Znajdz stabilizator / ortezę

Zadaj anonimowe pytanie i otrzymaj błyskawiczną odpowiedź
Temat został odczytany 269872 razy
  • Autor

    WIELKA ŚCIEMA Z GLUKOZAMINA

  • szczypiorr
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 2282
    • Na forum: 9 lat
    • Trenuje: 10lat
    • Płeć: Mężczyzna
    • LPA: 11471

    Wysłano 28 grudnia 2004 00:30

    zgłoś naruszenie

    Witam ostatni miałem dośc poważną kontuzje kolana, operacja i bardzo drogie leki a do tego utrata zdrowia.Postanowiłem się wiec jak najwiecej dowiedziec o swoim urazie, sposobach leczenia i lekach które przyjmuje jednym z nich dodam że mam go brać juz stale jest preparat świetnie sie sprzedającej ostatnio u nas cudownej?? GLUKOZAMINY.A oto co znalazłem o glukozaminie w fachowej prasie dla lekarzy i aptekarzy.Co wy na to

    Delegalizujmy nie-leki
    Obłuda, zakłamanie, określane również terminem hipokryzja, zapożyczonym
    od starożytnych Greków (hypokrisis), towarzyszą nam od tysiącleci.
    Współcześnie przejawem obłudnego postępowania ludzi mogą być
    produkty mające rzekomo ich uzdrawiać. Zjawisko to jeszcze nie ma nazwy,
    ale przybiera ogromne rozmiary.
    Przykładem takich produktów może być glukozamina, która w 2003 r.
    wyciągnęła w Polsce z kieszeni naiwnych ludzi co najmniej 100 milionów
    złotych.
    Hipokryzja w farmakoterapii nie dotyczy lekarstw bezwartościowych, a
    dopuszczonych do obrotu, stosowanych na podstawie urzędowych rejestrów
    lub nawet naukowych farmakopeji. Jak pamiętamy, najsłynniejszym
    takim lekiem był teriak, który miał leczyć wiele chorób, a nie leczył żadnej.
    Wiedza ludzka zawsze była i będzie ograniczona.
    Z tych samych powodów z hipokryzją nie mają na razie nic wspólnego
    nowe wynalazki, które być może okażą się zupełnie bezwartościowe,
    ale dziś jeszcze tego nie wiemy, ponieważ przechodzą przez sito badań
    farmakodynamicznych i klinicznych.
    Chodzi wyłącznie o produkty, o których już wiemy, że nie leczą, a pozwalamy
    sprzedawać je bez ograniczeń w postaci leku, wprowadzając w błąd
    konsumenta. Pozwalamy je bezkarnie reklamować jako środki lecznicze.
    Oto przykład reklamy glukozaminy amerykańskiej firmy Puritan`s Pride
    w tygodniku o półmilionowym nakładzie:
    „- zwalcza ból i sztywność stawów,
    - chroni i wzmacnia stawy,
    - odbudowuje chrząstkę stawową,
    - wspomaga leczenie chorób i nadwerężeń stawów.
    W przypadku jakichkolwiek problemów ze stawami dostarczenie glukozaminy
    powoduje dodatkowe wytworzenie mazi stawowej, która jest
    niezbędna do prawidłowego funkcjonowania stawów".
    Po przeczytaniu tej reklamy nie ma najmniejszej wątpliwości, że glukozamina,
    zdaniem producenta, jest (lub ma być) lekiem. Skoro tak, to powinna
    być zarejestrowana w urzędzie rejestracji leków i podlegać nadzorowi inspekcji
    farmaceutycznej. Jednak glukozamina firmy Puritan`s Pride nie jest nigdzie
    zarejestrowana. Nikomu i niczemu nie podlega. Czy tak być powinno?
    Odnośne przepisy prawne funkcjonujące w Polsce sprawiają, że glukozamina
    może być i jest sprzedawana w każdym punkcie sprzedaży detalicznej,
    ze straganami bazarowymi i kioskami ruchu włącznie. Glukozamina
    ma postać i wygląd medykamentu i nie ma żadnych przeciwwska-
    zań do jej obecności w aptece. Aptekarz nie jest powołany do tego, by walczyć
    z prasą. Jeśli miliony ludzi za pozwoleniem „partii i rządu" dowiadują
    się ze środków masowego przekazu, że glukozamina bardzo dobrze leczy
    stawy, najwybitniejszy aptekarz nie jest w stanie oszukiwanym ludziom
    pomóc. Jeśli on im nie sprzeda glukozaminy, pójdą po nią do domu
    towarowego lub gdziekolwiek indziej. Aptekarza zaś wykpią jako
    „tumana", bo prasa wie najlepiej.
    Władze państwowe odpowiedzialne za zdrowie obywateli zupełnie tym
    się nie interesują. Na dobrą sprawę nikt, absolutnie nikt, nie decyduje formalnie
