Szansa na taki pojedynek jest, oceniam ją na 51 procent, ale my sami go nie zorganizujemy. A na razie nikt do nas nie przyszedł i nie powiedział "róbmy to". Przynajmniej ja o tym nie słyszałem - mówi szef sportu w TVN Robert Wichrowski. Polscy kibice mieli okazję obejrzenia na żywo w kraju jednej walki o mistrzostwo świata. W kwietniu 2002 roku Dariusz Michalczewski bronił tytułu wagi półciężkiej WBO w starciu Joeyem DeGrandisem. Amerykanin padł w drugiej rundzie. Kibice w gdańskiej hali "Oliwa" byli zachwyceni, choć pojedynek do najciekawszych nie należał.
Ale nie mógł być inny, skoro został zorganizowany w Polsce. Stacja "Premiere" nie miała ochoty wykładać wielkich pieniędzy na dobrego rywala, więc nad Bałtyk przyjechał DeGrandis. - Nie chcę mówić, ile na tym straciłem, ale sporo tego było - mówił Andrzej Grajewski, bez którego do walki w Gdańsku najprawdopodobniej by nie doszło. Z części gaży zrezygnował wtedy Michalczewski, którego w Polsce chciał zobaczyć sam premier Leszek Miller.
Teraz pojawił się pomysł zorganizowania walki Tomaszowi Adamkowi. W tej sytuacji pieniądze może jednak wyłożyć tylko zainteresowana tym pojedynkiem stacja TVN i sponsorzy. Nie ma co liczyć na inne wielkie stacje europejskie, o amerykańskich nie wspominając. Niestety, sponsorzy też na razie nie rwą się do tego pomysłu.
- Można zrobić walkę Adamkowi, ale oczywiście nie ze światową czołówką. Nie ma szans na Tarvera, Johnsona, Roya Jonesa, ryzykować pewnie by nie chcieli Erdei, Tiozzo czy Woods - mówi Wichrowski. Kto więc mógłby stanąć do pojedynku z Adamkiem i zagwarantować, że nie przewróci się po kilku minutach?
- Może Julio Gonzalez, który wygrał z Michalczewskim, może Amerykanin Rico Hoye czy Włoch Pietro Aurino. Rywala można znaleźć, ale wszyscy muszą na tym zyskać - telewizja, sponsorzy oraz promotor i sam zawodnik, który musiałby zrobić w tej walce krok do przodu - dodaje Robert Wichrowski.
Gonzalez mógłby przyjechać do Polski. Możliwość zorganizowania takiej walki jest, ale kasa byłaby mała - mówi Dariusz Michalczewski. - A Tomek musi przede wszystkim zarabiać, walczyć dla siebie, choć oczywiście kibice są ważni. Żeby go potem nikt nie klepał po plecach i nie mówił „co mistrzuniu, chcesz piwko?"
"I try to catch him right on the tip of the nose, because I try to push the bone into the brain." (M.Tyson)
Krzysztof Piekarz

. Bardzo chciałbym żeby Adamek z Johnsem sie spotkał i jeżeli by go pokonał i to może jescze przez KO to było by już o nim głośno w USA a puźniej widziałbym go z Tarverem