Upowszechnienie się mody na bycie zdrowym, sprawnym i odtłuszczonym niesie za sobą liczne zagrożenia, których nie dostrzega wiele osób. Jako taki, nurt kulturystyki i fitness promuje zachowania prozdrowotne, tj. aktywność fizyczną, odpowiednią dietę, dbanie o zdrowie, zapewnienie zrównoważonego rozwoju sylwetki, unikanie używek itd. Kulturystyka przeciwdziała starzeniu się organizmu, wpływa na zdrowie układu sercowo-naczyniowego, ilość masy mięśniowej, ilość masy kostnej, utrzymanie niskiego poziomu tkanki tłuszczowej, przeciwdziała powstawaniu raka, poprawia nastrój. Jest to prawda, jeśli mówimy o kulturystyce bez sięgania po środki farmakologiczne.

Niestety, sytuacja jest całkowicie odmienna w przypadku nurtu wyczynowego. Wtedy kulturystyka przyspiesza starzenie się (stres oksydacyjny m.in. powiązany ze stosowaniem SAA), wpływa negatywnie na zdrowie układu sercowo-naczyniowego (farmakologia, znaczna nadmiarowa masa mięśniowa, nadciśnienie), indukuje przebudowę serca, wpływa na powstawanie raka (duża podaż mięsa w diecie, codziennie, doustne SAA [1]), ma wpływ na wahania nastroju (farmakologia). Z kolei stosowanie insuliny może być nawet groźne dla życia kulturysty, podobnie jak silne odwadnianie się (śmierć wielu kulturystów powiązano z silnym odwadnianiem się przed zawodami).

Jak widać, kulturystyka to szerokie pojęcie i obejmuje również nurt ekstremalny, który nie musi mieć nic wspólnego ze zdrowiem. Osoby dążące do nadnaturalnej, rozbudowanej masy mięśniowej, przedkładają wygląd ciała nad zdrowie. Długa jest lista zmarłych kulturystów, różnego formatu i ciągle pojawiają się tam nowe pozycje. O amatorach, którzy zmarli wskutek nadużywania SAA, diuretyków, insuliny, hormonu wzrostu, beta-mimetyków, w większości wypadków się nie dowiemy. Nikomu nie zależy, by nagłaśniać takie przypadki, a w badaniach naukowych tylko od czasu do czasu, osoby nadużywające farmakologii stają się obiektem do prowadzenia obserwacji.

wygląd ciało

Dlaczego ludzie wybierają „drogi na skróty”? Istnieje wiele powodów.

Powód nr 1: „Facebook i inne media społecznościowe”

Swój udział w kreowaniu problemu mają media społecznościowe – nagle okazuje się, że wszyscy znajomi na Facebooku nie robią nic, tylko trenują (co najmniej, jak olimpijczycy, albo i jeszcze ciężej) i zdrowo się odżywiają. W prezentacji ideałów nie byłoby nic złego, ale ciągłe spoglądanie w lustro oraz Facebooka kreuje fałszywy obraz. Kobieta sądzi, że jest za gruba, nieatrakcyjna, że ciągle ma za dużo tłuszczu tu czy tam, że ma za małe piersi, za duże uda, nie takie wargi, za duże „boczki” itd. Mężczyźni za wszelką cenę dążą do zwiększenia obwodów mięśni i pozbycia się tkanki tłuszczowej. Sytuację panów pogarsza obserwowanie profili wyczynowych kulturystów, mających nieprzeciętne predyspozycje genetyczne, o sylwetkach nieosiągalnych dla większości populacji.

