Phoenix Suns wrócili z trasy wyjazdowej z dobrym bilansem 4-2. Ten bilans mógł być jednak bardzo dobry, gdyby tylko Suns udało się pokonać w dogrywce Oklahoma City Thunder. Marcin Gortat zdobył 20 punktów, grając aż 39 minut i oddał rekordowe w karierze 18 rzutów. Suns przegrali 118:122.
39 minut - w żadnym meczu tego sezonu Gortat nie przebywał na boisku dłużej. Polski koszykarz grał przez całą czwartą kwartę i pięć minut dogrywki, zdobywając 20 punktów, 8 zbiórek i rozdając 4 asysty. "Polish Machine" trafił 9 z 18 rzutów, znowu będąc bardzo agresywnym w ataku i wykorzystując znakomite podania pod kosz od kolegów, w tym głównie od Steve'a Nasha, ale też od wysokich, Hakima Warricka i Channinga Frye'a.
Oto pełen przekrój rzutów Polaka w tym meczu:
- spod kosza (6/8)
- lewy pół-hak (0/3)
- lewy hak (1/1)
- prawy pół-hak (1/3)
- rzut z wyskoku 1/3)
W obronie Gortat wymusił dwa faule ofensywne graczy Thunder i zaliczył trzy bloki, w tym m.in. na 1.03 min. przed końcem dogrywki zatrzymał najlepszego w Thunder Russela Westbrooka. Suns prowadzili w tym momencie 115:113, ale Grant Hill spudłował rzut za trzy z lewego skrzydła. Thunder zebrali piłkę i szybko wyszli do kontrataku, gdzie James Harden skończył akcję z faulem (115:116).
Na zegarze było 34 sek. do końca, piłkę tyłem do kosza dostał Hill, ale podał niedokładnie do ścinającego w pole trzech sekund Vince'a Cartera. Za chwilę Hill sfaulował Westbrooka, a rozgrywający Thunder wykorzystał jednak tylko jeden z dwóch rzutów wolnych i Suns przegrywali tylko 115:117, mając 21 sekund na rozegranie akcji. Carter pospieszył się i oddał rzut za trzy. Nie trafił, ale faulowany był przy próbie rzutu przez Thabo Sefoloshę.
Carter, którego rzut za trzy doprowadził do dogrywki, stanął na linii wolnych po raz pierwszy w meczu. 34-letni rzucający obrońca Suns trafił pierwszy rzut, ale spudłował dwa kolejne. Suns musieli faulować Westbrooka, a ten dwukrotnie wykorzystał okazję do podwyższenia wyniku (116:119).
Suns nie mieli przerwy na żądanie, więc Nash przekozłował za połowę i znajdując się metr od linii za trzy oddał trochę nieprzygotowany rzut, pudłując. Kevin Durant trafił dwa razy z linii i było po meczu.
CO TO OZNACZA: Zach Randolph trafił rzut równo z syreną końcową, dając Memphis Grizzlies zwycięstwo w Dallas. Dzięki temu Memphis (35-29) mają półtora meczu przewagi nad Phoenix (32-29), zajmując ósmą pozycję na Zachodzie. Po piętach Suns depczą Utah Jazz, którzy notują bilans 33-30.
PRZEŁOMOWY MOMENT: Spudłowane wolne Cartera - Vince Carter wrócił do gry po jednym meczu absencji spowodowanym wstrząśnieniem mózgu. To jego rzut za trzy uratował Suns w ostatnich sekundach czwartej kwarty, ale 34-latek nie wykorzystał szansy w dogrywce. Suns przegrywali 115:117, kiedy Carter na 17 sekund przed końcem spudłował dwa z trzech rzutów wolnych.
RÓŻNICA W MECZU: Kontrataki Thunder - to był ostatni mecz Suns podczas sześciomeczowej trasy wyjazdowej i zmęczenie dało znać o sobie. Po 91 punktach w trzech pierwszych kwartach, Suns rzucili tylko 18 w czwartej. W całym meczu podopieczni Alvina Gentry'ego zdobyli zaledwie 6 punktów z kontrataków, przy 21 gospodarzy. Najbardziej ważnymi punktami z kontry były te zdobyte z faulem w ostatniej minucie dogrywki przez Jamesa Hardena. Nr 3 Draftu 2009 trafił dodatkowy rzut wolny i Thunder odzyskali prowadzenie 116:115 na 29 sek. przed końcem meczu.
NAJLEPSZY ZAWODNIK: Russell Westbrook (32 punkty, 11 asyst) - gwiazdor Thunder błyszczał w tym meczu, przewyższając rywali szybkością, atletyzmem i sprytem w kończeniu akcji pod koszem. Słabo spisał się nr 1 Thunder, Kevin Durant, który trafił tylko 3 z 14 rzutów, ale w ataku zastąpił go Harden, zdobywając 26 punktów.
KTO ZAWIÓDŁ: Vince Carter - przez większość meczu grał bardzo dobrze, trafił sześć trójek, ale po raz kolejny w karierze nie sprostał presji w kluczowym momencie. Spudłował 2 z 3 rzutów wolnych, które mogły dać Suns prowadzenie na 17 sekund przed końcem dogrywki.
POWIEDZIAŁ: "To gracz, którego naprawdę nie możemy stracić. Gra świetnie w tym sezonie i mam nadzieję, że to nie jest poważna sprawa.", trener Suns Alvin Gentry o kontuzji Channinga Frye'a, który z urazem prawego ramienia opuścił parkiet na 6 minut przed końcem czwartej kwarty i nie wrócił już na boisko.
CO DALEJ: Suns wracają w końcu do Phoenix, mają dzień przerwy i we wtorek podejmować będą Houston Rockets, a w czwartek zagrają u siebie z inną drużyną walczącą o play-offy, Denver Nuggets. Już za tydzień w niedzielę w Phoenix gościć będą Orlando Magic, były klub Gortata.
Oklahoma City Thunder - Phoenix Suns 122:118 (25:28, 32:33, 29:30, 23:18, 13:9)
OKLAHOMA CITY: Russell Westbrook 32 (11 zb.), Kevin Durant 18 (8 zb.), Serge Ibaka 15 (7 zb., 4 blk), Thabo Sefolosha 8 (9 zb.), Nazr Mohammed 4 - James Harden 26 (6 zb., 4 as.), Nick Collison 11 (9 zb.), Daequan Cook 8, Eric Maynor 0
PHOENIX: Vince Carter 29 (6x3), Steve Nash 11 (14 as.), Channing Frye 11 (15 zb.), Robin Lopez 7, Grant Hill 0 - Marcin Gortat 20 (8 zb., 4 as., 3 blk), Mickael Pietrus 20 (4x3), Jared Dudley 10, Aaron Brooks 9, Hakim Warrick 1