Masao, kolego. Ja szanuje kazdego kto dal jakis wklad w rozwoj sztuk walki, nie tylko Oyame, moim wzorem byl Gichin Funakoschi i jego 20 zasad, a jego motto "Nie wystarczy walczyć jak lew, lecz należy zawsze i bez wyjątku opowiadać się po stronie sprawiedliwości" uwazam za calkiem sensowne.
Oyama nie zmienil stylu, stworzyl wlasny pod swoja nazwa. Dopracowal go pod siebie, byl kawal chlopa, zyl jak nomada dlugi okres czasu, mial swoj sposob myslenia. Przedkladal sile nad technike. Niekazdy taki musi, kazdy jest inny, jeden jest szybki inny jest silny, jeden jest wytrzymaly na ciosy, drugi nie. Powstalo wiele stylow karate, Gojo-Ryu, Wado-Ryu, pytanie dlaczego. Kiedys nie bylo pasow, pas byl jeden bialy i w koncu jak sie zabrudzil, od czasu i treningu stawal sie ciemny. Mistrzem okreslano czlowieka ktory znal zaawansowane techniki, nie bylo mowione jak bardzo dobrze je zna, kyu wprowadzilo dopiero JKA. Taki mistrz mogl spokojnie stwierdzic, jestem nizszy niz Funakoshi i slabszy, zeby wygrac musze walczyc taka metoda a nie ta co moj mistrz. Przygladajac sie poszczegolnym stylom stwierdzilbys sam ze, techniki w wiekszosci pokrywaja sie, roznice to metodyka i sposob treningu w Shotokan duzo techniki, w Kyokushin mniej ale duzo treningu na rozwoj ciala i sily. W Shotokan zasada ostatecznego udezenia, w Kyokushin przyjac cios i oddac go ze zdwojona sila. Wszystko sie pokrywa i ma swoj sens.
Co do nukite, jak bedziesz kiedys w polnocnych niemczech daj znac spotkamy sie i pokarze ci Pana ktory zmieni twoj poglad na ten temat. Powtarzam, to ze ty nie mozesz, nie znaczy ze ktos inny tez nie. Z drugiej strony tez tak dlugo myslale i cie rozumiem, ale zycie zaskakuje, sprobuj podpatrzec inne style. Wyobraz sobie polaczenie Karate (walka dystansowa), Wing - Tsung (walka na krotki dystans) i Aikido (rzuty i dzwignie jako uzupelnienienie).
Co do nakopania karatece. A skad ktos bedzie wiedzial ze nim sie jest, o ile ktos nie chodzi wokolo i sie tym nie chwali. Nie slowa czynia nas wielkimi, lecz czyny. A chwalac sie tym, na pewno niektorzy potraktuja to jak wyzwanie, co oznacza jedno ze wiesz co robisz i jstes na to gotowy. Tu tez szkoly karate bardzo popuscily, pisalem wczesniej ze zanim sie dostalem do sekcji i "pozwolono mi" cwiczyc, pol roku bylem w grupie do wyczyszczenia. Taki wycisk zesmy dostali ze do cis mnie boli jak o tym mysle, byle kto nie zostal. Naprawde trzeba miec motywacje, sprobuj na seikenach, trzymany za stopy wskoczyc po schodach 3 pietra w gore i oczywisci najlepsze, w dol tak samo ale twarza do przodu. Nikt nie patrzyl ze mam 8 lat. Nie bylo latwo, zostali ci ktorzy na prawde chcieli i mieli motywacje. Dzis kazdy jest klientem i o kase glownie chodzi, zobacz ile jest organizacji karate JKA, WKF, PZK, PZKS itd. Kto robi dzisiaj pompki na kciukach, kto na nadgarstkach a kto nukite czy shito.