W wielu badaniach wykazywano, iż media społecznościowe odpowiadają za nasilanie lęku, depresji oraz zaburzeń snu. [5] W jednym z badań użytkownicy Facebooka z niskim poczuciem własnej wartości mieli bardziej atrakcyjne zdjęcia w profilu, w porównaniu do osób z wysokim poczuciem własnej wartości. Na dodatek osoby z pierwszej grupy spędzały o wiele więcej czasu korzystając z Facebooka. [6]

Kolejne badania mówią, iż użytkownicy Facebooka często mają zaburzenia narcystyczne, związane ze zniekształconym postrzeganiem swojej osoby (ważnością, niepowtarzalnością, osadzeniem ego w centrum wszechświata itd.) Postrzegają oni świat na zasadzie, że wszystko im się należy, tylko za to, że istnieją. Takie osoby mają wielu znajomych on-line, często aktualizują swój status, dyskutują na wielu stronach oraz wybierają atrakcyjne fotografie do swojego profilu.[7]

Doszło do tego, iż kobiety w ciąży są niezadowolone z wyglądu swoich sylwetek, mają o wiele więcej zastrzeżeń i wątpliwości, w porównaniu do pań nie posiadających konta na Facebooka. Ponad połowa pań sprawdzała przy tym regularnie, jak ich sylwetka w trakcie ciąży prezentuje się na tle innych, publikowanych na Facebooku. [3] Dlatego właśnie setki pań sięgają po najcięższego kalibru odchudzające środki farmakologiczne (np. beta-mimetyki, pośrednie beta-mimetyki), ba, nawet po leki wycofane z obrotu (sibutramina, fenfluramina) lub nie dopuszczone do stosowania u ludzi (np. DNP, chińskie zioła z sibutraminą). Wiele zapłaciło za to zdrowiem (nefropatia wywołana przez kwas arystolochowy w chińskich ziołach), niektóre nawet życiem. [4]. Powikłania po ziołach chińskich mogą prowadzić do śmierci, w najlepszym wypadku ta przygoda kończy się przeszczepem nerki lub hemodializami do końca życia (kwas arystolochowy wywołuje nieodwracalne zmiany w obrębie kłębuszków, jak i w śródmiąższu).

Powód nr 2: „Aplikacja randkowe”

O ile Facebook z założenia nie służy, jako platforma do umawiania się online (co nie znaczy, że nie może służyć do nawiązywania znajomości), to reguły gry zmienił np. Tinder. Kiedyś trzeba było nawiązać pierwszy kontakt osobiście, teraz wystarczy zainstalować aplikację, założyć profil i można rozpocząć poszukiwanie przygody. Nie chcę tego oceniać, każdy może to zrobić samodzielnie, ale jest to zamienianie ludzi w towar. Wiek, waga, wzrost, preferencje - to wszystko jest płytkie i umożliwia nawiązywanie powierzchownych kontaktów. Wskutek spopularyzowania się tej platformy pojawiła się chęć do zaprezentowania się z jak najlepszej strony.

W dobie Internetu każdy mężczyzna pragnie wyglądać choć trochę, jak Arnold, a każda kobieta chciałaby ująć sobie tu i tam kilogramów, wyglądać lepiej, piękniej, seksowniej i młodziej. Do osiągnięcia tego celu służą dwie strategie. Pierwsza to oszukiwanie polegające na cyfrowej edycji zdjęć. Chcesz talię osy? Nie ma problemu! A może gładką skórę, a może trzeba tu czy tam odjąć kilka centymetrów? Niektóre panie godzinami wykonują zdjęcia, aby pokazać się w tym „idealnym świetle”. Niestety czar pryska przy pierwszym, realnym spotkaniu.

Dlatego pojawił się drugi sposób: sięganie po „środki wspomagające”. Tak naprawdę, w przypadku kobiet farmakologia nie jest niczym nowym, to tylko mocniejsza wersja makijażu. W Internecie można bez trudu znaleźć zdjęcia różnego kalibru gwiazd bez makijażu oraz po nałożeniu różnorakich kosmetyków. Różnica bywa niewiarygodna, tak dużo daje stosowanie makijażu. W aplikacjach typu Tinder użytkownicy oceniają Twoje zdjęcia, jakbyś był kawałkiem indyka w sklepie lub samochodem wystawionym na sprzedaż. Czy stosowanie tej technologii ma wpływ na to, w jaki sposób ludzie traktują swoje ciała? Bez wątpienia!

