Witam. Od jakiegoś czasu chce zacząć robić redukcję. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że nie moge wytrzymać bez słodyczy. Mam 19 lat, 180cm, 82kg~, jestem mało aktywny fizycznie. Od zawsze, niemal codziennie jadłem sobie jakiegoś batonika. Czasem mam ochote na taką cukrową bombe i sobie kupuje czekolade czy pudełko czekoladek. Jest to silniejsze odemnie. Od kilu dni próbuje odstawić słodyczne, ale mi nie wychodzi. Przegrzebuje szafy żeby znaleść jakieś czekoladowe zapasy rodziców. A jak nie ma to ide do osiedlowego sklepu. Nic mnie nie może zmotywować do odstawienia ich. Jak mnie najdzie ochota to ciągle tylko myśle o czymś słodkim, potrafie wielokrotnie, co pare minut wstawać np. od komputera i patrzeć do szafki gdzie przeważnie są słodycze kupione przez rodziców. Nie mam żadnego zahamowania, czy to noc, czy ranek i jestem o pustym żołądku. Jak jestem poza domem nie potrafie nie wejść do sklepu który napotkam na swojej drodze aby zakupić batonika. Mówie sobie, że nie moge, że dziś już zjadłem batona, ale nie mogę się powstrzymać. Jak już zjem to mam dziwne poczucie winy "po co to zjadłem, miałem się odchudzać", itp. Tak, wiem, jestem uzależniony ale jak sobie z tym poradzić? Dodam, że nie mam cukrzycy, przed świetami robiłem badania.
Bardzo proszę o jakieś porady :<
Bardzo proszę o jakieś porady :<
Krzysztof Piekarz
. Najlepiej grupowa. Jakies sporty walki, zapasy, moze judo, plus koniecznie regularne wizyty w silowni. Od odchudzania sila nie urosnie.