Jestem tu nowa i mam nadzieję, że wkrótce połapię się w pełni,jak to forum funkcjonuje
.No i mam problem.Chciałabym zrzucić parę kilogramów-głównie chodzi mi o wysmuklenie ud i pośladków.Wiem, że zaraz mnie odeślecie do przeczytania podstawowych artykułów na ten temat, więc od razu zastrzegam, że troszkę sobie posiedziałam przed kompem ostatnimi czasy i poczytałam sobie porządnie
na temat wszelakich dietek-łącznie z super dokładną rozpiską Smoczka.Tylko niestety mój problem polega na tym,że mój organizm nie toleruje nabiału-(jogurty,jajka w dużej ilości odpadaja)(choć ja go uwielbiam
).Mogę go jeść max.raz na tydzień-co się zazwyczaj kończy wysypką..Dlatego standardowe dietki odpadają w moim przypadku.Chciałabym się po prostu dowiedzieć, czy wymyślona przeze mnie dietka(choć to raczej zbyt mocne słowo)ma szansę być skuteczna.A więc:mam 20 lat,wzrost 174,waga 57 kg.Moim problemem jest duża dysproporcja między górną i dolną częścią mego ciała.Dół jest dość masywny,zaś góra drobniutka.Przez ostatni rok trochę utyłam(moją normalną wagą było 53-54 bez stosowania jakichkolwiek diet-ta ma być moją pierwszą..) i wszystko poszło mi właśnie w pupę i uda.Chcę powrócić do wcześniejszych wymiarów.
Teraz konkrety:
Śniadanie:godz.6:30.3Wasy z sezamem(lub chleb Kołodziej 2 kromki)+wędlinka(duszony schab,szynka gotowana,kiełbasa krakowska sucha-na zmianę)+zielenina(rzodkiewki,sałata,papryka,ogórek,pomidor(na zmianę).
godz.10:00 jabłko/grapefruit
godz.13:00 2 Wazy z sezamem (lub 2kromki Kołodzieja)również z wędlinką i zieleniną
godz.15:00-16:00 ryż ciemny/kasza gryczana z piersią z kurczaka(schab/indyk/kotlety mielone domowe-czyli nie chemia
)+duużo brokułow/kalafiora/sałaty/obecnie kapusty na gęsto,fasolki szparagowej itp
godz.16:30 (czasem)zupa:jarzynowa,krupnik,pomidorowa,rosół
godz.18:00 no właśnie,tu jest największy problem,bo powinnam serek wiejski,ale nie mogę...Czasem jem tuńczyka(ale więcej niż 2,3xtyg.nie dam rady),czasem jajko (z żółtkiem),często po prostu Wasę lub ciemny chleb(zestawienie jak przy śniadaniu).
Zastanawiam się,czy te wieczorne kanapki to aż takie"zabójstwo"dla mojej figury??(wiem,wiem,węglowodany na noc..)
No i oczywiście pełno wody mineralnej....
Co do ćwiczeń,to zazwyczaj ok.5 razy w tyg.(teraz w czasie sesji trochę mniej)ok.20:00 przez 0,5godz.ćwiczę-wymachy,wypady,skłony,rozciąganie itp.,a później 1godz.aerobów.Niestety nie posiadam stacjonarnego rowerka,więc wchodzę i schodzę na kilka wysokich deseczek(konstrukcja własnego autorstwa, która w zamierzeniu ma imitować step).W weekendy dodatkowo 1,5godz.roweru w terenie.
No i na koniec moje pytanie:co jest błędne w moich założeniach?Czy postępując zgodnie z tym schematem(opierającym się głównie na mej radosnej twórczości
mam szansę osiągnąć mój cel??
Przepraszam za zawracanie głowy w tak gorącym okresie dla każdego studenta....
.No i mam problem.Chciałabym zrzucić parę kilogramów-głównie chodzi mi o wysmuklenie ud i pośladków.Wiem, że zaraz mnie odeślecie do przeczytania podstawowych artykułów na ten temat, więc od razu zastrzegam, że troszkę sobie posiedziałam przed kompem ostatnimi czasy i poczytałam sobie porządnie
na temat wszelakich dietek-łącznie z super dokładną rozpiską Smoczka.Tylko niestety mój problem polega na tym,że mój organizm nie toleruje nabiału-(jogurty,jajka w dużej ilości odpadaja)(choć ja go uwielbiam
).Mogę go jeść max.raz na tydzień-co się zazwyczaj kończy wysypką..Dlatego standardowe dietki odpadają w moim przypadku.Chciałabym się po prostu dowiedzieć, czy wymyślona przeze mnie dietka(choć to raczej zbyt mocne słowo)ma szansę być skuteczna.A więc:mam 20 lat,wzrost 174,waga 57 kg.Moim problemem jest duża dysproporcja między górną i dolną częścią mego ciała.Dół jest dość masywny,zaś góra drobniutka.Przez ostatni rok trochę utyłam(moją normalną wagą było 53-54 bez stosowania jakichkolwiek diet-ta ma być moją pierwszą..) i wszystko poszło mi właśnie w pupę i uda.Chcę powrócić do wcześniejszych wymiarów.
Teraz konkrety:
Śniadanie:godz.6:30.3Wasy z sezamem(lub chleb Kołodziej 2 kromki)+wędlinka(duszony schab,szynka gotowana,kiełbasa krakowska sucha-na zmianę)+zielenina(rzodkiewki,sałata,papryka,ogórek,pomidor(na zmianę).
godz.10:00 jabłko/grapefruit
godz.13:00 2 Wazy z sezamem (lub 2kromki Kołodzieja)również z wędlinką i zieleniną
godz.15:00-16:00 ryż ciemny/kasza gryczana z piersią z kurczaka(schab/indyk/kotlety mielone domowe-czyli nie chemia
)+duużo brokułow/kalafiora/sałaty/obecnie kapusty na gęsto,fasolki szparagowej itp
godz.16:30 (czasem)zupa:jarzynowa,krupnik,pomidorowa,rosół
godz.18:00 no właśnie,tu jest największy problem,bo powinnam serek wiejski,ale nie mogę...Czasem jem tuńczyka(ale więcej niż 2,3xtyg.nie dam rady),czasem jajko (z żółtkiem),często po prostu Wasę lub ciemny chleb(zestawienie jak przy śniadaniu).
Zastanawiam się,czy te wieczorne kanapki to aż takie"zabójstwo"dla mojej figury??(wiem,wiem,węglowodany na noc..)
No i oczywiście pełno wody mineralnej....
Co do ćwiczeń,to zazwyczaj ok.5 razy w tyg.(teraz w czasie sesji trochę mniej)ok.20:00 przez 0,5godz.ćwiczę-wymachy,wypady,skłony,rozciąganie itp.,a później 1godz.aerobów.Niestety nie posiadam stacjonarnego rowerka,więc wchodzę i schodzę na kilka wysokich deseczek(konstrukcja własnego autorstwa, która w zamierzeniu ma imitować step).W weekendy dodatkowo 1,5godz.roweru w terenie.
No i na koniec moje pytanie:co jest błędne w moich założeniach?Czy postępując zgodnie z tym schematem(opierającym się głównie na mej radosnej twórczości
mam szansę osiągnąć mój cel??
Przepraszam za zawracanie głowy w tak gorącym okresie dla każdego studenta....
Krzysztof Piekarz
