Czy nabiał jest dobry czy zły dla zdrowia? Czy czerwone mięso zabija? Czy dieta ketogeniczna jest cudownym rozwiązaniem czy zagrożeniem dla zdrowia? Czy dieta wegańska może przedłużyć długość życia? Czy węglowodany to przyczyna otyłości na świecie?

Odżywianie to dziedzina, która wiąże się z wieloma kontrowersjami. Nic nie jest tutaj czarne ani białe. W naukach medycznych, w tym w dietetyce, udowodnienie jakiejkolwiek teorii jest trudne. Pomimo wielu problemów, przed którymi stoją naukowcy zajmujący się żywieniem, zrozumienie podstawowych zasad dietetyki nie jest skomplikowane, a poznanie pokarmów przynoszących korzyści lub szkodzących zdrowiu jest niezbędne. Sprawy niestety nie ułatwiają przeróżne grypy internetowe, często o sekciarskim zabarwieniu. Grupy te często posługują się wybranymi badaniami, pomijając inne, niekiedy bardziej wartościowe eksperymenty naukowe. W ich oczach słuszna jest tylko jedna droga.

Badanie zależności

Możemy przytoczyć wiele przykładów pokazujących, co udało się udowodnić naukowcom. Dowiedziono, że witamina C zapobiega szkorbutowi, a niedobór witaminy D powoduje krzywicę.

W wymienionych przypadkach istnieje związek między konkretną substancją i określonym warunkiem. Jednak w rzeczywistości sytuacja rzadko jest tak klarowna i jednoznaczna. Często mamy do czynienia z wieloma czynnikami występującymi jednocześnie, takimi jak: otyłość, osteoporoza, cukrzyca lub choroby serca. Wówczas oddzielenie wpływu danej substancji na dane działanie jest trudne.

Co więcej, często możemy znaleźć badania, których wyniki są sprzeczne. Musimy jednak pamiętać, że nie wszystkie badania przeprowadzane są w sposób prawidłowy, a wiele z nich jest finansowanych przez koncerny spożywcze, co sprawia, że ich wiarygodność jest wątpliwa.

badanie żywieniowe

Jak powinno wyglądać „idealne” badanie żywieniowe?

W idealnym świecie, aby zrozumieć wpływ danego pokarmu na zdrowie - na przykład jagody goji - eksperyment przebiegałby mniej więcej tak:

Naukowcy rekrutują 10 000 uczestników (zarówno mężczyzn, jak i kobiet, z różnych narodowości i grup etnicznych) i trzymają ich w laboratorium przez 10 lat. Naukowcy karmią każdą osobę dokładnie tą samą dietą przez cały czas pobytu, z jedną różnicą: połowa uczestników spożywa jagody goji, nie wiedząc o tym (na przykład zmieszane w koktajlu owocowym).

Alkohol i tytoń są zakazane na czas trwania badania.

Uczestnicy muszą także codziennie wykonywać ćwiczenia trwające taką samą ilość czasu.

Ani badacze, ani uczestnicy, nie są świadomi, kto otrzymuje koktajl z dodatkiem jagód goji. To tak zwane podwójne zaślepienie jest niezbędne podczas prowadzenia badań klinicznych.

Podczas trwającego dekadę badania naukowcy intensywnie monitorują zdrowie uczestników. 

Etyka i zdrowy rozsądek mówią, że wykonanie takiego badania jest  niemożliwe, nie wspominając o astronomicznych kosztach tego rodzaju badań.

Badania obserwacyjne

Badania żywieniowe muszą mieć pewne odstępstwa, ponieważ idealne badanie jest nieosiągalne do wykonania. Tak więc, w „badaniach obserwacyjnych” naukowcy szukają powiązań między tym, co dana osoba spożywa a jej obecnym lub przyszłym stanem zdrowia.

Badania obserwacyjne mogą być niezwykle przydatne. Za pomocą tej metody naukowcy udowodnili między innymi, że tytoń powoduje raka płuc i że regularne ćwiczenia mają pozytywny wpływ na nasze zdrowie. Jednak tego typu badania  są dalekie od ideału.

Jednym z głównych problemów związanych z badaniami obserwacyjnymi jest poleganie  badaczy na informacjach od badanych.

Złożoność

Kolejną kwestią, która wydaje się "nękać" badania żywieniowe, jest ich złożoność. Czasami badanie koncentruje się na wpływie tylko jednego określonego produktu spożywczego lub związku na wynik zdrowotny. Jest to nieco łatwiejsze do wykonania. Często jednak badania próbują wykazać wpływ określonej diety na nasze zdrowie. Na przykład dieta śródziemnomorska zyskała w ostatnich latach wiele uwagi. Trudność polega na tym, że dieta śródziemnomorska w wykonaniu jednej osoby może się bardzo różnić od wersji innej osoby. Co więcej, każdy rodzaj owoców i warzyw zawiera szeroką gamę związków, a ich rodzaj i ilość mogą się różnić w zależności od miejsca, w którym rosną, w jaki sposób ludzie je transportują i przechowują oraz jak je przetwarzają i gotują.

