Mały za szeroko rozstawił nogi
Kilkanaście tysięcy szczecinian oglądało finałowy turniej Pucharu Polski Strong Man. Przyszli, oczywiście, by podziwiać najsilniejszego człowieka świata, Mariusza "Dominatora" Pudzianowskiego (27 l.).
Turniej rozpoczął się od tzw. spaceru farmera, czyli przeniesienia dwóch 140-kilogramowych walizek na dystansie 40 metrów. Konkurencję tę wygrał Pudzianowski i... do końca zawodów kontrolował sytuację.
- Nie przyjechałem tu, aby poprawiać rekordy - mówił "Dominator", który był już myślami w Moskwie na eliminacji do Pucharu Świata.
Dotrzymać kroku mistrzowi próbował jedynie Sławomir "Mały" Toczek (29 l.). Jednak przegrał dwie konkurencje i musiał zadowolić się drugim miejscem.
- Najwięcej, bo pięć punktów, straciłem przy przeciąganiu tira - mówił Toczek. - Wiem, gdzie popełniłem błąd: za szeroko rozstawiałem nogi.
Turniej zakończył się wręczeniem pucharów najsilniejszym i... kąpielą zawodników w fontannie.
- Dziesięć minut. Muszę przygotować się do wyjazdu - bronił się przed dziennikarzami w pokoju hotelowym Pudzianowski. Na biurku kilkanaście słoiczków z różnymi specyfikami. Po chwili w przełyku mistrza ląduje kilkanaście tabletek.
To magnez, potas i witaminy, żeby przykurczy nie było. Za chwilę będzie masaż, a w trakcie drogi na berlińskie lotnisko czeka mnie jeszcze wzmacniająca kroplówka - mówił "Dominator". - Za trzy tygodnie mistrzostwa Europy i Champion Trophy. I na nie szykuję szczyt formy.
Źródło: Super Express
Kilkanaście tysięcy szczecinian oglądało finałowy turniej Pucharu Polski Strong Man. Przyszli, oczywiście, by podziwiać najsilniejszego człowieka świata, Mariusza "Dominatora" Pudzianowskiego (27 l.).
Turniej rozpoczął się od tzw. spaceru farmera, czyli przeniesienia dwóch 140-kilogramowych walizek na dystansie 40 metrów. Konkurencję tę wygrał Pudzianowski i... do końca zawodów kontrolował sytuację.
- Nie przyjechałem tu, aby poprawiać rekordy - mówił "Dominator", który był już myślami w Moskwie na eliminacji do Pucharu Świata.
Dotrzymać kroku mistrzowi próbował jedynie Sławomir "Mały" Toczek (29 l.). Jednak przegrał dwie konkurencje i musiał zadowolić się drugim miejscem.
- Najwięcej, bo pięć punktów, straciłem przy przeciąganiu tira - mówił Toczek. - Wiem, gdzie popełniłem błąd: za szeroko rozstawiałem nogi.
Turniej zakończył się wręczeniem pucharów najsilniejszym i... kąpielą zawodników w fontannie.
- Dziesięć minut. Muszę przygotować się do wyjazdu - bronił się przed dziennikarzami w pokoju hotelowym Pudzianowski. Na biurku kilkanaście słoiczków z różnymi specyfikami. Po chwili w przełyku mistrza ląduje kilkanaście tabletek.
To magnez, potas i witaminy, żeby przykurczy nie było. Za chwilę będzie masaż, a w trakcie drogi na berlińskie lotnisko czeka mnie jeszcze wzmacniająca kroplówka - mówił "Dominator". - Za trzy tygodnie mistrzostwa Europy i Champion Trophy. I na nie szykuję szczyt formy.
Źródło: Super Express