    o tym, czy glukozamina firmy Puritan`s Pride jest lub nie jest lekiem.
    Byłaby może lekiem, gdyby producent udał się do kompetentnego
    urzędu z wnioskiem rejestracji. Tak, jak wcześniej postąpiła inna firma. Pierwszą
    glukozaminę przywiozła do nas włoska firma Rottapharm i zarejestrowała
    ją jako lek, Arthryl, w 1998 r.
    Wykpiłem to publicznie („Aptekarz" Nr 5/6, 1999, 128). Zacytowałem
    stanowisko bardzo autorytatywnej instytucji, Food and Drug Administration
    w USA: „This product is not intended to diagnose, treat, cure or prevent
    any disease". Okazuje się, że popełniłem błąd, który na domiar złego
    powtórzyłem twierdząc, że za pieniądze wydawane bezsensownie na
    Arthryl (Glukozaminę) można by kupić i wmontować artretykom-inwalidom
    protezy kolanowe, przywracające sprawność fizyczną („Aptekarz" Nr 7/8,
    2002, 174-175).
    Pożytek z mojej interwencji był taki, że przestano rejestrować preparaty
    glukozaminy. Pożytek przekształcił się w szkodę, bo glukozamina
    wymknęła się spod kurateli ministra zdrowia i teraz każdy, kto chce zarobić
    pieniądze szybko i bez trudu, wypuszcza na rynek swój preparat glukozaminy.
    Nawet firma GlaxoSmithKline, której sprzedaliśmy Polfę w Poznaniu,
    bo nam obiecała, że będzie robiła w Polsce nowe ambitne leki,
    zrobiła w zamian Stavomax (Glukozaminę), i sprzedaje go bez rejestru.
    Ta słynna fabryka osiągająca obrót tylko w Polsce 1,12 mld złotych rocznie
    ze sprzedaży leków, zarabiająca na tym wiele milionów, łaszczy się
    na dodatkowy zysk z bezwartościowej glukozaminy. Czy tak powinno się
    dziać w cywilizowanym kraju? Wszystko ma się odbywać pod dyktando
    groszorobów? Państwo dostaje od nas co roku kilkadziesiąt miliardów
    złotych na administrację, na zarządzanie, czyż nie powinno nas chronić
    przed obłudą przedsiębiorców?
    Sprawa jest bardzo trudna; minister zdrowia jest upoważniony przez
    państwo do rządzenia lekami. A skoro glukozamina teraz może nie być
    lekiem, minister zdrowia może nic w tej sprawie nie robić. Powstaje pytanie,
    kto ma z tym coś zrobić, kto jest odpowiedzialny za produkty będące
    nie-lekami w sensie formalnym, a obłudnie pełniące w praktyce rolę leków.
    Decyzja powinna należeć do prawników decydujących o podziale kompetencji
    wśród organów państwowych.
    Przypomnijmy im pokrótce historię glukozaminy, dobrze znaną nam,
    farmaceutom, i trochę także lekarzom, ale prawnikom zupełnie obcą.
    Glukozaminę wykryto po raz pierwszy w chitynie w 1878 r. Pierwsza
    synteza glukozaminy była dokonana w 1902 r. Przez niemal cały dwudziesty
    wiek glukozamina istniała obok medycyny i farmacji.
    W ostatnich dwudziestu latach robiono próby zastosowania glukozaminy
    do leczenia artretyzmu. Próby były dobrze udokumentowane, efekty
    niemal zerowe.
    Początkowo glukozaminę podawano tylko we Włoszech, w iniekcjach,
    a więc na pewno docierała do krwioobiegu i tkanek. Efekty lecznicze były
    niezauważalne, ale po paru latach te kiepskie iniekcje wycofano z obrotu ze
    względu na niebezpieczeństwo zakażeń, wysypek skórnych, zmian w obrazie
    krwi. Zresztą po tych wszystkich tarapatach ukazała się praca kliniczna
    wykazująca dowodnie, iż glukozamina i placebo to niemal to samo (1).
    Fabrykanci przewidując rychły koniec iniekcji zrobili preparaty doustne
    (proszek lub tabletki). Te okazały się w 90% resorbowalne. Cóż z tego,
    skoro badania farmakokinetyczne wykazały, że po połknięciu glukozaminy
    nie ma jej śladu w plazmie krwi (2). Zapewne organizm ją spala, tak
    jak czyni to z glukozą. To nie zniechęciło ludzi dobrej wiary we Włoszech
    i Niemczech do leczenia stawu kolanowego glukozaminą. Nieszczęścia
    wielkiego nie było, bo to jest produkt naturalnie występujący w organizmie
    ludzkim, więc niepodawany w nadmiarze nie jest toksyczny.
    Z czasem literatura naukowa na temat glukozaminy jest coraz bardziej
