az takich gleb to nie mialem ale na szosowce mnie przejazdy przez tory przesladuja. Ze 2 razy zaliczylem na nich dzwona. Za pierwszym razem specjalnie wolno chcialem przejechac a i tak milego dzwona zarobilem...
Drugi juz byl bardziej efektowniejszy. Jechalem sobie ulica i akurat byly jakies roboty drogowe, 2 pasy byly zablokowane i trzeba bylo przejechac przez tory na przeciwlegle na ktorych bylo wydzielone po jednym pasie dla kazdego kierunku ruchu. Ja rozpedzony spokojnie kolo 30km/h skrecam na tych torach i jakos niefortunnie mi kolo wjechalo w torowisko...
jak szlifa wywalilem, cale kolano i lydka zdarta i troche reka ktora se lekko podparlem. Szybko sie pozbieralem i pojchalem dalej a tu jakis tuman w starym kadecie zatarasowal mi droge i z tekstem , ze nie umiem jezdzic itp bym wypier**** na sciezke rowerowa, prawie do rekoczynow nie doszlo...
Drugi juz byl bardziej efektowniejszy. Jechalem sobie ulica i akurat byly jakies roboty drogowe, 2 pasy byly zablokowane i trzeba bylo przejechac przez tory na przeciwlegle na ktorych bylo wydzielone po jednym pasie dla kazdego kierunku ruchu. Ja rozpedzony spokojnie kolo 30km/h skrecam na tych torach i jakos niefortunnie mi kolo wjechalo w torowisko...
jak szlifa wywalilem, cale kolano i lydka zdarta i troche reka ktora se lekko podparlem. Szybko sie pozbieralem i pojchalem dalej a tu jakis tuman w starym kadecie zatarasowal mi droge i z tekstem , ze nie umiem jezdzic itp bym wypier**** na sciezke rowerowa, prawie do rekoczynow nie doszlo...
lub nie hamować i ominąc babke no i wpaść do rzeki
tak więc wracałem przez pół miasta...obolały...zakrwawiony...z rowerem na plecach...i z wielką dziurą na dupie