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda [2] udowodnili, iż użytkownicy aplikacji randkowych częściej używają sterydów anabolicznych, tabletek odchudzających lub środków przeczyszczających. Naukowcy przebadali 1726 osób w wieku 18-65 lat. Z tego 17% używało aplikacji randkowych, a 83% nie. Badanie zostało opublikowane na łamach „Journal of Eating Disorders” 31 maja 2019 r.

Ogółem, 63,6% (n = 1098) badanej grupy stanowiły kobiety, a 36,4% (n = 628) stanowili mężczyźni. Większość kobiet nie stosowała aplikacji randkowych (83,3%, n = 915). Były to osoby białe (68,6%, n = 753), w wieku od 18 do 30 lat (55,8%, n = 613) i heteroseksualne (86,5%, n = 950). Mężczyźni wykazywali podobne cechy, ponieważ większość z nich także nie stosowała podobnych programów (66,7%, n = 419), była biała (68,0%, n = 427), między 18 a 30 rokiem życia (58,8%, n = 369) i heteroseksualna (88,9%, n = 558).

Naukowcy ustalili na podstawie kwestionariuszy, czy uczestnicy badania próbowali schudnąć w niezdrowy sposób. Okazało się, iż uczestnicy badania, którzy korzystali z aplikacji randkowych, częściej wskazywali, że próbowali schudnąć poprzez stosowanie wymiotów, poszczenie, za pomocą środków przeczyszczających, tabletek odchudzających, suplementów kulturystycznych i sterydów anabolicznych. Związek był szczególnie silny w przypadku stosowania sterydów anabolicznych. Ryzyko stosowania sterydów anabolicznych było o 16.2 razy większe wśród osób korzystających z aplikacji randkowych, w porównaniu do grupy kontrolnej.

Kobiety ponad 6-krotnie częściej stosowały wymioty, ponad 4.5 razy częściej stosowały środki przeczyszczające, ponad 2.2 razy częściej stosowały głodówki, ponad 4-krotnie częściej stosowały „pigułki odchudzające”, ponad 5-krotnie częściej stosowały suplementy diety i ponad 26-krotnie częściej stosowały sterydy anaboliczno-androgenne.

Mężczyźni ponad 11-krotnie częściej stosowali wymioty, ponad 9.9 razy częściej stosowali środki przeczyszczające, ponad 3.1 razy częściej stosowali głodówki, ponad 14-krotnie częściej stosowali „pigułki odchudzające”, ponad 4-krotnie częściej stosowali suplementy diety i ponad 14-krotnie częściej stosowali sterydy anaboliczno-androgenne.

Powód 3: „telewizja i Internet”

Telewizja i internet również odpowiadają za budzenie chęci zmiany sylwetki. Prezentuje się osoby o nienagannych kształtach, w reklamach zwykle występują osoby młode, atrakcyjne fizycznie (o idealnych białych, równych zębach, modnie ubrane itd.). Ponadto Internet i telewizja zawierają przekazy reklamowe sugerujące, iż wystarczy tylko ta nowa „lepsza dieta”, „ten nowy lepszy trening” lub zakup tych lub innych reklamowanych produktów.

Podsumowanie

Najprawdopodobniej czarny rynek środków farmakologicznych czeka rozkwit, gdyż coraz więcej osób chce pozbyć się tkanki tłuszczowej i zwiększyć obwody mięśni, nie zważając na zdrowie. Podobnie masowo sprzedają się środki, które nigdy nie istniały w oficjalnym obrocie (np. quatrexil) lub nie są dopuszczone do stosowania u ludzi (egzotyczne środki rzekomo ziołowe, w rzeczywistości z farmakologią).

