od jakiegoś czasu (liczonego chyba w latach, myślę że jest to jakieś 3 lata) mam takie coś że cały rok muszę odchrząkiwać (czasem przechodzi), nie wiem jak to nazwać, tak jakby w przełyku flegma stała, trudno mi to powiedzieć. kiedyś jakieś 13-14 lat temu w sanepidzie stwierdzili że mam w gardle jakieś gronkowce, paciorkowce itp (mówili że każdy ma ale nie każdy ma aktywne)
nie brałem tego do głowy ale się boję że jak tak dalej pójdzie to będę miał nieprzyjemny wyziew - nie chwaląc się dziś mi z gęby nie wali nawet po całym dniu - przynajmniej miny rozmówców o tym świadczą
ale do rzeczy - czy warto to w ogóle leczyć, czy lepiej sobie zbagatelizować?
do jakiego lekarza iść? laryngolog?
jak widzę naszą służbę zdrowia to wolę iść prywatnie, bo państwowo to zawsze dają jakieś durne tabletki, antybiotyki itp aby zbyć i nie dać skierowania do specjalisty
nie brałem tego do głowy ale się boję że jak tak dalej pójdzie to będę miał nieprzyjemny wyziew - nie chwaląc się dziś mi z gęby nie wali nawet po całym dniu - przynajmniej miny rozmówców o tym świadczą
ale do rzeczy - czy warto to w ogóle leczyć, czy lepiej sobie zbagatelizować?
do jakiego lekarza iść? laryngolog?
jak widzę naszą służbę zdrowia to wolę iść prywatnie, bo państwowo to zawsze dają jakieś durne tabletki, antybiotyki itp aby zbyć i nie dać skierowania do specjalisty
Krzysztof Piekarz