2000 kcal (w zależności od aktywności, wieku itd.)…

Największe błędne tezy Marion Grillparzer: „Piwo prowadzi do otyłości brzusznej”.

piwo otyłość brzuszna

Naukowcy sprawdzili, czy teoria piwnego brzucha jest prawdziwa. W ramach badania EPIC od 7876 mężczyzn i 12 749 kobiet zebrano dane m.in. żywieniowe. Oceniono powiązanie, między piciem piwa a zmianą w obwodzie pasa w ciągu 8.5 roku (za pomocą wielowymiarowych ogólnych modeli liniowych i regresji logistycznej).

Wyniki:

  • wyjściowo (na początku badania) istniała korelacja, między piciem piwa a obwodem w pasie, ale tylko u mężczyzn, nie u kobiet,
  • mężczyźni spożywający 1000 ml piwa dziennie byli narażeni na 17% większe ryzyko przyrostu centymetrów w pasie, w porównaniu do osób pijących mało złocistego napoju,
  • kobiety, które nie piły piwa, miały o wiele mniejsze szanse na zdobycie nadmiarowych centymetrów w pasie, w porównaniu do pań pijących, nawet mało alkoholu,
  • ograniczenie konsumpcji piwa było powiązane z utratą centymetrów w pasie, ale nieistotnie statystycznie.

Wniosek: picie piwa jest powiązane z przyrostem centymetrów w pasie, ale wynika to bardziej z ogólnego wzrostu wagi, w całym ciele. Naukowcy nie stwierdzili, by piwo powodowało odkładanie się dodatkowych kilogramów tylko w tułowiu. Marion Grillparzer kolejny raz pisze o rzeczach, o których nie ma żadnego pojęcia.

Największe błędne tezy Marion Grillparzer: „Dla wątroby nie ma znaczenia, czy pijemy piwo czy colę”.

W rzeczywistości cola ma dużo cukru i wywołuje równie negatywne skutki zdrowotne, jak każdy słodzony napój, soki 100%, woda z cukrem, woda z miodem, woda z cukrem brązowym itd. Nie ma znaczenia, czy coś jest naturalne czy nie. Jest to mit głoszony przez osoby nie znające podstaw biochemii, farmakologii oraz zasad, jakim podlega organizm człowieka. Piwo zawiera etanol, który podlega kompletnie innym przemianom w ustroju, niż węglowodany. Zestawianie tych dwóch napojów i twierdzenie, iż mają taki sam wpływ na ustrój, jest karygodnym błędem.

Sullivan MJ, Scott RL. wykazali, iż napoje cola, soki owocowe czy pokrojona pomarańcza, wywołują podobne efekty pod względem wpływu na stężenie cukru we krwi. Z kolei B.I.Joffe i wsp. wykazali, iż 2 litry piwa wywołują niekorzystny wpływ na stężenie insuliny i glukozy we krwi, jednak nie można twierdzić, iż taki sam (bo wykresy są całkowicie inne po spożyciu napoju zawierającego 100 g węglowodanów i po dostarczeniu 2 litrów standardowego piwa).

Piwo zawierało 3.1% węglowodanów (głównie dekstryny), w sumie 62 g węglowodanów na 2 litry napoju (w tym ~12 g maltotriozy, maltozy, glukozy i fruktozy). Wypicie 940 ml napoju typu cola (jednej z wiodących firm na rynku) da gorsze efekty, niż 2 litry piwa. Taka porcja coli dostarcza ~100 g węglowodanów, o szybkiej kinetyce. Ale … piwo zawiera etanol mający niszczący potencjał dla ustroju, dodatkowo napój z węglowodanami wywołuje dłuższy i silniejszy wyrzut insuliny oraz glukozy. Nie można stawiać tych napojów w tym samym rzędzie, gdyż oba są szkodliwe, jednak poprzez zupełnie inne mechanizmy.

