Oczywiście, że widziałem koksa na zajęciach KK. Po pierwsze sam nim jestem, a po drugie to popatrz np. na takiego sensai Najducha. Gdybyś go nie znał, bez problemu można go wsadzić między koksy.
Kwestia jest taka czy mówimy o koksach w ujęciu masowym (kilogramy), czy w ujęciu mentalnym. Jeżeli to drugie to również nie można powiedzieć, że boks to same koksiory i banda półgłówków. Popatrz np. na MOhameda, albo na Kuleja Tam również jest coś takiego jak dyscyplina na treningu. I wbrew pozorom wcale bokserzy, nawet ci młodociani nie chodzą po ulicach i nie biją ludzi (oczywiście są wyjątki ale tak samo są one w KK, przykład Kjokuszin). Na potwierdzenie moich słów zobacz, że duża część ośrodków dla trudnej młodzieży korzysta z usłóg tretnerów boksu i to nie jako ochroniarzy. Efekty są pozytywne. Dzieciarnia dostaje
w dupsko na treningu i nie ma siły na jakieś durnoty po. A co do stwierdzenia, że boks nie jest sztuką walki... hmmm. A jakie są tak wogóle wyznaczniki, że coś jest sztuką walki a coś nie. Może to, że w sztukach z Daliekiego Wschodu jest wiele elementów orientalnych, nietypowych dla naszej kultury, łatwiej nadajemy temu plakietkę "sztuka". Oczywiście nie neguje tego, że są to rzeczywiście sztuki walki, zastanawiam się tylko czy boks przez to, że jest tak powszednią dyscypliną sportu w świeicie Zachodu, nigdy nie będzie miał miana 'sztuki' walki.
*co Cie nie zabije, to Cie umocni bowiem w słabości siła sie hartuje*