    sceptyczna.
    W poważnym, kontrolowanym, opartym na ślepej próbie badaniu okazało
    się, że nie ma różnicy między glukozaminą i placebo (3).
    Podjęto też długotrwałe studium pomiaru szczeliny w chorym stawie
    kolanowym. Okazało się, że u pacjentów otrzymujących glukozaminę i
    placebo po 3 latach leczenia różnica szczeliny była znikoma (4).
    Żadna duża firma farmaceutyczna, ciesząca się poważnym autorytetem,
    nie wzięła do ręki glukozaminy. Dała się skusić firma Rottapharm we
    Włoszech (Arthryl) i firma Opfermann w Niemczech (Dona). Jedynym tam
    wskazaniem dla glukozaminy jest choroba zwyrodnieniowa stawu kolanowego
    (zmiany starcze, a nie reumatyzm o podłożu zapalnym).
    Dlaczego produkt w Niemczech i Włoszech jest dopuszczony do stosowania,
    skoro nie ma dowodów jego skuteczności? Zapewne dlatego, że
    glukozamina w sposób naturalny występująca w organizmie ludzkim nawet
    w większej dawce nie może być bardzo toksyczna oraz dlatego, że
    nie ma leków pomocnych przy zwyrodnieniu stawu kolanowego. Istnieją
    takie poglądy, że nie należy choremu nie okazać troski, a podanie leku nieleczącego
    jest rzekomo przejawem troski.
    Nie dopuszczono glukozaminy do stosowania w USA, Anglii, Francji,
    Skandynawii, Szwecji i wielu innych krajach.
    W Polsce dopuszczono Arthryl i nie wycofano go, ale powstrzymano
    się od rejestracji następnych produktów synonimicznych. Teraz widzę na
    rynku 10 preparatów glukozaminy (mogą być jeszcze inne, których nie dostrzegłem),
    które przedstawiam niealfabetycznie, a konkurencyjnie, poda-
    jąc ceny detaliczne w złotych w przeliczeniu na 1 definiowaną dawkę dobową
    glukozaminy (DDD) wynoszącą 1500 mg:
    Artreum - Puritan`s Pride, USA 0,817
    Artresan - Asa, PL 0,909
    Zdrovit Glukozamina - NP Pharma, PL 1,036
    Glukozamina - Jemo-pharm, DK 1,219
    Flexodon - Medagro, PL-I 1,389
    Reumatrix - Scano Medica, PL 1,450
    Stavomax - GlaxoSmithKline, PL-GB 1,618
    Bio-Glukozamina - Pharm Nord, DK 2,207
    Ortholan - IC Medicare, CH 3,446
    Arthryl - Rotapharm, I 3,462
    Rozpiętość cen jest znaczna, bo czterokrotna, co w farmacji zdarza się
    powszechnie, jako że konsumenci-pacjenci są analfabetami towaroznawczymi
    i się nie targują.
    Wydatek pacjenta, przeważnie emeryta w podeszłym wieku, wynosi zależnie
    od marki produktu od 25 do 100 zł miesięcznie i jest zupełnie niepotrzebny.
    Zwracam się z nieśmiałym pytaniem do Rzecznika Praw Obywatelskich,
    czy nie można byłoby uchronić Polaka przed legalnym nabijaniem
    go w butelkę. Aptekarz w tej sprawie może zrobić bardzo niewiele.
    Należy podkreślić, że glukozamina jest jednym z wielu produktów ilustrujących
    wyłudzanie pieniędzy. Ogromnych pieniędzy, skoro jeden artykuł
    może kosztować 100 mln zł. Oprócz glukozaminy jest wiele innych
    takich leków-nieleków, np. prasteron (dehydroepiandrosteron, DHEA), melatonina
    et cetera.
    Wprowadzić ład można. Ktoś musi decydować o tym, czy dany produkt
    jest lekiem, czy nie jest. Jeśli jest - musi być rejestrowany, po czym reklamowany
    i sprzedawany zgodnie z prawem farmaceutycznym. Jeśli nie
    jest - nie powinien mieć postaci leku, nie powinno być wolno go reklamować
    i sprzedawać jako leku.
    Piśmiennictwo:
    1. Reichelt, A. et alia: „Efficacy and safety of intramuscular glucosamine
    sulfate in osteo-arthritis of the knee". Arzneim. Forsch. 44 (1994), 75-80.
    2. Setnikar, I. et alia: „Pharmacokinetics of glucosamine in man". Arzneim.
    Forsch. 43 (1993), 1109-1113.
    3. Rindone, J.P. et alia: „Randomized, controlled trial of glucosamine for
    treating osteoarthritis of the knee". West. J. Med. 172 (2000), 91-94.
    4. Reginstar, J.V. et alia: „Long-term effects of glucosamine sulphate on
    osteoarthritis progression: a randomized, placebo-controlled clinical
    trial". Lancet 357 (2001), 251-256.


