Ja powiem na własnym przykładzie. Tez akurat jestem na redukcji i testuje pewne tricki na sobie. Jeżeli chodzi o cheat meal (cheat daya raczej nie toleruje, zbyt dużo syfu bym zjadł) to nie wliczam go w ogólny bilans kaloryczny, ale nie powinien przekroczyć 2-krotnosci twojego dziennego spożycia kalorii. Czyli dajmy na to jesz sobie 2000kcal dziennie na tym ujemnym bilansie, to taki cheat meal mniej więcej dodając powinien maksymalnie dodać ci kolejne 2000kcal.
Częstotliwość stosowania zależy na jakim etapie redukcji jesteś. Im mniej fatu na Tobie siedzi, tym częściej można sobie pozwolić na taki cheat meal. Ja nie robiłem cheat meala póki nie miałem zastoju ze spadkiem wagi, potem robilem co miesiąc a teraz co 2 tyg. Taki cheat meal nie tylko pomógł mi zjechać z wagi dalej, ale też sprawił odczucie że jestem pełniejszy. Jeżeli więc trenujesz na ciężarach, to ja bym zrobił cheat meal po najcięższym treningu w tygodniu, wtedy głowa spokojniejsza no i łatwiej te dodatkowe kalorie zjesz.
Częstotliwość stosowania zależy na jakim etapie redukcji jesteś. Im mniej fatu na Tobie siedzi, tym częściej można sobie pozwolić na taki cheat meal. Ja nie robiłem cheat meala póki nie miałem zastoju ze spadkiem wagi, potem robilem co miesiąc a teraz co 2 tyg. Taki cheat meal nie tylko pomógł mi zjechać z wagi dalej, ale też sprawił odczucie że jestem pełniejszy. Jeżeli więc trenujesz na ciężarach, to ja bym zrobił cheat meal po najcięższym treningu w tygodniu, wtedy głowa spokojniejsza no i łatwiej te dodatkowe kalorie zjesz.
1
Mój blog treningowy: https://www.sfd.pl/[BLOG]_rambo1662_Walka_o_formę_życia_-t1206468.html