MartinTcV plan dobry, ważne żebyś był systematyczny i poprawnie wykonywał dane ćwiczenia a efekty powinny być zadowalające. Sam obserwuję wielu znajomych, którzy robią postępy w rozciąganiu stosując całkiem różne metody, ale sumiennie trenując.
Mizerykord 50 wymachów to całkiem sporo. Osobiście przerabiałem to jak trenowałem karate. Potem jest niesamowity luz w biodrach, ale wyczerpuje niesamowicie.
Nie wiem jak wygląda aerobik sportowy, ale kopnięć tam sobie nie wyobrażam, więc nic dziwnego, że nie kazała robić. Poza tym kopanie w powietrze na dłuższą metę nie jest dobre na stawy.
Szpagat jest moim celem odkąd zaczęło się moje zamiłowanie do różnych sportów ogólnorozwojowych. Lubię trenować i patrzeć jak staję się szybszy, silniejszy, bardziej wytrzymały. Robić coraz to trudniejsze ćwiczenia. Taka moja pasja. W tym również zawiera się gibkość, która z racji tego, że jest moją piętą achillesową, stwarza u mnie narastającą frustrację.
Wiadomo, każdy ma różne predyspozycje i nie do wszystkiego się nadaje, ale zawsze jeśli chce się do czegoś dojść to przy odpowiednim wysiłku się uda.
Problem u mnie jest taki, że nie wiem jaki jest ten 'odpowiedni wysiłek'. W moim przypadku nie wystarczy się tylko rozciągać.
Mogę jak wszyscy biegać bez ładu i składu a i tak zwiększy to moją wydolność organizmu. Robić pompki od czasu do czasu bez żadnego planu, postęp będzie. Przyjść na siłownię i zacząć wyciskać największe ciężary nic nie planując, a po pewnym czasie będę w stanie wziąć jeszcze większe. Do tego nie trzymając ścisłej diety, poprawić rzeźbę.
Na forum zaznacza się wiele warunków jakie muszą być spełnione żeby osiągnąć dany cel szybko i skutecznie. To fakt, że odpowiednio dobrany
trening, dieta etc. zwiększy efektywność. Jednak nie można mówić, że jeśli się tego wszystkiego nie zrobi, a wykaże przynajmniej minimalną inicjatywę to nic się nie osiągnie. Zawsze będzie jakiś efekt z tym, że znacznie mniejszy niż może być.
Z rozciąganiem u wielu ludzi jest tak samo. Wszędzie można znaleźć jakieś rozbudowane plany i rady instruktorów, do których trzeba się stosować jeśli chce się być gibkim. Masa różnych wskazówek, które często są różne w zależności od osoby je dające. A nie trzeba sobie tym zawracać głowy tylko zacząć się rozciągać i efekty będą. Ile to razy słyszałem od znajomych, którzy zadziwiali mnie tym, że w miesiąc doszli do szpagatu: 'no wiesz, ja to tam od czasu do czasu sobie stanąłem w rozkroku i np. pooglądałem tak telewizję chwilę i mi starczyło'.
Jednak ludzie są różni i np. w moim przypadku tak łatwo już nie jest w tej kwestii.
Jest jakaś przyczyna, która mi przeszkadza w rozciąganiu i chciałbym się dowiedzieć co to jest. Bo może być tak, że niepotrzebnie marnuję czas, bo genetycznie jestem z***any i pisane jest mi być zbitym klocem. A może jednak jest to coś, co da się wyeliminować, potrzeba tylko odpowiedniej metody. Nie wiem, za głupi na razie jestem żeby dojść co jest nie tak.
Jednak poświęciłem chwilę czasu na to i nie chcę rezygnować, bo o ile na początku chodziło tylko o to żeby być fizycznie sprawniejszym i rozwój oraz lepsze osiągi w treningach o tyle teraz, jest to bardzo denerwująca bariera, której jeśli nie pokonam będę niespokojny cały czas, mimo że chodzi o pozornie błahostkę to mnie to bardzo irytuje.