Szacuny
1
Napisanych postów
95
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
169
W swoich walkach Pramuk i Masato mieli obwiązane ręce jakimiś "sznurkami" w okolicach bicepsu... rozchodzi mi się o to z jakiego materiału jest to wykonane... pełni to penie tylko funkcje ozdobną, ale wie coś ktoś na ten temat?!?
Szacuny
1
Napisanych postów
95
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
169
sovq
saib__
To co znalazłem:
Opaska na ramię (Kwrang Rang lub Prajat) z amuletem lub "zaklęciem" może być owinięta na ramieniu, bicepsie lub talii. Nawet w turniejach K1 zdarza się zaobserwować u zawodników tradycyjne opaski MT (np. Kaoklai Kaennorsing czy Buakaw Por Puramuk). Najbardziej prestiżowe są walki w Tajlandii toczone na stadionie Lumpinee.
Prajat (czyt. praczat) jest opaska, ktora mozna zrobic samemu .....
i własnie tu moje pytanie: jak?? najlepiej jakby ktoś podał w szczególach!czy kolory mają znaczenie i jeśli tak to jakie? gdzie kupić potrzebne materiały?
A i jeszcze jedno chodzi o owijacze dłoni...jak najlepiej to wykonać..!?
pozdro!
Zmieniony przez - PrzemasWLK w dniu 2005-08-24 12:18:27
Szacuny
400
Napisanych postów
5586
Wiek
39 lat
Na forum
22 lat
Przeczytanych tematów
39451
Praczaty mozna robic samemu- u mnie na sekcji troche ludzi nosi takie wlasnorecznie zrobione i wygladaja bardzo fajnie. Kolory generalnie nie maja wiekszego znaczenia, poza tym, ze kolorami praczatow oznaczane sa chyba stopnie (przynajmniej cos tak slyszalem), ale szerzej tego nie rozwine, bo u mnie w klubie nie ma tradycji nadawania stopni. Cale szczescie bo uwazam to za jeden wielki marketingowy walek. Co do techniki robienia praczatu, to dokladnie nie wiem, ale wiekszego znaczenia to nie ma- moze byc zrobiony z takiej plecionki, jak niektore panienki robia fajnie to wyglada.
Tak w celu uzupelnienia, to praczat jest noszony na szczesie, dostajemy go od bliskiej nam osoby (trener, siostra, brat, dziewczyna, rodzice..) jako swego rodzaju amulet. Noszony na jednym, badz tez na obu ramionach. Pozdro.
Ile trzeba wlozyc pracy by najlepszym byc? Tysiace godzin, 300 poza domem dni...