Witam, nie wiedziałem kogo mam się poradzić więc pytam na SFD...
Zostałem oskarżony w sklepie Polomarket o kradzież batona, sytuacja wyglądała następująco:
Byłem wczoraj w sklepie by zakupić sobie coś na ząb, kręciłem się trochę gdyż sam nie wiedziałem czego chcę, ale i dlatego że nie widziałem zbyt wielu dobrych rzeczy, wreszcie się zdecydowałem, kupiłem i wróciłem do domu. Dzisiaj szedłem znowu do polo, zrobiłem troszke większe zakupy, gdy byłem już przy kasie, pani ekspedientka powiedziała że powinna doliczyć mi jeszcze tego batona z wczoraj, zdziwiłem się i zapytałem o co chodzi, ona na to że dobrze wiem, po chwili rozmowy poprosiłem o pokazanie mi incydentu na kamerach, poszliśmy do biura, gdzie znajdowała się kierowniczka (czy inna kobitka na wyższym stanowisku) która rzekomo widziała mnie wczoraj jak kradłem, i zaczeła szperac w komputerze by znaleźć nagranie lecz po chwili powiedziała że nie może teraz tego odszukać bo nie ma czasu a nie pamięta o której godzinie to było i w ogóle za dużo szukania i dodała że jakbym miał honor to oddałbym te pieniądze, wyszedłem gdyż sam nie miałem zbyt wiele czasu aby się kłócić a nikt z nich też specjalnie nie chciał udowadniać mi "winy". Moje pytanie to czy warto tam wracać i wywalczyć przeprosiny, czy dać sobie spokój? Z jednej strony to tylko batonik i nie ma takiego sensu o to sie sprzeczać, ale z drugiej to chodzi też w jakimś stopniu o dume, gdyż poczułem się lekko dotknięty ta sytuacją. Wiem że to durne, ale szczerze nie wiem jak się zachować. Dzięki z góry za odpowiedzi!
Zostałem oskarżony w sklepie Polomarket o kradzież batona, sytuacja wyglądała następująco:
Byłem wczoraj w sklepie by zakupić sobie coś na ząb, kręciłem się trochę gdyż sam nie wiedziałem czego chcę, ale i dlatego że nie widziałem zbyt wielu dobrych rzeczy, wreszcie się zdecydowałem, kupiłem i wróciłem do domu. Dzisiaj szedłem znowu do polo, zrobiłem troszke większe zakupy, gdy byłem już przy kasie, pani ekspedientka powiedziała że powinna doliczyć mi jeszcze tego batona z wczoraj, zdziwiłem się i zapytałem o co chodzi, ona na to że dobrze wiem, po chwili rozmowy poprosiłem o pokazanie mi incydentu na kamerach, poszliśmy do biura, gdzie znajdowała się kierowniczka (czy inna kobitka na wyższym stanowisku) która rzekomo widziała mnie wczoraj jak kradłem, i zaczeła szperac w komputerze by znaleźć nagranie lecz po chwili powiedziała że nie może teraz tego odszukać bo nie ma czasu a nie pamięta o której godzinie to było i w ogóle za dużo szukania i dodała że jakbym miał honor to oddałbym te pieniądze, wyszedłem gdyż sam nie miałem zbyt wiele czasu aby się kłócić a nikt z nich też specjalnie nie chciał udowadniać mi "winy". Moje pytanie to czy warto tam wracać i wywalczyć przeprosiny, czy dać sobie spokój? Z jednej strony to tylko batonik i nie ma takiego sensu o to sie sprzeczać, ale z drugiej to chodzi też w jakimś stopniu o dume, gdyż poczułem się lekko dotknięty ta sytuacją. Wiem że to durne, ale szczerze nie wiem jak się zachować. Dzięki z góry za odpowiedzi!
Krzysztof Piekarz

,olać te kvrwy