Inne podejście moze miało i sens w czasach, kiedy więź nauczyciela z uczniem była dużo bardziej osobista, spędzali ileś tam lat pod jednym dachem, itd.
Dokładnie o to mi chodziło, kiedy nauczyciel z uczniem stanowili jedną więź
Moze i jestem idealista, i mam poglądy z x epoki wstecz, ale poprostu
czuje jakis wewnętrzny smutek, ze sztuki walk poszły w takim kierunku...
Sztuki walk rozwojem przypominają mi troche budownictwo domów.
Kiedys stawiali samotne domy gdzie była jedna rodzina, (jeden mistrz,
samotna droga), X lat później kamienice gdzie mieszkało kilka rodzin
np. 9 i kazdy sie znał z każdym, a teraz są drapacze chmur, gdzie ludzie
niewiedzą kto jest ich sąsiadem...
Mam nadzieje ze jest to w miare zrozumiałe
Dokładnie o to mi chodziło, kiedy nauczyciel z uczniem stanowili jedną więź
Moze i jestem idealista, i mam poglądy z x epoki wstecz, ale poprostu
czuje jakis wewnętrzny smutek, ze sztuki walk poszły w takim kierunku...
Sztuki walk rozwojem przypominają mi troche budownictwo domów.
Kiedys stawiali samotne domy gdzie była jedna rodzina, (jeden mistrz,
samotna droga), X lat później kamienice gdzie mieszkało kilka rodzin
np. 9 i kazdy sie znał z każdym, a teraz są drapacze chmur, gdzie ludzie
niewiedzą kto jest ich sąsiadem...
Mam nadzieje ze jest to w miare zrozumiałe

Nie staram sie być lepszy od kogoś. Codziennie staram sie być lepszy, niż byłem wczoraj
Właśnie tego mi trochę brakuje w "nowoczesnym" podejściu. To tak jak kupić komuś spluwę-bez mówienia mu, jakie zagrożenia wynikają z jej użycia. Na tradycyjnych-najpierw mówią o zagrożeniach, potem dają spluwę. Albo i nie dają spluwy w ogóle, bo styl poszedł w nię tę stronę co trzeba, jednakże to zupełnie inna bajka
Teraz nie ma zapotrzebowania na takich mistrzów. Wszyscy chcą szybko osiągać cele. Trenowałem kiedyś Aikido (tam gdzie Cavior). Na grupie początkującej była nas około setka. Zgadnij ilu kontynuowało treningi w drugim roku.
jestem na te bajki.