Ja w "swojej" karierze w sztukach walki, miałem kilkunastu nauczycieli, zarówno tych, którzy uczyli mnie na co dzień, jak i tych, z którymi spotykałem sie na stażach czy seminariach. Obecnie mam dwóch nauczycieli, u których trenuję i kilku innych, do których jeżdzę na staże.
Pierwszy z nich to Sylwester Kuligowski -
http://www.kyokai.livenet.pl/galeria/displayimage.php?album=1&pos=1, trener shotokan karate. S. Kuligowski prowadzi klub Kyokai Szczecin Shotokan Karate, obecnie posiada 5 dan (27 lat praktyki karate), trenuję u niego od 3,5 roku. Jako trener, ma jedną podstawową zaletę - każdego ucznia traktuje indywidualnie, z każdym pracuje nieco inaczej, patrząc na jego predyspozycje i wymagania. Szanuje go za to, że bedąc katolikiem, szanuje innowierców i osoby mające inne poglądy, co jest bardzo ważne, jeżeli Może to wydawać się dziwne w takiej sztuce walki jak karate shotokan, ale nasz trener nie uważa, że koniecznym jest znać 20 czy 50 kata, ale sztuką jest mniej ale robić je dobrze. Zaletą trenera jest to, że stara się dawać nam przykład jak trenować, mało gada na treningu, głownie pokazuje i objasnia podstawowe rzeczy, ewentualnie podchodzi i wyjaśnia daną kwestię, ale nie ma gadaniai wykładów po kilka minut. Inna rzeczą dla mnie bardzo ważną, jest to że trener nie bawi się w politykę, zarówna wewnątrzsekcyjną jak i zewnątrzną - nigdy nie słyszałem, że ci lub tamci robią źle. Trener nie zajmuje się takimi sprawami, jak trenują inni, skupia się na naszych treningach i na swoich uczniach. Mimo, że jest tradycyjny, nie ma klapek na oczach i dobrze wie co się w sztukach walki dzieje, ale nie robi żadnych miszmaszy, przekazując nam karate shotokan w starej formie. Trener nie pozwala mówić do siebie sensei, dlatego nie użyłem tego słowa. Jesteśmy dobrymi znajomymi, zarówno w dojo jak i poza nim - to dotyczy całej grupy, nie tylko mnie. Więcej można się dowiedzieć na stronie
http://www.kyokai.livenet.pl/
Moim drugim nauczycielem jest Daniel Demkiewicz, 2 dan iaido. Na zdjęciu podczas treningu nihon kendo kata - Daniel po prawej
http://www.mushinkan.net/images/35_1.gif
Trenujemy ze sobą w Mushinkan Iaido Dojo Szczecin. Zaczyliśmy trenować iaido w zasadzie równocześnie, Daniel nieco wcześniej, on trenuje ponadto jeszcze kendo, moje zainteresowania, po rezygnacji z jiu-jitsu poszły w inną stronę. Daniel jest bardziej kumplem, niż nauczycielem, po treningu czasami się spotykamy na piwie czy jeździmy na jakieś imprezy po za Szczecin, pomimo to na sali to on ma zawsze rację, poza salą mamy kumplowskie układy. Też nie ma sensejowania, gadania o rangach i takie tam. Daniel nie dzieli ludzi na gorszych i lepszych, zajmuje się wszystkimi na równi, zarówno początkujacymi jak i zaawansowanymi. Wiecej info tutaj
http://www.mushinkan.net/index.htm
Jedno mi się w obydwu podoba, żaden z nich nie wymaga ode mnie czegoś czego sam nie zrobi. To wazne, ponieważ to świadczy, iż prowadzący zajęcia nie rzuca słów na wiatr i jest wiarygodny dla swoich uczniów.
Mam jeszcze kilku innych nauczycieli, jednym jest Vim van Mourik
http://www.mushinkan.net/images/sagawa04/DSC02366.JPG Cenie go przede wszystkim za umiejetnosci, jak i za otwartość, na sayonara party nie odgradza się z garstką wybranych, tylko rozmawia z kazdym, bez względu na posiadany stopień czy staż treningowy.
Osobą, o której chcę jeszcze wspomnieć jest śp. Hakuo Sagawa. Tutaj na Letniej Szkole Iaido w 2004 r. -
http://www.mushinkan.net/images/sagawa04/DSC02388.JPG Trenowałem u niego tylko raz, ale to no niejako pokazał czym jest iaido i na ono polega. To H. Sagawa pokazał mi, że sztuka miecza to nie jest wywoływanie duchów, tylko coś normalnego, zwyczajnego. Uświadomił mi jeden bardzo ważny fakt, że wystarczy chcieć aby coś osiągnąć, ale chcieć też trzeba umieć - nie można być fanatykiem, ale nie można też odpuszczać. Mając 87 lat poruszał się rześko po sali, odnosiło się wrażenie, że jest niejako wszędzie. Dał mi takie małe zadanie domowe, garść przemyśleń na temat mojego iaido.
Po za tym miałem również innych nauczycieli i sensejów, takich jak Bogdan Strachowski, Piotr Sołtysiński czy Jacek Wysocki z aikido lub Shinichi Hirao z kendo. O ludziach, kórych źle wspominam nie będę pisał.
Nauczyciel dla mnie to osoba, z którą moge rozmawiać po trenignu ne tematy nie związane ze sztukami walki. Nie można się zamykać w zaklętym kręgu i nawijać tylko o jednym, żyć normalnie, ale udoskonalać swoje umiejętności. To chyba chciał mi przekazać Hakuo Sagawa.
Obecnie sam dość cześto prowadzę zajęcia, staram się wpajać zasady, jakich się nauczyłem od moich nauczycieli. Bycie trenerem czy nauczycielem, to trudna sztuka, dlatego inaczej patrzę na potencjalnego trenera obecnie niż kilka lat temu. Dużo to moje trenerowanie nauczyło, rownież tolerancji dla innych ludzi.