Oczywiście ludzie są tak różnorodni, jak spożywane przez nich produkty spożywcze. Zjedzenie jednego orzeszka ziemnego może zapewnić jednej osobie korzystne składniki odżywcze, podczas gdy ten sam orzech może być nawet śmiertelny dla osoby z alergią.

Mylące stwierdzenia wyrwane z kontekstu

W celu wyjaśnienia tego problemu, pomocne może być opisanie wyników wyimaginowanego badania: „ludzie, którzy jedzą dużo szpinaku, żyją 5 lat dłużej, niż ludzie, którzy nie jedzą szpinaku”.

Na podstawie tego wyniku można szybko stwierdzić, że szpinak wydłuża żywotność.

Jednak zanim pobiegniesz na zakupy, warto się zastanowić:

  • przedłużony okres życia może nie wynikać z samego szpinaku, ale tego, że ktoś, kto je dużo szpinaku, może również jeść dużo innych warzyw;
  • i odwrotnie - ktoś, kto nie spożywa szpinaku, może ogólnie jeść mniej warzyw;
  • ponadto osoba, która regularnie spożywa warzywa, może generalnie prowadzić zdrowszy tryb życia i regularnie wykonywać ćwiczenia.

W większości badań naukowcy próbują „kontrolować” te zmienne. Jednak zawsze istnieje ryzyko, że jakiś niezmierzony czynnik znacząco zmieni wyniki badania.

Co jest zdrowe, a co nie?

Ustalenie, co jest zdrowe, a co nie, może być wyzwaniem. Musimy również pamiętać, że wiele zależy od ilości. Wszystko może być bowiem dla nas lekiem i wszystko może być trucizną. Decyduje o tym dawka.

Możemy być pewni, że:

  • owoce i warzywa są dla nas dobre, podczas gdy produkty o wysokiej zawartości tłuszczu, soli i cukru niekorzystnie wpływają na stan zdrowia;
  • regularna aktywność fizyczna sprzyja utrzymaniu szczupłej sylwetki, lepszego samopoczucia i zdrowia;
  • chudniemy, gdy jesteśmy w deficycie kalorycznym, i tyjemy od nadwyżki kalorii;
  • każdy z nas jest inny. To, że dany produkt jest dla kogoś odpowiedni, nie oznacza, że na pewno będzie odpowiedni dla nas. Obserwuj swoje ciało i wysyłane przez nie sygnały;
  • odpowiednia ilość snu wpływa na zachowanie zdrowia i ułatwia utrzymanie szczupłej sylwetki;
  • nie ma jednego schematu żywienia, który będzie idealny dla każdego.
Komentarze (14)
M-ka

Być może część tych indywidualnych różnic w dobieraniu pokarmów to część "planu" matki natury, aby metodą prób i błędów wyłonić z populacji tych najlepiej w danym momencie (do obecnych warunków) przystosowanych...

Na przykład teraz mogą to być ludzie wybierający pokarmy służące przetrwaniu w zanieczyszczonym środowisku i przy nadmiarze wyjałowionego jedzenia.

Nigdy nie wiadomo, jakie przystosowanie przyniesie w przyszłości korzyści, np. ludzie z ludów które były zmuszone przetrwać przy bardzo ubogiej diecie, teraz częściej zapadają na cukrzycę z powodu powszechnej obfitości jedzenia.

1
Bull

Wydaje się, że dalszy regres w jakości pożywienia jest nieunikniony, a niestety o większości wyborów decyduje cena. Co gorsza, dobija to jakość powietrza i ogół zanieczyszczeń. Słabo to wygląda w kontekście potomnych.

0
M-ka

W kontekście potomnych to wszystko wygląda tragicznie...
Oprócz tego, że już mamy zanieczyszczone i zmodyfikowane jedzenie i środowisko, chcą nas poddać wszechobecnemu oddziaływaniu fal elektromagnetycznych, co może w ciągu kilku pokoleń wywołać coś na kształt zagłady dinozaurów.

