Yang32:
Uczenie normalnie na zajęciach chi sao i innych elementów systemu nie na lekcjach prywatnych czy seminariach powinno być czymś oczywistym we wszystkich odmianach tej SW i powinny te odmiany od nich brać przykład.
No to ciekawe od kiedy zajmuję się wing chun czyli hmmm powiedzmy że dość długo
to w naszej linii przekazu Williama Cheung'a nigdy nie było problemem poznawanie i ćwiczenie chi sao czy też innych technik (jak choćby mieczy motylkowych, formy na manekinie czy uważanej do lat 80 za sekret 3 formy ręcznej i zastosowań technik z tych form)na normalnych zajęciach. Choć oczywistym jest, iż była to swego rodzaju wisienka na torcie - bo sztuki walki to nie fastfood, w którym przychodzisz i zamawiasz co chcesz i w konfiguracji jak chcesz - bo ważna jest spójność systemu do której potrzeba opanowania wcześniejszych etapów.
Tak więc bez urazy, ale coś co wykluło się z maszynki do trzepania kasy pod nazwą ving tsun, gdzie o dopuszczeniu do kolejnej porcji wiedzy decyduje zakup oferowanego "specjalnego" stroju, ochraniaczy etc. ma jeszcze sporo do nadrobienia w tej materii. A regularne treningi dadzą im więcej mistrzów niż takie krzykliwe reklamy i zajęcia w trybie seminaryjnym (1-2 w miesiącu, nawet na przestrzeni 3-4 lat).
Choć zapewne taka postawa (wychodzenia z utartego kanonu metod nauczania ving tsun
) cieszy i liczę na Wasz (RWT) udział w kolejnym zlocie celem wspólnego treningu i dyskusji.
Co do rozmieszczenia ciężaru ciała to 50/50 daje największą mobilność i choć nie powinno przyjmować się statycznych pozycji to utrzymywanie podczas chodzenia w/w proporcji stwarza największe możliwości reagowania na ruchy przeciwnika. No ale nadal nie wiem co Redrix ma w tym temacie do powiedzienia
Uczenie normalnie na zajęciach chi sao i innych elementów systemu nie na lekcjach prywatnych czy seminariach powinno być czymś oczywistym we wszystkich odmianach tej SW i powinny te odmiany od nich brać przykład.
No to ciekawe od kiedy zajmuję się wing chun czyli hmmm powiedzmy że dość długo
to w naszej linii przekazu Williama Cheung'a nigdy nie było problemem poznawanie i ćwiczenie chi sao czy też innych technik (jak choćby mieczy motylkowych, formy na manekinie czy uważanej do lat 80 za sekret 3 formy ręcznej i zastosowań technik z tych form)na normalnych zajęciach. Choć oczywistym jest, iż była to swego rodzaju wisienka na torcie - bo sztuki walki to nie fastfood, w którym przychodzisz i zamawiasz co chcesz i w konfiguracji jak chcesz - bo ważna jest spójność systemu do której potrzeba opanowania wcześniejszych etapów.
Tak więc bez urazy, ale coś co wykluło się z maszynki do trzepania kasy pod nazwą ving tsun, gdzie o dopuszczeniu do kolejnej porcji wiedzy decyduje zakup oferowanego "specjalnego" stroju, ochraniaczy etc. ma jeszcze sporo do nadrobienia w tej materii. A regularne treningi dadzą im więcej mistrzów niż takie krzykliwe reklamy i zajęcia w trybie seminaryjnym (1-2 w miesiącu, nawet na przestrzeni 3-4 lat).
Choć zapewne taka postawa (wychodzenia z utartego kanonu metod nauczania ving tsun
) cieszy i liczę na Wasz (RWT) udział w kolejnym zlocie celem wspólnego treningu i dyskusji.
Co do rozmieszczenia ciężaru ciała to 50/50 daje największą mobilność i choć nie powinno przyjmować się statycznych pozycji to utrzymywanie podczas chodzenia w/w proporcji stwarza największe możliwości reagowania na ruchy przeciwnika. No ale nadal nie wiem co Redrix ma w tym temacie do powiedzienia
Akademia Sztuk Walki PAGODA
Bydgoszcz ul. Staszicia 4, sala LO nr 6
Wing Chun Kung Fu Bydgoszcz >> http://www.pagoda.pl <<
i ew zgromadzenie kilku płyt dvd z warsztatów.