Te spory przerobili już na Sherdogu, (zresztą tu pewnie też)

z tysiąc razy od walki z Gonzem.
Moim skromnym zdaniem opinie są jak zwykle mocno skrajne.
To jasne że UFC to "inny świat" inni zawodnicy, style, podkręcony poziom zawodów ( szczególnie w porównaniu to niektórych indywiduów których Cro Cop mordował w Pride, że wspomnę człowieka w masce

).
Z drugiej strony Cro Cop który w ciągu roku zmył w 1 rundzie, Magomdova, Randlemana, Colemana, A.E (nie wspomnę o Barnecie, chociaż zwycięstwo w sumie jak zwycięstwo, Mirko go walnął o glebę a on nie mógł kontynuować) skacząc jak nabuzowana kozica, to po prostu nie ten sam Mirko który dał się obalać Kongo.
Tyle IMHO.