Witajcie,
mój problem może wydać się niektórym zabawny, ale mnie dosyć ostro frustruje, bo nie idzie mi korzystanie na siłce z jednego ze sprzętów, na którym szczególnie mi zależało.
Otóż podczas korzystania z bieżni (chód) mam zaburzenia równowagi (np. znosi mnie na którąś ze stron) i ogólnie niepewnie się czuję, gdy nie trzymam się uchwytów. Po zejściu z bieżni mam wrażenie, jakbym właśnie zeszła z karuzeli - kłopoty z... jakby to nazwać... wyczuciem podłoża? Zastanawiam się, czy jest to na początku normalne, czy problem jest ze mną - np. z błędnikiem czy coś - i dla własnego dobra powinnam sobie darować bieżnię. Oczywiście, biegać ani nawet truchtać z uwagi na powyższe się nie odważyłam :(
Może macie jakieś rady dla początkującej użytkowniczki bieżni, jak ją wyczuć, przyzwyczaić się, żeby w końcu od chodzenia przejść do biegania.
mój problem może wydać się niektórym zabawny, ale mnie dosyć ostro frustruje, bo nie idzie mi korzystanie na siłce z jednego ze sprzętów, na którym szczególnie mi zależało.
Otóż podczas korzystania z bieżni (chód) mam zaburzenia równowagi (np. znosi mnie na którąś ze stron) i ogólnie niepewnie się czuję, gdy nie trzymam się uchwytów. Po zejściu z bieżni mam wrażenie, jakbym właśnie zeszła z karuzeli - kłopoty z... jakby to nazwać... wyczuciem podłoża? Zastanawiam się, czy jest to na początku normalne, czy problem jest ze mną - np. z błędnikiem czy coś - i dla własnego dobra powinnam sobie darować bieżnię. Oczywiście, biegać ani nawet truchtać z uwagi na powyższe się nie odważyłam :(
Może macie jakieś rady dla początkującej użytkowniczki bieżni, jak ją wyczuć, przyzwyczaić się, żeby w końcu od chodzenia przejść do biegania.
Krzysztof Piekarz