    wytrwałosc drogą do sukcesu
  •  Odżywki i suplementy

    Wysłano 28 grudnia 2004 00:33

    Koniecznie sprawdź te produkty:



    sprawdź pozostałe odżywki, odżywki białkowe, odżywki na masę
  • Sibut
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 19
    • Na forum: 9 lat
    • LPA: 87

    Wysłano 28 grudnia 2004 00:33

    zgłoś naruszenie
    Dałby soga ale juz nie moge moze kto inny da bo artykuł naprawde świetny i szczerze żuca na kolana.Wydałem juz majatek na Glukozamine a tu takie coś.
  • ZASŁUŻONY
    jakryc
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 13874
    • Wiek: -22
    • Na forum: 12 lat
    • Trenuje: kilka lat, z przerwami niestety.
    • Płeć: Mężczyzna
    • LPA: 158206
    • Status:Specjalista

    Wysłano 28 grudnia 2004 09:44

    zgłoś naruszenie
    a mnie pomagała i pomaga...

  • szczypiorr
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 2282
    • Na forum: 9 lat
    • Trenuje: 10lat
    • Płeć: Mężczyzna
    • LPA: 11471

    Wysłano 28 grudnia 2004 12:36

    zgłoś naruszenie
    No to sie ciesze bardzo kwestia jest taka żeby wyjasnić czy pomaga dlatego że działa czy dlatego że chcesz żeby działała, efekt Placebo bo jesli to drugie to równie dobrze można sprzedawać multiwitaminke 60 tab. za 50zł jako glukozamine i tez wszyscy co nie beda o tym wiedziec beda zdrowsi?Pozdrawiam i mam szczera nadzieje że, jednak działa bo sam sobie zrobiłem zapas na cały rok
    wytrwałosc drogą do sukcesu
  • nikczemnik
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 533
    • Na forum: 9 lat
    • LPA: 2237

