W przedostatnim numerze PB jest artykuł o tym że białko sojowe jest po prostu demonizowane jeżeli chodzi o podnoszenie poziomu estrogenów, bo pewnie o to ci chodzi. Owszem wpływa na poziom estro, ale wyłącznie jakiejś tam frakcji która ma same pozytywne oddziaływania na facetów. Działa dobrze na stawy i proporcje cholesterolu. Wiec nie ma co się bać soi.
Sam przez niemal 10 lat byłem wege i jadłem naprawdę dużo sojowych rzeczy (łącznie z isolatem sojowym) i nie odczułem żadnych negatywnych estrogenowych rzeczy. Teraz od pare lat jem mięcho, soi już nie jem i zacząłem miewać problemy ze stawami(oczywiście nie twierdze że to przez mięso;). A i bardziej przytyłem na mięchu, ale to dlatego że prócz mięcha jadłem więcej węgli.
Sam przez niemal 10 lat byłem wege i jadłem naprawdę dużo sojowych rzeczy (łącznie z isolatem sojowym) i nie odczułem żadnych negatywnych estrogenowych rzeczy. Teraz od pare lat jem mięcho, soi już nie jem i zacząłem miewać problemy ze stawami(oczywiście nie twierdze że to przez mięso;). A i bardziej przytyłem na mięchu, ale to dlatego że prócz mięcha jadłem więcej węgli.
ale czytałem też jedno z badań które mówiło o chłopaku który żywił się produktami sojowymi... więc z umiarem. Nie zamierzam się spierać bo nie mam na to czasu ani ochoty. pozdr każdy ma swój rozum