B.I. Joffe i wsp. porównali:

  • wypicie 2 l klasycznego lagera (browar z Południowej Afryki),
  • wypicie 2 l piwa z sorgo - sorgo jest rośliną należącą do rodziny wiechlinowatych (Poaceae), podrodziny prosowate (Panicoideae),
  • spożycie 100 g węglowodanów w słodzonym napoju (zawierał cukry proste, oligo- i polisacharydy).

Obraz: wpływ na glikemię piwa (lager), piwa z sorgo oraz napoju ze 100 g węglowodanów.

W wielkim skrócie:

  • po 1 h stężenie insuliny było prawie identyczne w grupie, która wypiła 2 l piwa, jak i po napoju z węglowodanami,
  • po 1 h stężenie glukozy w grupie pijącej piwo osiągnęło ~ 5.0 mmol/L, tymczasem u osób pijących napoje z węglowodanami osiągnęło prawie 8.0 mmol/L,
  • po 2 h stężenie insuliny w grupie pijącej piwo było już tylko nieznacznie podniesione,
  • po 2 h stężenie glukozy w grupie pijącej piwo osiągnęło mniej, niż 4.0 mmol/L, tymczasem u osób pijących napoje z węglowodanami osiągnęło ponad 6.0 mmol/L,
  • po 2 h stężenie insuliny w grupie pijącej napój z węglowodanami było nadal silnie podniesione i odnotowano szczytowy poziom (~5.0 mU/L),
  • po 3 h stężenie insuliny w grupie pijącej napój z węglowodanami było nadal podwyższone, tymczasem w grupie pijącej piwo spadło prawie do wartości wyjściowych,

Obraz: wpływ na glikemię różnego rodzaju węglowodanów. Źródło: M. C. Gannon, F. Q. Nuttall, P. A. Krezowski, C. J. Billington, S. Parker „The serum insulin and plasma glucose responses to milk and fruit products in Type 2 (non-insulin-dependent) diabetic patients”

Jak widać sok pomarańczowy jest równie niekorzystny, jak picie wody słodzonej cukrem stołowym (sacharozą), zaś najgorsze efekty przynosi czysta glukoza.

OGTT – polega na podaniu standardowej dawki glukozy (50, 75 lub 100 g) i obserwacji spadku stężenia cukru we krwi.

Ogólnie wg ESAP przy dawce 75 g glukozy podanej doustnie w trakcie OGTT:

  • stężenie glukozy we krwi powinno wynosić mniej niż 200 mg/dL (po 1 h); 11.1 mmol/L,
  • stężenie glukozy we krwi powinno wynosić mniej niż 140 mg/dL (po 2 h); < 7.77 mmol/L,
  • stężenie pomiędzy 140-200 mg/dL po 2 h uznawane jest za nietolerancję glukozy – często stan przedcukrzycowy,
  • stężenie większe niż 200 mg/dL oznacza cukrzycę,

„Na spalenie 1 kg tłuszczu potrzeba 3 godzin biegu?!”

bieganie tłuszczu

Największe błędne tezy Marion Grillparzer: „Kilogram tłuszczu to 7000 kcal. Takiej ilości organizm pozbywa się w ciągu 3 dni stosując głodówkę lub biegając przez 3 godziny” (strona 16 publikacji).

