Witam.
Ciężko będzie mi opisać mój problem, więc przedstawie taki przykładowy scenariusz.
Miewam czasem taką sytuacje że dzień rozpoczynam od śniadania, 8:00 rano, potem jadam sobie co 3-4 godzinki, czyli standard. W środku dnia otrzymuje telefon że pracuję dziś na nocną zmiane, co oznacza że będę jakieś dodatkowe 12 godzin na nogach, a spać pójdę dopiero nad ranem (7:00-8:00). Co mam w takiej sytuacji poradzić? Z jednej strony bilans kaloryczny na ten dzień będzie spełniony, a z drugiej będę długo na nogach, i przez dłuższy okres nie zjadam nic. Tym bardziej że przesypiam jakieś 4-5 godzin max, po czym funkcjonuję w dzień jak normalny człowiek, więc też jeść raczej powinienem. Proszę o pomoc.
PS. Co do diety to kończe aktualnie Reverse diet (akt. 2700 kcal). Na 3000 planuję podbić troszeczke odważniej i lecieć w górę.
Ciężko będzie mi opisać mój problem, więc przedstawie taki przykładowy scenariusz.
Miewam czasem taką sytuacje że dzień rozpoczynam od śniadania, 8:00 rano, potem jadam sobie co 3-4 godzinki, czyli standard. W środku dnia otrzymuje telefon że pracuję dziś na nocną zmiane, co oznacza że będę jakieś dodatkowe 12 godzin na nogach, a spać pójdę dopiero nad ranem (7:00-8:00). Co mam w takiej sytuacji poradzić? Z jednej strony bilans kaloryczny na ten dzień będzie spełniony, a z drugiej będę długo na nogach, i przez dłuższy okres nie zjadam nic. Tym bardziej że przesypiam jakieś 4-5 godzin max, po czym funkcjonuję w dzień jak normalny człowiek, więc też jeść raczej powinienem. Proszę o pomoc.
PS. Co do diety to kończe aktualnie Reverse diet (akt. 2700 kcal). Na 3000 planuję podbić troszeczke odważniej i lecieć w górę.
Krzysztof Piekarz