A ja po kolei odrywam każdą nóżkę, potem rozrywam na coraz mniejsze części, posypuję sobie tym głowę na znak pojednania z naturą, następnie biorę żyletkę, rozcinam mu odwłok od dołu a wszystkie narządy wewnętrzne rozsmarowuję na parapecie.
A na poważnie to nie ruszam ich bo co mi one przeszkadzają

Jednego nawet niejako sobie "hoduję" na parapecie - jest to Kątnik Domowy, zwie się Harry i ma "cmentarzysko" na parapecie - szczątki swoich ofiar
Zresztą jak już ktoś wspomniał - lepiej mieć pająki które siedzą sobie w kątach czy wkvrwiające muchy latające i bzyczące po całym pomieszczeniu? Swoją drogą to te pająki są zadziwiająco odporne na dym tytoniowy - na siłce jak jest 5 osób to jest taka siekiera, że nie ma żadnych komarów, much itp itd, czasami jak wlatuje jakiś trzmiel czy coś to widzę, jak za moment wylatuje

A na tych ośmionogich kozaków to chyba działa jak jakiś
dobry Gainer bo coraz większe znajduję
Cajmerek, ja jestem w podobnej sytuacji
Zmieniony przez - Gwjazdor w dniu 2009-07-05 00:05:22