SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Bernard Hopkins

temat działu:

Sztuki Walki

słowa kluczowe: ,

Ilość wyświetleń tematu: 1367

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 21651


HOPKINS, BERNARD

46-letni Bernard Hopkins został najstarszym w historii bokserem, który zdobył tytuł zawodowego mistrza świata. Zostaje mu teraz do pobicia jedynie rekord Archie Moore'a, który bronił swojego tytułu mając lat...49.


Wczoraj Bernard Hopkins ponownie zapisał swoje nazwisko na kartach historii boksu. Amerykanin, dzięki zwycięstwu nad Jeanem Pascalem, został najstarszym mistrzem świata w historii zawodowego pięściarstwa, w wieku 46 lat i 126 dni. Nazwisko ‘Kata’ jest znajome każdemu, kto choć trochę interesuje się boksem, warto jednak przyjrzeć się bliżej sylwetce legendarnego boksera, gdyż nie wszystkie fakty jego kariery mogą być każdemu znajome.

Hopkins przyszedł na świat 15 stycznia 1965 roku w Filadelfii. Jako nastolatek często wpadał w tarapaty z lokalną policją, przyłączając się do kolejnych młodzieżowych gangów. Gdy miał 13 lat podczas jednego z rabunków został aż 3-krotnie ugodzony nożem, jednak udało mu się ujść z życiem. W wieku 17 lat Hopkins popełnił kolejny rozbój i został aresztowany. Za to przestępstwo został skazany na 18 lat pozbawienia wolności.

W więzieniu Bernard przeszedł przemianę duchową. Oprócz przejścia na islam, udało mu się też zdobyć dyplom szkoły średniej; tam też zaczęła się na dobre jego przygoda z boksem. Wcześniej miał z nim do czynienia, sporadycznie trenował, jednak to za kratkami odniósł pierwszy sukces, zostając więziennym mistrzem kraju w wadze średniej. Na szczęście dla świata boksu Hopkinsa wypuszczono na zwolnienie warunkowe w pierwszym, dozwolonym z prawnego punktu widzenia momencie - w roku 1988, po odbycie 6 lat kary. Więzienie Bernard opuścił jako nowo narodzony człowiek, pragnący się odciąć od swojej mrocznej przeszłości. Nawet dziś, po latach wciąż wspiera finansowo wszelkie programy pomocy dzieciom z filadelfijskich gett. Jest też twarzą miejskiej kampanii zwalczania narkotykowych i alkoholowych uzależnień wśród młodzieży. B-Hop wielokrotnie podkreślał rolę jaką odegrał w jego życiu pobyt za kratkami. Mówił ze w ringu nie przestraszy się żadnego rywala, gdyż widział gwałt na współwięźniu i morderstwo na innym, tylko po to, aby zdobyć paczkę papierosów.

Zaraz po wyjściu Hopkins przysiągł sobie, że do więzienia już nigdy nie wróci. Nie mając za sobą żadnej przygody z boksem amatorskim, został zawodowcem, zaczynając przygodę z tym sportem w wadze półciężkiej. Swoją pierwszą walkę, 11 października 1988 roku przegrał z nieznanym Clintonem Mitchellem. Po tej porażce zastanawiał się nad kontynuowaniem kariery. Mimo przegranej, Bernard zwrócił na siebie uwagę trenera Louie Fishera, który wziął go pod swoje skrzydła. Po 16 miesiącach czujnego treningu pod okiem nowego coacha, Hopkins wrócił na ring już jako pięściarz wagi średniej.

Między rokiem 1990 a 1992 nasz bohater rozpoczął wspinanie się w górę rankingów bokserskich. Stoczył w tym czasie 20 walk i za każdym razem zwyciężał. Aż 15 ze wspomnianych 20 walk wygrywał bowiem przez nokaut, z czego 11 razy posyłał rywala na deski już w pierwszej rundzie. W pełni zapracował też na swój ringowy przydomek - ‘Kat’ (The Executioner), który wziął się od jego słynnego gestu wykonywanego przed każdą walką, pokazującemu przeciwnikowi jego dekapitację.