Komentarz: Oczywiście, gdyby to była prawda, problem otyłości by nie istniał. Niestety, autorka nie zapoznała się z żadnymi badaniami naukowymi, tylko wzięła dane znikąd. W rzeczywistości w trakcie pracowitego treningu aerobowego o intensywności 66-74% tętna maksymalnego, tylko 25-31% energii pochodzi z tłuszczu podskórnego. Czy to dużo? Niestety jest to znikoma ilość. Dlaczego? 60 kg kobieta wydatkuje ok. 603 kcal w trakcie godziny biegu w tempie 5 min / km (200 m na minutę). Z tego ¼ kcal daje ... 150,75 kcal utylizowanych z wolnych kwasów tłuszczowych. Po godzinie treningu aerobowego! A więc, gdyby organizm działał zawsze tak samo, a wszelkie inne warunki (np. temperatura, siła wiatru), nie ulegałyby zmianie, gdyby nie następowała adaptacja (ilość utlenianych WKT, utlenianej glukozy, adaptacja do danego rodzaju wysiłku – spadek zużywanej energii) itd. (nie mam czasu wyjaśniać wszystkich zależności związanych z termodynamiką, biochemią, fizjologią), to na pozbycie się 1 kg tłuszczu (u 60 kg kobiety) potrzeba ~ 46.4 godzin biegu! Celowo (w celach dydaktycznych) pominąłem tu wydatek energetyczny związany z uzupełnianiem glikogenu, IMTG w mięśniach, z naprawą mikrourazów itd.

Ok, może się mylę. Ugryźmy zagadnienie od zupełnie innej strony. 

Na podstawie badań, np. Luc J C van Loon i wsp., wiemy iż:

  • trening aerobowy powoduje pozbywanie się ledwie 0,4 - 0,5 g tłuszczu na kg na minutę u osób niewytrenowanych, przy intensywności 47 - 52% VO2 max (czyli 68-71% maksymalnego tętna danej osoby, HR),
  • w ciągu godziny „cardio” pozbędziesz się 24 - 30 g tłuszczów (216 do 270 kcal ze źródeł tłuszczowych),
  • z tych wszystkich kalorii tylko 31% zapewniają wolne kwasy tłuszczowe, czyli w najlepszym wariancie wydatkujemy tylko ~ 83,7 kcal na godzinę pracy z tłuszczu podskórnego przy zadanej intensywności,
  • 45% energii zapewniają węglowodany (glikogen mięśniowy oraz glukoza we krwi), a 24% tłuszcze wewnątrzmięśniowe (IMTG) i lipoproteiny osocza (np. trójglicerydy transportowane w osoczu krwi, jako VLDL-TG). Dodatkowo patrząc na bilans energii i utlenianie tłuszczu w ciągu 24 h, wpływ treningu aerobowego jest żaden,
  • bardzo dobrze wytrenowani mężczyźni w wieku ~22 lata i ważący 74.5 ± 2.2 kg mogą liczyć nawet na utlenianie 0,7 - 0,8 g tłuszczu na minutę, czyli 42 - 48 g tłuszczy na godzinę (378 - 432 kcal, jeśli weźmiemy pod uwagę, iż tłuszcz podskórny jest mniej efektywnym paliwem, wynik będzie odrobinę gorszy - zamiast 1 g tłuszczu = 9 kcal, należałoby przyjąć 7 kcal). Z tym, że w rzeczywistości, w badaniach na kolarzach, utleniali oni tylko 0.41 ± 0.04 g tłuszczu podskórnego na minutę, a 0.39 ± 0.03 g na minutę z innych źródeł (np. tłuszcz śródmięśniowy).

Kalkulator: skoro maksymalne utlenianie tłuszczów (z wszelkich źródeł) wynosi 0.7 g na minutę, na godzinę zużyjemy np. 42 g, to na zużycie 1000 g tłuszczu potrzeba 23.8 godzin treningu, czyli trzeba by jechać na ergometrze przez blisko dobę (z intensywnością 74% tętna maksymalnego). Gdyby wziąć pod uwagę tylko tłuszcz podskórny, na pozbycie się 1 kg tłuszczu potrzeba ~ 40 h ciągłego treningu aerobowego.

Przy intensywności wysiłku 74% tętna maksymalnego:

  • 25% energii zapewniały wolne kwasy tłuszczowe,
  • 24% energii inne źródła tłuszczu,
  • 13% pochodziło z glukozy w osoczu krwi,
  • 38% zapewniała glukoza zmagazynowana, jako glikogen mięśniowy.