Jeśli prawdą jest, że ludzkie DNA (zwłaszcza komórek rozrodczych) ulega pod ich wpływem uszkodzeniom (a jest prawdą) i że te uszkodzenia nawarstwiają się w rosnącym tempie z pokolenia na pokolenie, niszcząc bezpowrotnie zapis informacyjny wypracowany przez miliony lat - to niedługo ludzkość może zostać zdziesiątkowana i potwornie okaleczona, tzn. albo będzie mnóstwo ludzi z różnymi chorobami i deformacjami albo będą zabijani (jak teraz się to już praktykuje w przypadku wykrycia wad genetycznych, np. zespołu Downa) , a będzie problem z przyjściem na świat zdrowego i płodnego człowieka.

Nie mówiąc o tym, że jeszcze zanim to nastąpi, mogą zajść katastrofalne zmiany ekologiczne, spowodowane np. masowym wymieraniem pszczół.

Szczerze, to nie czytam już o zagrożeniach 5G, bo nie mam ochoty wpaść w depresję, ale jesteśmy być może świadkami czegoś przełomowego w historii ludzkości i na niespotykanie wielką skalę...

Teorie "spiskowe" albo spiskowe mówią, że zamknięcie ludzi w domach rzekomo dla bezpieczeństwa przed koronawirusem, służy właśnie sprawnemu wprowadzeniu i uruchomieniu w niektórych krajach sieci 5G, która będzie narzędziem kontroli mas.

Osobiście jestem w stanie w to uwierzyć, niezależnie od tego czy obecna epidemia jest jak niektórzy twierdzą - medialna czy prawdziwa, może nawet celowo wywołana i wyolbrzymiona w mediach na tę okazję...

Może to strasznie zabrzmi, ale nie chce mi się wierzyć, aby tak poważne w skutkach ekonomicznych ograniczenia, jakie narzucono milionom z okazji koronawirusa, naprawdę miały na celu ochronę garstki najsłabszych obywateli.
Od kiedy to władze są wobec nich aż tak troskliwe???

Pożyjemy; zobaczymy....

Miłego popołudnia :).

1
M-ka

Tutaj brytyjski ekspert wyjaśnia na jakiej zasadzie promieniowanie niszczy DNA kolejnych pokoleń.
Mówi o urządzeniach przenośnych, a skutki stałego przebywania ludzi w takich polach można sobie wyobrazić.

https://youtu.be/DCbUwhlQl7w

1
M-ka

Pana powyżej warto poszukać na yt i posłuchać , bo mówi wiele interesujących rzeczy.

A jeśli ktoś nie zna angielskiego, to tu jest wypowiedź polskiego profesora na konferencji w kwietniu ub. roku w Sejmie...

https://youtu.be/sLUXm3_tpT8 

1
M-ka

Takie rzeczy ponoć teraz instalują w UK
https://youtu.be/qWzIh1OOa8Y 

1
jarabco

Moze i tak powinno byc. Moze nasz czas na tej planecie jest ograniczony. Zimia ma juz za soba kilka duzych wyginiec. Prawda jest taka ze znacznie lepiej bylo by dla tej planety bez Homo Sapienc na jej powierzchni. Moze i tak bedzie najlepiej gdy sami sie wyniszczymy, ziemia sie zregeneruje a my ustapimy miejsca mniej inwazyjnym gatunkom

1
M-ka

Opustoszałe ulice i zdjęcia zwierząt przychodzących do miast , kiedy nie ma ludzi - to działa na wyobraźnię...

Może rzeczywiście jesteśmy w jakimś punkcie kulminacyjnym naszej cywilizacji, po którym musi nastąpić załamanie... I może to jest mechanizm autonaprawczy Ziemi.
Istoty nadmiernie rozmnożone, w pewnym momencie tracą instynkt samozachowawczy i zaczynają wyniszczać same siebie i siebie nawzajem...
Coś w rodzaju autofagii, tylko na skalę całych ludzkich organizmów i społeczności.

0
anubis84

M-ka tego się nie uniknie, każdy ma telefon, no prawie, w każdym domo Wi-FI a jak nie w domu to sąsiad ma, czy nawet idąc ulicą w większości sklepów, restauracji są jakieś hot-spoty.

0
basmann

Mimo wielkich zmian technologicznych długość życia się wydłuża, więc te wszystkie teorie można sobie włożyć tam gdzie światło nie dochodzi, czy jesteśmy zdrowsi to inna sprawa. Zawsze można wrócić do średniowiecza gdzie średnia długość życia to były okolice 40-tki. Wtedy nawet nie zdążymy odpłynąć na raka :)

0
M-ka

anubis84 - to jest właśnie dyskusyjne. Czy istnienie już teraz wielu urządzeń (w wielu miejscach) emitujących pola elektromagnetyczne, oznacza że tak możemy sobie dokładać i dokładać bez umiaru (np.5G) ?... Moim zdaniem właśnie na odwrót - czym bardziej jesteśmy narażeni, tym bardziej ostrożnie powinniśmy wprowadzać rzeczy podwyższające to narażenie i skupiać się na rozwiązaniach technicznych i prywatnych nawykach, które to wszystko zminimalizują...

