Wreszcie Sergio mnie posłuchał i pierwszy raz będzie walczył w UFC w kategorii Flyweight (chciałem napisać FW, ale przecież to jest featherweight, może powinienem napisać CW circusweight hue hue). Świetna decyzja, bo widać było, że jest za mały na BW. Ciekaw jestem jak się zaprezentuje
Jared Roshold - jakoś mi umknęła jego ostatnia porażka. Ciekaw jestem czy on coś może zdziałać w UFC, skoro lajtowo poradził sobie z Soą i Omielańczukiem. Jego ostatnie
KO to jakiś lucky punch był czy raczej trafił na dobrego przeciwnika?
Elias - nie lubię typa, więc mam nadzieję, że przegra :)
Hendy Cejudo - skoro to taki prospekt (7-0 + mistrz olimpijski), to mam nadzieję, że zdominuje totalnie Cariaso i będzie kiedyś zagrożeniem dla małej myszy, której nie lubię. Chociaż przyznam, że baaaaardzo chciałbym zobaczyć walkę MM vs Barao.
Roy Nelson vs Reem:
Nie rozumiem zupełnie czemu piszecie, że jakoby Roy jest post prime. On, podobnie jak Erick Silva, świetnie wygląda ze średniakami, a ze ścisłym topem już nie daje rady. Nie ma żadnego post prime. Ubił Kongo, Meatheada, Noga, Hermana, a to wszystko jest raczej dolna półka niż górna (delikatnie mówiąc, połowy z nich już nie ma w UFC). Dalej przegrał z Huntem (bił się o pas), Miocicem (prawie nayebał JDSa) i DC (X-0 w HW). Także w ogóle nie rozumiem czemu tu piszecie o jakimś primie, moim zdaniem on trzyma stały poziom.
Dalej zapasy i parter: Roya strasznie ciężko obalić i utrzymać na glebie. Więc jeśli Reem go obali, to imo Roy od razu wstanie i nie ma co rozpatrywać walki w parterze, bo do niej nie dojdzie. Chyba, że Roy wygasowanego Reema obali i podda/zrobi to co z Mirkiem, co łatwo mi jest sobie wyobrazić.
W stójce jak jestem fanem Reema, niestesty uważam, że dostanie KTFO. Argument ten sam co wszyscy, czyli Reem ma niestety już szklankę i wystarczy, ze Roy go raz muśnie w ciągu 15 minut i jest po walce. Nie potrafię sobie wyobrazić innego scenariusza niestety. Roy trafił przynajmniej raz DC i Hunta, więc uważam, że Alistair prędzej czy później wyłapie strzała, a wtedy...deja vu.
Hendricks vs Brown - rozumiem jak można kibicować Brownowi, ale nie rozumiem jak można wierzyć, że wygra. Johny to weteran, pierwszy który obił GSP, ma na swoim koncie niesamowite resume (co z tego, że często były to bliskie walki), a Brown obijał ostatnio ludzi z poza top 10. Dla mnie obstawianie, że Brown to wygra, to taka sama skrajność jak to, że Johny wygra przez KO w 1 rundzie. Wg mnie będzie albo 30-27 albo 29-28 dla Johnego, bez większych niespodzianek.
Joanna - wiadomix, każdy jej kibicuje. Co tu dużo pisać.
Pettis vs RDA - gdybym miał po samym ważeniu wnioskować, to bym powiedział, że RDA zgwałci Pettisa jak burą suczkę. Morda psychopaty, a Pettisowi się trochę głos łamał jak mówił "i will knock him out". Obstawiam, że w tej walce są możliwe 2 skrajności: albo RDA wygrywa przez TKO, albo mamy nowego JJ w kategorii LW i kilkuletnią dominację i tko w pierwszych dwóch rundach.