Podsumowanie: Marion Grillparzer twierdzi, iż wystarczą 3 h treningu biegowego, by spalić 1 kg tłuszczu. W rzeczywistości potrzeba od 20 do 45 h pracy (przy tętnie 74-79% maksymalnego), w zależności od tego, o jakich tłuszczach mówimy, ile waży dana osoba, w jakim jest wieku, jaki ma profil hormonalny, jak się odżywia, jak jest wytrenowana, czy nie ma współistniejących schorzeń itd.

 

A może rozwiązaniem jest dieta lowcarb?  

Z innych badań np. Jeff S. Volek i wsp. wiemy, iż osoby stosujące dietę niskowęglowodanową mogą mieć wyższą efektywność utleniania tłuszczów. Dwudziestu elitarnych ultramaratończyków i triathlonistów (biorących udział w zawodach Ironman) przeprowadziło maksymalny, stopniowany test wysiłkowy i 180-minutowy bieg z intensywnością 64% VO2 max (jest to ok. 79% tętna maksymalnego), w tym przypadku było to tętno wynoszące około 146 uderzeń na minutę. Ważyli średnio ~ 68.8 kg przy wzroście ~ 175.7 cm.

Stosowano dietę zapewniającą:

  • 10.4% energii z węglowodanów,
  • 19.4% energii z protein,
  • 69.5% energii z tłuszczów (LC),
  • było to 82 ± 62 g węglowodanów, 139 ± 32 g białka oraz 226 ± 66 g tłuszczów dziennie,
  • dostarczano 2884 ± 814 kcal dziennie.

Efekt? Średnie utlenianie tłuszczu podczas ćwiczeń submaksymalnych (180-minutowy ciągły bieg) było o 59% wyższe w grupie LC (1.21 ± 0.02 vs 0.76 ± 0.11 g / min), co odpowiadało większemu udziałowi tłuszczu, jako źródła energii (88 ± 2%, w porównaniu z 56 ± 8%). Ale proszę wziąć pod uwagę niezmiernie istotny fakt. Byli to mężczyźni o ekstremalnej sprawności, podlegający adaptacjom do pracy długotrwałej.

OK, nawet oni (elitarni sportowcy) potrzebowaliby co najmniej 14 h ciągłego biegu przy tętnie 79% maksymalnego. Jednak w tym przypadku też nie wiemy, jak wygląda % rozkład energii i ile de facto dostarcza tłuszcz podskórny, a ile inne jego źródła (np. lipoproteiny osocza, tłuszcze wewnątrzmięśniowe).

„Białko osłabia organizm?!”

Największe błędne tezy Marion Grillparzer: „Białko osłabia organizm, obciąża wątrobę, która jest fabryką energii dla organizmu, jesteśmy coraz bardziej głodni nad talerzem, na którym nie ma żadnego tłuszczu ani warzyw”(strona 14 publikacji). Zgadza się, teoretycznie, gdyby jeść tylko proteiny, skończyłoby się to nieciekawie. Białko jest kiepskim materiałem energetycznym. Jednak jest to sytuacja niespotykana, skrajna i teoretyczna. Jak ma się do większości populacji? Tak samo, jak rozważania o szansach na bycie zabitym przez spadający samolot lub meteoryt. Jest to możliwe, no tak, ale …

Największe błędne tezy Marion Grillparzer: „Chude mięso królicze zawiera kalorie, powiedzmy, że 50”.

50 kalorii? 100 g mięsa z królika dostarcza 638.8 kJ, czyli 152,7 kcal (20.43 g protein, 6.2 g tłuszczów). 152.7 kcal to 152700 kalorii. 1 g mięsa dostarcza więc ~1.527 kcal, czyli 1527 kalorii (na podstawie: Wiadomości Zootechniczne, R. XLIV (2006), 3: 72-77 Dorota Kowalska „Wartość dietetyczna mięsa króliczego”). Raczej ciężko rozważać zjadanie mikrogramów pokarmu, gdyż trudne jest nawet odmierzenie mniej, niż 1 g mięsa.