Tameshi-wari, byl z jednej strony pokazem a z drugiej strony udowodnieniem osiagniecia wiary w swoje umiejetnosci techniczne i cielesne. Masao, wychodze z zalozenia ze wiesz kto to Krzysztof Neugebauer. Podziwiam tego czlowieka, nawet sobie nie zdajesz sprawy ile pracy wlozyl w siebie zeby wygrac z Japonczykami na mistrzostwach swiata. Czemu tyle lat przegrywalismy i nie bylismy w stanie nic osiagnac, tachnicznie bylismy na tym samym poziomie, fizycznie tez, przeciez cwiczylismy u nich i z nimi. Problem lezal w psychice, Japonczyk zanim uderzyl w bloki betonowe, one juz byly zniszczne, w jego glowie, on byl pewien ze to zrobi, nie myslal ze sie nie uda. Tak samo przed walka, on mial ja juz wygrana zanim stanal na macie.
Bruce Lee mial racje, wiec cwicz 10000 razy nukite, a jak to zrobisz zrob jeszcze 100000 zeby byc tej techniki pewnym. Jest pytanie i odpowiedz. Zobacz mnichow w Shaolin ile razy powtarzaja technike, ani ty ani ja tego nie zrobimy, ale to nie znaczy ze sie nie da. Oni nie dyskutuja ktora technika jest dobra i ma sens. Problem sie zaczyna gdy zaczynasz watpic w sens tej techniki, jak chcesz ja cwiczyc jak w nia nie wierzysz.
Tata, cie zaprowadzil. Badz mu za to wdzieczny, zrobil cos wspanialego, otworzyl ci drzwi na kartate. Ale to twoje zycie i ty dokonujesz wyborow. Nie rob tego do czego ktos cie zmusza, badz swiadom swoich decyzji i tego co chcesz osiagnac. Umiej ponosic konsekfencje swoich decyzji. Na treningi nie ma przyjaciol, tylko ty i karate, twoje karate. A po treningu to co innego. Nie trzeba cwiczyc karate aby miec przyjaciol. Karate to nie tylko trening, to droga przez cale zycie, to ogromna odpowiedzialnosc.
Oyama nie zmienil stylu, stworzyl wlasny pod swoja nazwa. Dopracowal go pod siebie, byl kawal chlopa, zyl jak nomada dlugi okres czasu, mial swoj sposob myslenia. Przedkladal sile nad technike. Niekazdy taki musi, kazdy jest inny, jeden jest szybki inny jest silny, jeden jest wytrzymaly na ciosy, drugi nie. Powstalo wiele stylow karate, Gojo-Ryu, Wado-Ryu, pytanie dlaczego. Kiedys nie bylo pasow, pas byl jeden bialy i w koncu jak sie zabrudzil, od czasu i treningu stawal sie ciemny. Mistrzem okreslano czlowieka ktory znal zaawansowane techniki, nie bylo mowione jak bardzo dobrze je zna, kyu wprowadzilo dopiero JKA. Taki mistrz mogl spokojnie stwierdzic, jestem nizszy niz Funakoshi i slabszy, zeby wygrac musze walczyc taka metoda a nie ta co moj mistrz. Przygladajac sie poszczegolnym stylom stwierdzilbys sam ze, techniki w wiekszosci pokrywaja sie, roznice to metodyka i sposob treningu w Shotokan duzo techniki, w Kyokushin mniej ale duzo treningu na rozwoj ciala i sily. W Shotokan zasada ostatecznego udezenia, w Kyokushin przyjac cios i oddac go ze zdwojona sila. Wszystko sie pokrywa i ma swoj sens.
Co do nukite, jak bedziesz kiedys w polnocnych niemczech daj znac spotkamy sie i pokarze ci Pana ktory zmieni twoj poglad na ten temat. Powtarzam, to ze ty nie mozesz, nie znaczy ze ktos inny tez nie. Z drugiej strony tez tak dlugo myslale i cie rozumiem, ale zycie zaskakuje, sprobuj podpatrzec inne style. Wyobraz sobie polaczenie Karate (walka dystansowa), Wing - Tsung (walka na krotki dystans) i Aikido (rzuty i dzwignie jako uzupelnienienie).