Teoretyczne rozważania są dość mgliste, ale jeżeli to się przełoży na dużą możliwość zachorowania na raka w wieku np. 40 lat, zamiast wcześniej 50, to jest o co walczyć, mam na myśli te kilka lat spokojnego życia przeciętnego człowieka.

Promieniowanie to dość podstępny czynnik ryzyka chorób, bo go nie widzimy, nie czujemy... Jedynie mały odsetek ludzi ma wyraźne objawy wrażliwości.
Natomiast większość nawet nie dowie się, że to właśnie ono zawiniło, kiedy wylądują u lekarza z diagnozą np.białaczki.

Nie chronią nas zmysły, a jedynie zdrowy rozsądek i uczciwie ustalone normy.

Tymczasem, kiedy czyta się (słucha) na temat 5G i związanych z tym ustaleń, ogarnia po prostu przerażenie.
Brak badań; normy z kosmosu, durna reklama pt. "internet ci będzie szybciej chodził" itp.
W nosie mam ten internet, kiedy wiem, że nie będę w stanie uciec od tych dobrodziejstw i może drogo za nie zapłacę, chorobą swoją lub kogoś bliskiego.
Jak mają mnie przekonać jakieś wydumane normy, kiedy wiem, że np.dzieci (moje dziecko!) są dużo bardziej wrażliwe na pewne szkodliwe czynniki od dorosłych. To samo dotyczy ludzi starszych, z przewlekłymi chorobami, kobiet w ciąży...
Skoro wymyślają coś, czego nie da się uniknąć, to normy powinny być rzetelne i dostosowane do tej najsłabszej grupy obywateli. W przeciwnym razie, można mówić o celowym narażeniu ich na choroby i śmierć.
Tu powinna obowiązywać najwyższa ostrożność.

Tymczasem natknęłam się na informacje, że cała sieć 5G wcale nie jest najlepszym ani najbardziej ekonomicznie uzasadnionym rozwiązaniem, bo równie dobrze można byłoby użyć przewodowego przesyłania danych, gdzie nie ma ryzyka promieniowania.

5G jest tanie i wygodne we wprowadzeniu dla ludzi, którzy będą na nim zarabiać - nie licząc się z zagrożeniem dla środowiska i dla zdrowia ludzi.
Nie znam się i nie miałam okazji, żeby się w to wgłębiać, ale jeśli to prawda, to po prostu znów wciskają nam kolejny sh..t, żeby szybko zarobić, a my za to być może zapłacimy własnym zdrowiem i dramatami rodzinnymi.

I na tym polega cały dowcip - tego się jak najbardziej DA uniknąć.

0
M-ka

No i zauważmy hipokryzję wszelkich (skorumpowanych?) władz forsujących 5G.
Przy rzekomej pandemii koronawirusa, nie przestają mówić o grupach ryzyka, starszych ludziach itd.
W kontekście 5G - nikt się nimi nie przejmuje, byleby internet hulał.
Najpierw postawią nadajniki, a konkretne badania... to tam nieważne...

Wg mnie paranoja.

0
M-ka

basmann - o średniej długości życia można mówić w przypadku czynników działających powoli, których skutki kumulują się wraz z wiekiem człowieka i np.skracają jego życie.

Natomiast promieniowanie może działać szybko, szczególnie na takie grupy jak dzieci czy kobiety w ciąży.
Po roku -dwóch - pięciu może u jakiegoś % dzieci wystąpić nowotwór , który w niedługim czasie je zabije.
Czy ma wówczas sens uśrednianie długości życia takiego dziecka z życiem jakiegoś dorosłego, który po napromieniowaniu umrze np.5 lat wcześniej, niż mógłby bez tego?
Jeden straci pięć, a drugi siedemdziesiąt pięć...

Nie mówiąc o skutkach typu zmiany i choroby genetyczne, gdzie ktoś pożyje dobre 40-50 lat, ale to będzie pasmo udręki i dla niego i dla jego rodziny.

Skutki promieniowania niestety nie ograniczają się do skracania życia ludzi w starszym wieku, a nawet w starszym wieku umieranie na nowotwór to nie jest przyjemność i założę się, że niekoniecznie miałbyś na to ochotę.

0
M-ka

Trafiłam na fajny artykuł na ten temat - na pomarańczowo są zaznaczone linki .
https://biohaker.pl/2019/04/13/5g-superszybki-internet-czy-superszybki-nowotwor/?fbclid=IwAR3F7NVvhZekBRNgDvt-LC12vtL5df4MQMOtTT08OsqBnput1X4_bLoN_NU 

0