Największe błędne tezy Marion Grillparzer: „Kalorie […] z chudego mięsa króliczego wywierają jednak na organizm odmienny wpływ, niż 50 kalorii dostarczonych przez tiramisu. Te ostatnie od razu odkładają się w biodrach, ponieważ pochodzą z cukru”.

Nieprawda. 100 g tiramisu (własnej roboty) w 100 g dostarcza 5.3 g protein, 41.14 g węglowodanów i 22.32 g tłuszczów, czyli 387 kcal. Nie można twierdzić, iż mieszanka protein, węglowodanów i tłuszczów działa tak samo, jak cukier, bo to nieprawda. Ponadto wierutnym kłamstwem jest twierdzenie, iż energia pochodząca z cukru jest „natychmiast odkładana”. Jeśli nie dostarczasz znacznej nadwyżki energetycznej, to nie utyjesz!

W literaturze opisane są przypadki braku efektów spożywania kolosalnej nadwyżki energetycznej. Modelowa dziewczyna w badaniach profesora V. Wynna miała patologiczną niedowagę (ważyła mniej, niż 44 kg), pomimo spożywania 3000 kcal dziennie. Przez 10 pierwszych dni zmiana w wadze ciała była znikoma. Włączono terapię metanabolem: początkowo 20 mg dziennie przez 10 dni, następnie 15 mg dziennie przez kolejne 10 dni, następnie 10 mg dziennie przez 8 dni, następnie 5 mg dziennie przez 8 dni. Ogółem na dopingu była przez 34 dni. Przez pierwsze 10 dni, gdy nie stosowano metanabolu, jej bilans azotowy był znikomy. Po zastosowaniu metanabolu wzrósł trzykrotnie i utrzymał się przez okres 34 dni na podwyższonym poziomie, od włączenia metanabolu do zejścia ze steroidu dziewczyna zwiększyła wagę ciała o 10 kg!

Co to znaczy? Modelowa dziewczyna ważąca 44 kg na podtrzymanie podstawowych funkcji życiowych potrzebowała ~1280-1300 kcal dziennie. Aby utrzymać wagę powinna dostarczać 1771 kcal dziennie (zakładając, iż była aktywna fizycznie, chociaż kilka razy w miesiącu). Gdyby ćwiczyła codziennie (intensywnie), powinna dostarczać każdego dnia 2500 kcal, aby nie tracić wagi ciała. A to znaczy, że nadwyżka 500 kcal dziennie nie przyniosła tu żadnych rezultatów. Jak więc można twierdzić, iż „kalorie z tiramisu natychmiast trafią do depozytów tłuszczowych”? W innych badaniach Horton TJ i wsp. dziewięciu szczupłych i siedmiu otyłych mężczyzn otrzymywało 50% więcej energii, niż potrzebowali, w postaci węglowodanów lub tłuszczów.

Wyniki:

  • przekarmianie węglowodanami prowadziło do stopniowego wzrostu utleniania węglowodanów i wzrostu całkowitego wydatku energetycznego - w efekcie „odłożyło się” 75-85% nadwyżki energetycznej,
  • nadmierne spożycie tłuszczu miało minimalny wpływ na utlenianie tłuszczu i całkowite zużycie energii, prowadząc do przechowywania 90-95% nadwyżki energii.

Wniosek: nadmiar tłuszczu w diecie prowadzi do większej akumulacji tłuszczu, niż nadmierna ilość węglowodanów w diecie, a różnica była większa na początku okresu przekarmiania.

Nowsze badania z tego zakresu wskazują, iż nadwyżka 1 195 kcal dziennie, w ciągu 21 dni, prowadzi do:

  • zwiększenia masy ciała o 1.5 kg,
  • zwiększenia beztłuszczowej masy ciała o 0.6 kg,
  • zwiększenia ilości tkanki tłuszczowej o 0.9 kg.

