Mąż koleżanki z pracy jest na diecie ułożonej przez dietetyczkę 1300-1400kcal (nie ćwiczy) schudł w 5 tygodni ok 8kg i wszyscy się tym zachwycają. Dziś śmiał się ze mnie, że może mi udzielić kilku cennych rad, bo widzi, że mam dietę do dvpy i nie ogarniam tematu
Jutro ostatni dzień na liczonej misce, a poźniej... aż się boję. Wydarzenia typu wyjazd czy święta/wesela potrafią wybić mnie z trybu dietowo-treningowego. Postaram się w ramach utrzymania motywacji zaglądać regularnie na forum. Jakby co, wracam 25-go maja.
Nie mogłam się dziś zmobilizować do siłowych (tym bardziej, że spsuła mi się piłka i muszę poszukać sobie nowego treningu), więc poszłam biegać. Koło mnie jest teren idealny do joggingu. Zrobiłam sobie kontrolną rundkę (na moje oko 2,5-3km) i wyszło mi ok. 16 min (prawie płuca wyplułam, jednak w terenie biega się trudniej niż na bieżni). Chciałabym przeplatać treningi siłowe z rekreacyjnym bieganiem a przy okazji
poprawić kondycję.
Mam nadzieję, że bieganie nie pogłebi moich gruszkowych dysproporcji.
Miska na jutro, tym razem bez nabiału
Zmieniony przez - Kasia. w dniu 2013-05-13 22:25:29