Postaram się napisać w jak największym skrócie,
Odchudzanie zaczęłam w połowie grudnia do teraz - czyli 3 miesiące to trwało, wczoraj stanęłam na wagę i jestem przerażona - pokazała ledwo 40 kg (wzrost 164). Ostatni raz wczesniej się ważyłam równo rok temu i było to 56 kg - nie mam więc pojęcia ile ważyłam w połowie grudnia, ale wtedy się jeszcze obżerałam więc nie wykluczam opcji że waga była wtedy podobna i w 3 miesiące spadłoby 16 kilo :(
Chodziło mi przede wszystkim o pozbycie się mojego obrzydliwego brzucha... Zaczęłam jesc dużo bialka,warzywa,odstawiłam słodycze,tylko dzienna kalorycznosc wahała się chyba od 800-1000 kcal, 4 posiłki dzienne. Po prostu kalorie obcięłam tak nagle i trzymalam sie tego planu przez 3 miesiące. Do tego godzinny trening na czczo(30 min siłowego mieszanego z cardio + 30 min cardio). Oprócz tego strasznie dużo spacerowałam - nawet 5 czy 6 godzin dziennie....czasami nawet 8 albo i więcej, od rana do wieczora w ruchu... Po każdym posiłku bałam się że odłoży mi się jako tluszcz.....
Efekt jest taki ze wyglądam jak szkielet - ręce, nogi chude, zero biustu, totalnie płaskie posladki, kości miednicy wystają strasznie, kręgi też - a BRZUCH NADAL JEST - i to jest najgorsze: wygląda jak jedna wielka fałda i nie mam pojęcia czy to w końcu tłuszcz czy skóra czy co, ale pewnie tłuszcz....ohyda....nie wiem już sama czy cokolwiek z tego brzucha spadło. Ale całe ciało jest kompletnie nie jędrne, nogi jak galareta, brzuch najgorszy.
Błagam, co mam robić?? Boję się, że jak podniosę nagle kaloryczność to zacznę tyć i to tłuszczem. Boję się przerwać ćwiczenia bo myślę że przytyję. Z drugiej strony nie odpuszczę dopóki nie pozbędę się wystającego brzucha, ale boję się spadku wagi bo przecież nie mogę ważyć 30-parę kg :( Już sama nie wiem czy popaliłam mięśnie czy co narobiłam... Pomóżcie jak z tego wyjść.
Zmieniony przez - kratka88 w dniu 2014-03-12 14:01:20
Odchudzanie zaczęłam w połowie grudnia do teraz - czyli 3 miesiące to trwało, wczoraj stanęłam na wagę i jestem przerażona - pokazała ledwo 40 kg (wzrost 164). Ostatni raz wczesniej się ważyłam równo rok temu i było to 56 kg - nie mam więc pojęcia ile ważyłam w połowie grudnia, ale wtedy się jeszcze obżerałam więc nie wykluczam opcji że waga była wtedy podobna i w 3 miesiące spadłoby 16 kilo :(
Chodziło mi przede wszystkim o pozbycie się mojego obrzydliwego brzucha... Zaczęłam jesc dużo bialka,warzywa,odstawiłam słodycze,tylko dzienna kalorycznosc wahała się chyba od 800-1000 kcal, 4 posiłki dzienne. Po prostu kalorie obcięłam tak nagle i trzymalam sie tego planu przez 3 miesiące. Do tego godzinny trening na czczo(30 min siłowego mieszanego z cardio + 30 min cardio). Oprócz tego strasznie dużo spacerowałam - nawet 5 czy 6 godzin dziennie....czasami nawet 8 albo i więcej, od rana do wieczora w ruchu... Po każdym posiłku bałam się że odłoży mi się jako tluszcz.....
Efekt jest taki ze wyglądam jak szkielet - ręce, nogi chude, zero biustu, totalnie płaskie posladki, kości miednicy wystają strasznie, kręgi też - a BRZUCH NADAL JEST - i to jest najgorsze: wygląda jak jedna wielka fałda i nie mam pojęcia czy to w końcu tłuszcz czy skóra czy co, ale pewnie tłuszcz....ohyda....nie wiem już sama czy cokolwiek z tego brzucha spadło. Ale całe ciało jest kompletnie nie jędrne, nogi jak galareta, brzuch najgorszy.
Błagam, co mam robić?? Boję się, że jak podniosę nagle kaloryczność to zacznę tyć i to tłuszczem. Boję się przerwać ćwiczenia bo myślę że przytyję. Z drugiej strony nie odpuszczę dopóki nie pozbędę się wystającego brzucha, ale boję się spadku wagi bo przecież nie mogę ważyć 30-parę kg :( Już sama nie wiem czy popaliłam mięśnie czy co narobiłam... Pomóżcie jak z tego wyjść.
Zmieniony przez - kratka88 w dniu 2014-03-12 14:01:20
Krzysztof Piekarz