Od stycznia 2019 zacząłem mieć objawy niedoczynności tarczycy. Przez ten czas puchła mi często twarz tak jakbym miał estro kilka razy norma czyli twarz jak księżyc. Było mi też mega słabo jakbym miał umrzeć czasami. Dopiero od pazdziernika 2019 zdiagnozowano mi niedoczynność bo wczesniej lekarze konowały twierdziły, że skoro tsh tylko minimalnie ponad norma to nie trzeba nic robic. Poszedlem do endo i powiedzial ze wyniki mam 3x za duże na swoj wiekn(21lat). Przypisał euthyrox 75mg dziennie i od pazdziernika go biore. Generalnie szybko pomógł. Od konca marca zaczelo sie mega pogarszac i do dziś ma mega spuchnieta twarz. Może raz na tydzien mi zniknie, ale tak to nonstop zalana jak na mecie. Przed leczeniem miałem tsh 4,7 a norma to jakos od około 0 -4,2. Po 2 miesiącach spadło mi do 2,5. Teraz na początku maja zrobiłem badania tsh i wyszło 3,5. Poszedłem do lekarza i powiedział, że to za dużo. Zwiększył dawke do 100mg. Biore od 2 tygodni i czuje sie dalej choojowo, morda dalej jak księżyc, raz bardziej raz mniej. Lekarz powiedział, że jak sie po 3 tygodniach nie poprawi to zadzwonic i może zwiększymy dawke bo idealny poziom tsh w moim wieku to 1,5. Na wszelki wypadek dodam że biore testosteron propionat 200mg tygodniowo o ile ma to znaczenie. Estro też badałem i mam w normie gdyby chciał ktos zasugerowac że mam retencje.
Generalnie interesują mnie następujące sprawy. Jak sie pozbyć tej spuchnietej twarzy. Pytam tylko tych ktorzy mieli do czynienia z niedoczynnością a nie pseudoekspertów.
Kolejna sprawa. Jak u was wyglądało leczenie i czy euthyrox pomogł a jesli nie to jak inaczej sobie poradziliscie?
Generalnie interesują mnie następujące sprawy. Jak sie pozbyć tej spuchnietej twarzy. Pytam tylko tych ktorzy mieli do czynienia z niedoczynnością a nie pseudoekspertów.
Kolejna sprawa. Jak u was wyglądało leczenie i czy euthyrox pomogł a jesli nie to jak inaczej sobie poradziliscie?
Krzysztof Piekarz