Za niecałe 3 tygodnie czeka mnie wyjazd na narty. Kuchnia będzie we własnym zakresie, co przy oszczędzaniu money-money oznacza jedzenie zabrane z Polszy. No i kompletnie nie wiem co zabrać, żeby się nie pochlastać doszczętnie węglowodanami.
Zupki chińskie- out, nawet nie lubię. Wysokobłonnikowe zupki w proszku- smakowo mogą być, no ale węgle... Jakieś puszkowe jedzenia- wszędzie dorzucone ziemniaczki, ryż, od groma kukurydzy.
Naprawdę nie mam pomysłu.
RATUJCIE
pzdr
osiecka
Zupki chińskie- out, nawet nie lubię. Wysokobłonnikowe zupki w proszku- smakowo mogą być, no ale węgle... Jakieś puszkowe jedzenia- wszędzie dorzucone ziemniaczki, ryż, od groma kukurydzy.
Naprawdę nie mam pomysłu.
RATUJCIE
pzdr
osiecka
Pesymista- optymista z bagażem doświadczeń (żywieniowych) ;)
Krzysztof Piekarz
3 tygodnie to może leżeć
. Poza tym (obawiam się, że mało rzeczy z tego będzie tanie) wędzony łosoś, sery, tuńczyk i łosoś w sosie własnym, wędzony kurczak, batony Matrix...