Tym razem okazało się, iż nie ma takiego znaczenia, skąd pochodzi nadwyżka - z tłuszczów czy węglowodanów. Była podobnie niekorzystna dla ustroju.

Największe błędne tezy Marion Grillparzer: „„Kto spożywa dziennie, w formie przekąsek, 2 małe porcje migdałów, chudnie bardziej, niż osoby, które w ogóle nie jedzą orzechów”. 

"Orzechy są synonimem tłuszczu. Przez długi czas mówiono nam, że tłuszcz zwiększa masę ciała. Było to najbardziej wiarygodne kłamstwo dotyczące odżywiania, które przez wiele lat prowadziło do powiększania obwodu naszych bioder za pośrednictwem produktów „light”. Do czasu wiadomości podanej w 2012 r. przez media: „Kto spożywa dziennie, w formie przekąsek, 2 małe porcje migdałów, chudnie bardziej, niż osoby, które w ogóle nie jedzą orzechów”.

Komentarz: oczywiście autorka jest dziennikarką i nie zdaje sobie sprawy, iż istnieją badania, które mówią o tym, iż cukier stołowy (sacharoza) jest zdrowy, a napoje słodzone nie powodują otyłości!

Autor badania opublikowanego pod tym adresem, Gary D. Foster, jest … konsultantem konsorcjum firmy zajmującej się rozwijaniem popytu na migdały i sprzedażą tychże migdałów. Proszę mi wybaczyć, ale skoro pani Grillparzer nie odróżnia ziarna od plew i nie rozumie, iż główny autor badania jest opłacony, w celu budowania świadomości o „zdrowych, odchudzających migdałach”, to jakim cudem zajmuje się dietetyką? Wspomniana firma działa w imieniu 6800 plantatorów migdałów i 100 przetwórców w Kalifornii (można to bez problemu znaleźć na http://www.almonds.com/). To tak, jakby wierzyć w badania mówiące o tym, iż alkohol jest zdrowy, czerpiąc z informacji zamieszczanych przez naukowców opłaconych przez koncerny produkujące wódkę.

Poza tym Marion Grillparzer nie czytała żadnych badań, o czym wiem od razu. Dlaczego? Gary D. Foster wcale nie twierdzi, iż migdały odchudzają! Uczestnicy badania dostarczali 1200–1500 kcal/dziennie (kobiety) i 1500–1800 kcal/dziennie (mężczyźni). Dodatkowo byli zachęcani do spacerowania (nawet 4 x w tygodniu po 50 minut). Jaki związek istnieje pomiędzy faktem, iż jedna grupa ludzi otrzymywała migdały, a druga nie? (nie wiemy, czy ktokolwiek zjadał 2 x 28 g migdałów dziennie, bo nie było to nadzorowane!). Skąd wiemy, iż utrata 7.4 kg masy ciała po 6 miesiącach (w grupie otrzymującej migdały) i 5.5 kg masy ciała po 6 miesiącach (w grupie nie otrzymującej migdałów) ma cokolwiek wspólnego z jedzeniem lub nie, tychże migdałów?! Tym bardziej, iż utrata masy ciała po 18 miesiącach nie różniła się w żaden sposób między grupami! Dodatkowo nie stwierdzono żadnych różnic w kompozycji sylwetki po 6 i 18 miesiącach. Po 6 miesiącach osoby otrzymujące migdały miały niższy cholesterol, lepsze proporcje całkowitego cholesterolu do HDL i mniejszą ilość trójglicerydów. Jednak ponownie podkreślam, nie stwierdzono żadnych różnic w stężeniu cholesterolu, proporcjach cholesterol : HDL oraz stężeniu trójglicerydów po 18 miesiącach! Autorka nie zadała sobie żadnego trudu i powiela obiegowe mity.

