W sumie to mój problem nie jest jakiś naglący i wielki, jednakże zaczynam się nieco niepokoić.
Nigdy nie byłam filigranowa, mam pracę siedzącą, więc postanowiłam dbać o zdrowie i poszłam do klubu fitness. Obecnie ćwiczę już jakieś półtora roku, po około 10-15 godzin tygodniowo, właściwie codziennie. O tkance tłuszczowej już nie pamiętam, wręcz przeciwnie - jem, żeby żyć ;)
Problem w tym, że mam wrażenie, że się rozrastam. Moje wymiary obecnie to 92x68x92, w najszerszym miejscu uda mam 53 cm, ważę 65 kg przy 172 cm wzrostu, spodnie się robią przyciasne. To, że w łapie zrobiło mi się 30 cm mnie nie martwi, lubię biceps, ale dół mi jednak przeszkadza.
Co zrobić, żeby go zmniejszyć? Głównie chodzi mi o uda i pośladki. Poczytałam parę tutejszych artykułów na ten temat, ale opisują one głównie jak się pozbyć tłuszczu z tych okolic, jak zbudować tam ładne mięśnie - ładne mięśnie to ja tam mam, czasem mam wrażenie, że aż za.
Z góry dzięki za wszelkie porady.
Nigdy nie byłam filigranowa, mam pracę siedzącą, więc postanowiłam dbać o zdrowie i poszłam do klubu fitness. Obecnie ćwiczę już jakieś półtora roku, po około 10-15 godzin tygodniowo, właściwie codziennie. O tkance tłuszczowej już nie pamiętam, wręcz przeciwnie - jem, żeby żyć ;)
Problem w tym, że mam wrażenie, że się rozrastam. Moje wymiary obecnie to 92x68x92, w najszerszym miejscu uda mam 53 cm, ważę 65 kg przy 172 cm wzrostu, spodnie się robią przyciasne. To, że w łapie zrobiło mi się 30 cm mnie nie martwi, lubię biceps, ale dół mi jednak przeszkadza.
Co zrobić, żeby go zmniejszyć? Głównie chodzi mi o uda i pośladki. Poczytałam parę tutejszych artykułów na ten temat, ale opisują one głównie jak się pozbyć tłuszczu z tych okolic, jak zbudować tam ładne mięśnie - ładne mięśnie to ja tam mam, czasem mam wrażenie, że aż za.
Z góry dzięki za wszelkie porady.
Krzysztof Piekarz
Niestety.