Bardzo nie lubię teorii spiskowych o tym, jak to firmy farmaceutyczne tylko czekają na to, żeby wyskoczyć na rynek z nowym lekiem.
Idę o zakład, że mało kto wie, jak wygląda i ile trwa proces produkcji jednego, zatwierdzonego do leczenia ludzi leku
No to powiem. To proces trwający nawet i 15 lat
To nie jest tak, że jakiś zgorzkniały tetryk siedzi w ogomnym biurze i wymyśla sobie coś, co wsadzi w pigułkę, strzykawkę czy kroplówkę i zarobi na tym miliony $$$.
Średnio przyjąć można, że 1 zatwierdzony lek jest szczęściarzem spośród 5-10 tyś. innych kandydatów, czyli substancji chemicznych, o których można przypuszczać, że mają właściwości, które mogą mieć konkretny efekt terapeutyczny. Te tysiące substancji przechodzą tysiące testów biochemicznych, by spośród nich wyłoniono ca. 250 kandydatów do eksperymentów preklinicznych (kultury komórkowe i modele zwierzęce). Spośród tych jedynie 3 czy 5 dostanie się do fazy I badań klinicznych (a fazy takie są 3), wyjdzie z nich pomyślnie... Jeden lub żaden

I teraz dopiero można starać się o zatwierdzenie leku do leczenia pacjentów! Ewaluacja bezpieczeństwa i przydatności leku przez odpowiednie organy to rok, może dwa. I wtedy, dopiero wtedy, po tych 15 latach firma farmaceutyczna może zadbać o to, żeby zwróciły jej się koszty. Bo do zarobku to jeszcze daleko, oj daleko
Ok. 15 lat i ok. 150 mln $ (sto pięćdziesiąt miionów dolarów), po to, żeby pierwsza tabletka leku nowej generacji opuściła aptekę
Heh, można powiedzieć, że to nawet i dłużej trwa, bo ktoś musi wpaść na trop tych 5 czy 10 tysięcy kandydatów

Tak się złożyło, że byłam na stażu w firmie farmaceutycznej i szukałam takich właśnie substancji. Przetestowałam 3 biblioteki, w każdej po ca. 1000 związków organicznych (czyli... 3000 różnych substancji), znalazłam chyba 4

A gdzież tam do tych wspomnianych 5. tysięcy
Zmieniony przez - Martucca w dniu 2013-10-22 18:45:58