Referencje:

Philipp Solbach, Andrej Potthoff,1 Hans-Jürgen Raatschen,2 Bisharah Soudah,3 Ulrich Lehmann,3 Andrea Schneider,1 Michael J. Gebel,1 Michael P. Manns,1 and Arndt Vogel „Testosterone-receptor positive hepatocellular carcinoma in a 29-year old bodybuilder with a history of anabolic androgenic steroid abuse: a case report” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4461943/

Alvin Tran1, 2Email authorView ORCID ID profile, Christian Suharlim3, Heather Mattie4, Kirsten Davison1, 2, Madina Agénor2 and S. Bryn Austin2, 5 „Dating app use and unhealthy weight control behaviors among a sample of U.S. adults: a cross-sectional study” https://jeatdisord.biomedcentral.com/articles/10.1186/s40337-019-0244-4

Hicks S1, Brown A2. “Higher Facebook use predicts greater body image dissatisfaction during pregnancy: The role of self-comparison.” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27428109

https://journals.viamedica.pl/forum_nefrologiczne/article/viewFile/10363/8833

Primack BA1, Escobar-Viera CG2. “Social Media as It Interfaces with Psychosocial Development and Mental Illness in Transitional Age Youth.” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/28314452

Mehdizadeh S. Self-presentation 2.0: Narcissism and Self-Esteem on Facebook. Cyberpsychol Behav Soc Netw. 2010;13(4): 357–64. doi: 10.1089/cyber.2009.0257 [PubMed]

Julia Brailovskaia and Jürgen Margraf “Comparing Facebook Users and Facebook Non-Users: Relationship between Personality Traits and Mental Health Variables – An Exploratory Study” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5131958/

Komentarze (13)
MMA

"...Mężczyźni za wszelką cenę dążą do zwiększenia obwodów mięśni i pozbycia się tkanki tłuszczowej. Sytuację panów pogarsza obserwowanie profili wyczynowych kulturystów, mających nieprzeciętne predyspozycje genetyczne, o sylwetkach nieosiągalnych dla większości populacji..."
Czyżby ten fragment mówił, oczywiście nie wprost, że to co się pojawia czasem na facebooku na PoTreningu.pl i jest zatytułowane "Poznaj piękną...", "Może zainspiruje Cię...", "Przedstawiamy Ci..." może u niektórych wywołać niską zamoocenę, kompleksy?

2
basmann

Zgadzam się, ja chciałbym wyglądać jak kulturysta z poziomem elity USA Karol M. ale niestety jestem za wysoki :(

5
lordknaga

jakiej elity hahaha, wiem ze koment dla beki ale on w elite pro mialby slabe szanse na top3 w jakis srednich zawodach w europie, to gdzie mu do elity z usa :-D

2
vAsher

A wy coś osiągnęliście w życiu, że komentujecie Karola Małeckiego? (czy tylko wasze osiąnięcia są w hejtach?)

2
basmann

Mam lepsza pamięć (͡ ° ͜ʖ ͡ °)

1
ranok

Każdy ma prawo komentować, nawet otyła osoba że sylwetka czyjaś się mu nie podoba.

0
kinga93

Jak ktoś na tym zarabia , ten sport jest jego utrzymaniem to iadomo ze będzie się starał jak najlepiej wyglądać, anwet kosztem zdrowia, ale coś za coś.

0
vitajs

Mnie też sylwetka Karola się nie podoba, nogi to ma przerośnięte, sam nie wyglądam super żeby nie było pytań co osiągnąłem ;-)

0
klimek17

Dla niektórych wygląd za wszelką cenę się liczy, większość życia temu poświęcają.

0
clenom

W sporcie zawodowym tak jest, bez osiągów nic się nie znaczy.

0
celnar

Trzeba zachować [ewną równowagę/balans by był wilk syty i owca cała, najlepiej jak zdrowie idzie w parze z dobrą sylwetką/

0
fitnesgirl

Dla niektórych moze i tak, dla mnie zdrowie na pierwszym miejscu, już się nabawiłam problemów zdrowotnych ze względu na sylwetkę.

0
julka396

Wygląd jest ważny ale nie jest najważniejszy, równowaga i umiar są kluczem do wszystkiego.

0