Rok temu w maju zacząłem redukcję z 104-kg, zakończyłem ją w okolicy marca, zszedłem z wagą do 74kg, obecnie trzymam tak 76-75kg. Kiedy redukowałem byłem na diecie ok 2100kcal, do tego na początku chodziłem jedynie na basen, w listopadzie poszedłem na siłownie i tam zacząłem biegać. Doszedłem do poziomu 15.5km dystansu na wzniesieniu 5.5 procent w tempie miedzy 12-13 km/h, w dni wolne od biegania ćwiczyłem sobie w domu. Hantle, pompki, podciąganie na drążku. Po ok miesiącu porzuciłem trening w domu na rzecz przestawienia się tylko na siłownie. W jeden dzień robiłem spore cardio ten bieg na bieżni, a w drugi dzień robiłem ćwiczenia siłowe. Maszyna do barków, pecfly, wyciskanie sztangi na ławce na klatkę, wyciąg dolny na biceps, modlitewnik, wiosłowanie. Robiłem takie treningi codziennie bez dnia wolnego, naprzemiennie 1 dzien cardio, drugi dzień "siłowy". W lipcu z racji tego źe miałem przeprowadzkę, nie chodziłem na siłownie, ale w zasadzie od rana do wieczora pracowałem właśnie przy przeprowadzce (wożenie mebli, montaż ich w nowym mieszkaniu, montaż oświetlenia etc. jak to przy przeprowadzce). W sierpniu po miesiącu przerwy wróciłem na siłownie jednak ćwicząc w zupełnie inny sposób. Chodzę na siłownie co drugi dzień i ćwiczę tak:
Maszyna na barki po 35kg na stronę, po 5 serii po 10 powtórzeń
Pecfly 60kg, 5 serii po 13-15 powtórzeń
wyciskanie hantli na ławce na klatkę z rękami zgiętymi 45 stopni, 22.5kg na rękę, po 5 serii, 14-15 powtórzeń
uginanie sztangi prostej 30kg stojąc, 5 serii po 15 powtórzeń
wyciąg i na nim uginanie rąk zza głowy, ciężar 40kg ustawiony 5 serii po 10 powtórzeń
wiosłowanie na wyciągu oburącz 56kg 5 serii po 10 powtórzeń
na koniec po takim treningu wchodzę na bieżnie gdzie biegnę z nachyleniem 5 procent i tempie 12km/h przez 5 km, zwalniając 2-3 razy żeby napić się wody
W dni wolne od wizyt na siłowni dużo się ruszam, robię ok 13-14 tyś kroków, czasami biegam np 7km po na bieżni domowej bez nachylenia w tempie 10km/h
I wszystko było fajnie do pewnego momentu, tj. ok miesiąc temu zaczęły się poważne problemy z pamięcią krótkotrwałą. Robię i wykonuje rzeczy w domu w nielogicznej dla siebie kolejności, potrafię wyciągać coś np z szafki w kuchni, za chwile zająć się czymś zupełnie innym i zapomnieć o tym że te szafkę otwierałem, dopiero kiedy na nią spojrzę orientuje się że zostawiłem ją otwartą. W pracy kiedy coś robię przy komputerze, zapominam co mam zrobić w danym momencie, potrafię otworzyć coś na komputerze nie wiedzieć zupełnie co z tym zrobić, zapominam się w rozmowach jeśli chodzi o słowa, potrafię zapomnieć gdzie zaparkowałem samochód na parkingu pod blokiem czy siłownią. Badania zrobiłem, morfologia, b12, ferrytyna, lipidogram, cholesterol, wątroba, trzustka, wszystko idealnie. Dostałem skierowanie do neurologa, dał skierowanie na rezonans głowy z kontrastem. Co do diety to jem "na oko" już, nie liczę jakoś kcal, waga waha się +/- 1kg w górę bądź w dół. Jem bardzo dużo twarogów chudych, pieczywo co drugi dzień jedynie w postaci jednej bułki, jem owsianki z owocami, mięso jak już to tylko drobiowe, wieprzowiny praktycznie w ogóle. Czy to możliwe że organizm powiedział po prostu "wystarczy" ?
Maszyna na barki po 35kg na stronę, po 5 serii po 10 powtórzeń
Pecfly 60kg, 5 serii po 13-15 powtórzeń
wyciskanie hantli na ławce na klatkę z rękami zgiętymi 45 stopni, 22.5kg na rękę, po 5 serii, 14-15 powtórzeń
uginanie sztangi prostej 30kg stojąc, 5 serii po 15 powtórzeń
wyciąg i na nim uginanie rąk zza głowy, ciężar 40kg ustawiony 5 serii po 10 powtórzeń
wiosłowanie na wyciągu oburącz 56kg 5 serii po 10 powtórzeń
na koniec po takim treningu wchodzę na bieżnie gdzie biegnę z nachyleniem 5 procent i tempie 12km/h przez 5 km, zwalniając 2-3 razy żeby napić się wody
W dni wolne od wizyt na siłowni dużo się ruszam, robię ok 13-14 tyś kroków, czasami biegam np 7km po na bieżni domowej bez nachylenia w tempie 10km/h
I wszystko było fajnie do pewnego momentu, tj. ok miesiąc temu zaczęły się poważne problemy z pamięcią krótkotrwałą. Robię i wykonuje rzeczy w domu w nielogicznej dla siebie kolejności, potrafię wyciągać coś np z szafki w kuchni, za chwile zająć się czymś zupełnie innym i zapomnieć o tym że te szafkę otwierałem, dopiero kiedy na nią spojrzę orientuje się że zostawiłem ją otwartą. W pracy kiedy coś robię przy komputerze, zapominam co mam zrobić w danym momencie, potrafię otworzyć coś na komputerze nie wiedzieć zupełnie co z tym zrobić, zapominam się w rozmowach jeśli chodzi o słowa, potrafię zapomnieć gdzie zaparkowałem samochód na parkingu pod blokiem czy siłownią. Badania zrobiłem, morfologia, b12, ferrytyna, lipidogram, cholesterol, wątroba, trzustka, wszystko idealnie. Dostałem skierowanie do neurologa, dał skierowanie na rezonans głowy z kontrastem. Co do diety to jem "na oko" już, nie liczę jakoś kcal, waga waha się +/- 1kg w górę bądź w dół. Jem bardzo dużo twarogów chudych, pieczywo co drugi dzień jedynie w postaci jednej bułki, jem owsianki z owocami, mięso jak już to tylko drobiowe, wieprzowiny praktycznie w ogóle. Czy to możliwe że organizm powiedział po prostu "wystarczy" ?
Krzysztof Piekarz
też nieraz zapominam np co chciałem powiedzieć.