Co do nakopania karatece. A skad ktos bedzie wiedzial ze nim sie jest, o ile ktos nie chodzi wokolo i sie tym nie chwali. Nie slowa czynia nas wielkimi, lecz czyny. A chwalac sie tym, na pewno niektorzy potraktuja to jak wyzwanie, co oznacza jedno ze wiesz co robisz i jstes na to gotowy. Tu tez szkoly karate bardzo popuscily, pisalem wczesniej ze zanim sie dostalem do sekcji i "pozwolono mi" cwiczyc, pol roku bylem w grupie do wyczyszczenia. Taki wycisk zesmy dostali ze do cis mnie boli jak o tym mysle, byle kto nie zostal. Naprawde trzeba miec motywacje, sprobuj na seikenach, trzymany za stopy wskoczyc po schodach 3 pietra w gore i oczywisci najlepsze, w dol tak samo ale twarza do przodu. Nikt nie patrzyl ze mam 8 lat. Nie bylo latwo, zostali ci ktorzy na prawde chcieli i mieli motywacje. Dzis kazdy jest klientem i o kase glownie chodzi, zobacz ile jest organizacji karate JKA, WKF, PZK, PZKS itd. Kto robi dzisiaj pompki na kciukach, kto na nadgarstkach a kto nukite czy shito.
Tameshi-wari, byl z jednej strony pokazem a z drugiej strony udowodnieniem osiagniecia wiary w swoje umiejetnosci techniczne i cielesne. Masao, wychodze z zalozenia ze wiesz kto to Krzysztof Neugebauer. Podziwiam tego czlowieka, nawet sobie nie zdajesz sprawy ile pracy wlozyl w siebie zeby wygrac z Japonczykami na mistrzostwach swiata. Czemu tyle lat przegrywalismy i nie bylismy w stanie nic osiagnac, tachnicznie bylismy na tym samym poziomie, fizycznie tez, przeciez cwiczylismy u nich i z nimi. Problem lezal w psychice, Japonczyk zanim uderzyl w bloki betonowe, one juz byly zniszczne, w jego glowie, on byl pewien ze to zrobi, nie myslal ze sie nie uda. Tak samo przed walka, on mial ja juz wygrana zanim stanal na macie.
Bruce Lee mial racje, wiec cwicz 10000 razy nukite, a jak to zrobisz zrob jeszcze 100000 zeby byc tej techniki pewnym. Jest pytanie i odpowiedz. Zobacz mnichow w Shaolin ile razy powtarzaja technike, ani ty ani ja tego nie zrobimy, ale to nie znaczy ze sie nie da. Oni nie dyskutuja ktora technika jest dobra i ma sens. Problem sie zaczyna gdy zaczynasz watpic w sens tej techniki, jak chcesz ja cwiczyc jak w nia nie wierzysz.
Tata, cie zaprowadzil. Badz mu za to wdzieczny, zrobil cos wspanialego, otworzyl ci drzwi na kartate. Ale to twoje zycie i ty dokonujesz wyborow. Nie rob tego do czego ktos cie zmusza, badz swiadom swoich decyzji i tego co chcesz osiagnac. Umiej ponosic konsekfencje swoich decyzji. Na treningi nie ma przyjaciol, tylko ty i karate, twoje karate. A po treningu to co innego. Nie trzeba cwiczyc karate aby miec przyjaciol. Karate to nie tylko trening, to droga przez cale zycie, to ogromna odpowiedzialnosc.

Jeśli ktoś na ulicy zaatakowałby mnie w celu uszkodzenia mojego zdrowia to albo wiałbym jak najdalej albo biłbym z całej siły i nie miałbym żadnej blokady bo w końcu chodzi o życie