Zupełnie przypadkowo zauważyłem, że robi mi się jakieś wybrzuszenie gdy robię wznosy nóg, przy każdym innym ćwiczeniu jest okej, przy normalnej pozycji też wszystko w jak najlepszym porządku. O dziwo brat z którym ćwiczę ma dokładnie to samo - nagrałem porównanie. Na mój łeb wygląda to na diastasis recti (rozejście mięśnia prostego brzucha), ale nie jestem ekspertem. Podejrzewam głębokie przysiady ze sztangą (teraz żałuję, że nie robiłem wariantu normalnego), choć też nigdy nie zakładaliśmy żadnych większych ciężarów, bo ćwiczymy rekreacyjnie. Robimy jeszcze martwy ciąg, ale też delikatnie. Samo unoszenie nóg zacząłem robić dopiero od kilku dni.
Zasadnicze pytania:
1. Kreza, przepuklina, czy coś jeszcze?
2. Czy w takim stanie warto robić wznosy nóg?
3. Czy głęboki przysiad jest tutaj winowajcą? (wysokie ciśnienie w jamie brzusznej przy jednoczesnym rozejściu się na boki mięśni).
4. Czy teraz nawet zwykły wariant przysiadów nie pogłębi problemu?
P.S. Brat ma delikatną przepuklinę pępkową, ale nie jest to powiązane.
class="link" target="_blank">brat
class="link" target="_blank">ja
Zasadnicze pytania:
1. Kreza, przepuklina, czy coś jeszcze?
2. Czy w takim stanie warto robić wznosy nóg?
3. Czy głęboki przysiad jest tutaj winowajcą? (wysokie ciśnienie w jamie brzusznej przy jednoczesnym rozejściu się na boki mięśni).
4. Czy teraz nawet zwykły wariant przysiadów nie pogłębi problemu?
P.S. Brat ma delikatną przepuklinę pępkową, ale nie jest to powiązane.
class="link" target="_blank">brat
class="link" target="_blank">ja
Krzysztof Piekarz