Na razie nikt nie udowodnił, by jakakolwiek znaczna nadwyżka energetyczna nie tuczyła (poza pochodzącą z czystych protein np. WPC, WPI, WPH). Grupy otyłych ludzi opisane w eksperymencie Gary D. Foster i wsp. schudły, ponieważ przy kolosalnej nadwadze (30-40 kg!) jadły mniej, niż potrzebowały (deficyt kaloryczny) i więcej się ruszały. To wcale nie znaczy, iż migdały odchudzają! Więcej można schudnąć jedząc w McDonald’s, jeśli wystąpiłby tam odpowiednio duży deficyt. Potwierdzają to inne, liczne badania, chociażby „Effect on body weight of a free 76 Kilojoule (320 calorie) daily supplement of almonds for six months”, gdzie nie wykazano żadnego zysku z dostarczania dodatkowej porcji migdałów codziennie, przez 6 miesięcy.

W książce Marion Grillparzer występują inne, liczne uproszczenia i błędy, na których opisanie nie mam czasu.  Autorka twierdzi chociażby, iż proteiny nie powodują wyrzutu insuliny, co jest całkowitą bzdurą. Zaleca wiele produktów, które nie muszą być korzystne w trakcie odchudzania, przecenia rolę insuliny w odchudzaniu, krytykuje wszelkie inne diety, twierdzi, iż zmiana sposobu oddychania powoduje detoksykację organizmu itd. Najgorsze, iż poleca koktajle owocowe i warzywne z produktami mlecznymi, zupełnie nie zwracając uwagi na kolosalny potencjał pod względem ich wpływu na insulinę.

Referencje:

1.Edward L Melanson, Ph.D., Paul S. MacLean, Ph.D. and James O. Hill, Ph.D “Exercise improves fat metabolism in muscle but does not increase 24-h fat oxidation” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2885974/

2.Luc J C van Loon, Paul L Greenhaff, D Constantin-Teodosiu, Wim H M Saris, and Anton J M Wagenmakers “The effects of increasing exercise intensity on muscle fuel utilisation in humans”  https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2278845/

3.Jeff S. Volek, Daniel J. Freidenreich, Catherine Saenz, Laura J. Kunces „Metabolic characteristics of keto-adapted ultra-endurance runners” https://www.metabolismjournal.com/article/S0026-0495(15)00334-0/fulltext

4.Dorota Kowalska „Wartość dietetyczna mięsa króliczego” Wiadomości Zootechniczne, R. XLIV (2006), 3: 72-77http://www.izoo.krakow.pl/czasopisma/wiadzoot/2006/3/9Kowalska.pdf

5.Professor V. WYNN “METABOLIC EFFECTS OF ANABOLIC STEROIDS” Alexander Simpson Laboratory for Metabolic Research, St. Mary's Hospital Medical School, London, W.2. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1859219/

6.Horton TJ1, Drougas H, Brachey A, Reed GW, Peters JC, Hill JO. Fat and carbohydrate overfeeding in humans: different effects on energy storage. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7598063

7.Lammert O1, Grunnet N, Faber P, Bjørnsbo KS, Dich J, Larsen LO, Neese RA, Hellerstein MK, Quistorff B. „Effects of isoenergetic overfeeding of either carbohydrate or fat in young men”

8.https://www.today.com/health/man-loses-56-pounds-after-eating-only-mcdonalds-six-months-2D79329158

9.Fraser GE1, Bennett HW, Jaceldo KB, Sabaté J. “Effect on body weight of a free 76 Kilojoule (320 calorie) daily supplement of almonds for six months.” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12074256

10. M.C.Gannon, F. Q. Nuttall, R A. Krezowski, C.J. Billington and S. Parke “The serum insulin and plasma glucose responses to milk and fruit products in Type 2 (non-insulin-dependent) diabetic patients” Diabetologia (1986) 29: 784- 791 Diabetologia © Springer-Verlag 1986  https://link.springer.com/content/pdf/10.1007%2FBF00873217.pdf