    Wysłano 28 grudnia 2004 12:45

    zgłoś naruszenie
    a ja nie wierzylem nigdy w to bo moj wujek szef ortopedi powidzial ze jest chuaj warta jest dobry wiec go posluchalem
    "po co byc za wysoko jak mozna spokojnie byc nisko"
  • Bahamut
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 7358
    • Wiek: 30 lat
    • Na forum: 10 lat
    • Trenuje: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    • LPA: 36022
    • Status:Znawca

    Wysłano 28 grudnia 2004 14:15

    zgłoś naruszenie
    Wlasnie biore glukozamine trzecie opakowanie i wydaje mi ze mi pomogla bo znikneły bole stawów. Nie wiem czy pomaga, jest bardzo tania i mi sie wydaje ze jednak działa, nawet jak placebo to bede kupowal bo ma wielki wplyw na mnie
  • BYK
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 6563
    • Na forum: 12 lat
    • Płeć: Mężczyzna
    • LPA: 45379

    Wysłano 28 grudnia 2004 17:44

    zgłoś naruszenie
    Gadanie gadaniem, pismaki pismakami
    ja brałem i mnie pomogła, moi znajomi brali - też pomogła
    i wiecej wiedziec nie musze

    tak samo jak z glutaminą czy HMB - mówi sie ze w ogole nie działaja
    a ja czuje działanie i żadne pseudonaukowe artykuły tego nie zmienią
    "Anyone can give up; it's the easiest thing in the world to do. But to hold it together when everyone would
    understand if you fell apart, that's TRUE STRENGTH"
  • Bahamut
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 7358
    • Wiek: 30 lat
    • Na forum: 10 lat
    • Trenuje: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    • LPA: 36022
    • Status:Znawca

    Wysłano 28 grudnia 2004 19:17

    zgłoś naruszenie
    Glukozamina dziala, zostala uznana jako złoty lek roku 2003 a to muszą potwierdzic badania...
  • nikczemnik
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 533
    • Na forum: 9 lat
    • LPA: 2237

    Wysłano 28 grudnia 2004 19:23

    zgłoś naruszenie
    czasem bole same ustepuja organizm sie regenruje
    "po co byc za wysoko jak mozna spokojnie byc nisko"
  • BARGEN
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 35
    • Na forum: 11 lat
    • LPA: 1260

    Wysłano 28 grudnia 2004 20:59

    zgłoś naruszenie
    Mnie lekarz sportowy w klinice na Skrze w Wwie powiedział krótko: można brać jeśli się chce, ale to głównie będzie obciążało nerki - korzyść z preparatu znikoma.
    Sam brałem i zauważyłem, że glukozamina pomaga mi z kolanem (mam chondromalcję 1 stopnia rzepki w prawym).
    Żeby było (nie)śmieszniej kupiłem dzisiaj 2 opakowania arthroblock`u olimpa i vita-gelatine multipower (postanowiłem zacząć spożywać suplementy ze "sportowych źródeł", nie kierując się przy wyborze tylko ceną tak jak porzednio).
    Godzinę temu pożarłem pierwszą dawkę "do kolacji".
    Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać...
    A propos, czy to prawda z tym obciążaniem nerek?
    SOG obowiązkowo, chociaż tekst mnie bardzo zaskoczył. Człowiek jednak musi mieć oczy otwarte na wszystko!
    ...najgłupszy facet to facet żonaty..
  • szczypiorr
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 2282
    • Na forum: 9 lat
    • Trenuje: 10lat
    • Płeć: Mężczyzna
    • LPA: 11471

    Wysłano 28 grudnia 2004 23:35

    zgłoś naruszenie
    to, że akurat została Złotym Lekiem to moim zdaniem przy obrotach siegających 100milionów złotych rocznie w samej Polsce i prognozach, że sytucja ta bedzie sie poprawiać to akurat dla mnie żaden argument.A co do badań to jak powyżej za 100milionów można duzo kupić dlatego szukam cały czas w necie wyników róznych niezależnych instytucji.Jak coś znajde to odrazu dorzuce.Pozdrawiam i dziekuje wszystkim za Sogi
    wytrwałosc drogą do sukcesu