Ok, a więc po kolei ;)
godzina: 20:30
stójka: poniedziałek, środa
parter: wtorek, czwartek (głównie grappling, niestety bardzo rzadko gnp i obalenia)
soboty są nieaktualne, mają coś myśleć o tym trenerze od boksu żeby jeździł, jak będzie coś Adam mówił o tym to dam tu znać. Tak więc sparingów w soboty nie ma, z tego co wiem sparują w środy (ale nie mogę powiedzieć jak bo jeżdżę w poniedziałki i czwartki)
Co do intensywności sparingów to każdy robi to tak jak lubi. Zacząłem ćwiczyć w tym samym czasie co moi znajomi i tylko ja z jednym kumplem sparowałem na 65-80%, reszta się bawiła w takie smyranie delikatne i łatwo było później stwierdzić w sparingach z nimi kto więcej potrafi i jest bardziej obyty w walce. 40% to zdecydowanie za mało, sam Reem mówi, że ma być ~80% ;) No i rzecz podstawowa: dobierz kogoś swoich warunków, ja sparowałem z kolegą cięższym o 20-30kg i na prawdę te ciosy przy takich różnicach wagowych już są ciężkie ;)
Ze sprzętu to wystarczy Ci: rękawice do boksu, najlepiej 12oz, spodenki (najlepiej jakieś luźne żeby nie krępowały ruchów przy kopaniu a zarazem żeby przeciwnik w parterze nie wplątywał się w Twoje gacie, koszulka to wiadomo - sportowa, bez kołnierzyka, ochraniacz to Twoja sprawa ale wprawienie zębów kosztuje dużo więcej niż ochraniacz, przydałyby Ci się jeszcze ochraniacze na piszczel przynajmniej (25zł bawełniane kosztują), no i na krocze też nie zaszkodzi... ja na jednym treningu w 5 minut dostałem z 5 mocnych turning side kicków w jaja ;)
PS. W poprzednim poście pytałeś o kontuzje i obitą twarz. Chyba nie ma czegoś takiego jak najczęstsza, to jest taki sport, że może zdarzyć się wszystko... ja np. ponad miesiąc temu obalając partnera spadłem na wyprostowane ramie i tak jakby staw przeskoczył moment w drugą stronę, ręka się zagoiła może w 70%... kiedyś na macie przetarłem skórę tak, że ropiło mi się bardzo długo a opatrunek noszę już drugi tydzień z hakiem. Ciężko powiedzieć co sobie zrobisz. Co do obitej twarzy: jak nie dostaniesz po łbie na treningu jak należy (wszystko z umiarem i rozsądkiem) to w walce po pierwszym lepszym strzale zakryjesz twarz i tyle z tego będzie... ja się obitym pyskiem nie przejmuję, chodziłem już poobdzierany i posiniaczony cały (spuchnięte wargi,
podbite oczy, całe fioletowe udo, przetarcia na twarzy) - to schodzi po paru dniach i nie ma po tym śladu, ćwiczę już jakiś czas z kolegami i nikt też nie ma wyraźnych oznak, które by zapowiadały kalafiory ;)
Zmieniony przez - bp64 w dniu 2011-06-26 12:41:54