Kiedy jednak miał szansę po raz pierwszy wspiąć się na bokserski szczyt i sięgnąć po wakujący mistrzowski tytuł federacji IBF 22 maja 1993 roku, na jego drodze stanęła ściana. Ściana dla ta nazywała się Roy Jones Jr. (najlepszy pięściarz lat 90-tych wg. magazynu "Ring") i Hopkins przegrał na punkty. Nie chciał się pogodzić z porażką z rodakiem, wielokrotnie nawołując do rewanżu, co jak wiemy udało mu się dopiero po 17 latach. Rok później Jones przeszedł do wyższej kategorii wagowej i pas IBF w średniej znów był do wzięcia.

Kolejną szansę, by po niego sięgnąć dostali Hopkins i Ekwadorczyk Segundo Mercado. Hopkins, mimo faktu iż w 5. i 7. rundzie znalazł się na deskach, zdołał zremisować walkę. W rewanżu sam załatwił jednak sprawę już w 7. rundzie, sięgając wreszcie po wymarzony tytuł. Bernard pierwszą obronę stoczył dopiero w 1996 r., ze Steve`em Frankiem, którego znokautował już w 1. rundzie, ale dopiero w 1997 roku stoczył walki z bardzo dobrymi pięściarzami. Najpierw pokonał byłego wieloletniego mistrza, Johna Davida Jacksona ( TKO w 7. rundzie), oraz przyszłego mistrza w wadze półciężkiej - Glena Johnsona (TKO w 11. rundzie). W 1998 r. Hopkins mógł dopisać do swego rekordu zwycięstwo nad kolejnym czempionem, którym był Simon Brown - były mistrz IBF i WBC w wadze półśredniej, oraz WBA w wadze jr. średniej. W następnym pojedynku z Robertem Allenem, doszło do dość niecodziennego zdarzenia. Sędzia Mills Lane, podczas próby oderwania klinczujących bokserów, zrobił to w taki sposób, że Bernard wypadł po za ring. ‘Kat’ na tyle mocno się poobijał, że nie mógł kontynuować walki, która ostatecznie została uznana za nieodbytą. Zorganizowano rewanż w lutym 1999 r. i tym razem padał już tylko Allen, tyle, że po ciosach Hopkinsa w 2. i w 6. rundzie, ostatecznie przegrywając w 7. przez TKO. Po kolejnych trzech obronach pasa IBF, Hopkins po raz pierwszy stanął do walki unifikacyjnej. W kwietniu 2001 dorzucił bowiem do kolekcji pas federacji WBC, pokonując jednogłośnie na punkty Keitha Holmesa.

Najwidoczniej do swojego tytułu bardzo się przyzwyczaił, gdyż do 2000 roku bronił go 12 razy, czasem w dramatycznych okolicznościach, jak w czasie swojej drugiej walki z Antwunem Echolsem. Padając wówczas ofiarą zapaśniczego chwytu, Bernard uszkodził sobie w 6. rundzie ramię. Sędzia stwierdził, że faul kwalifikuje się do dyskwalifikacji Echolsa i tym samym przyznania zwycięstwa Hopkinsowi. Ten jednak stwierdził, że chce walczyć dalej i nie dość, że wytrwał z bólem, to jeszcze zmasakrował przeciwnika używając niemal wyłącznie lewej ręki. Cała walka zakończyła się przez techniczny nokaut pretendenta w rundzie numer 10.

Hopkins był bezdyskusyjnym mistrzem świata, lecz osiągnął już 35 lat i powoli wszyscy zaczynali go wysyłać na sportową emeryturę. Tymczasem Bernard miał trochę inne zdanie, gdyż jak już wcześniej napisałam, do swojej kolekcji dołączył należące do Holmesa trofeum WBC. Do niekwestionowanego mistrzostwa świata w wadze średniej brakowało mu więc tylko tytułu WBA, którego posiadaczem był niepokonany Portorykańczyk - Felix ‘Tito’ Trinidad. Ich wyznaczony na 29 wrzesień 2001 pojedynek poprzedzało ciągłe podgrzewanie atmosfery i obrażanie się obu pięściarzy. Szczytem była zaś sytuacja, gdy Hopkins znieważył portorykańską flagę, wyrywając ją z ręki promotora swojego rywala, Dona Kinga, rzucając ją o ziemię. Fakt ten oburzył wielu mieszkańców wyspy, którzy rozpoczęli szturm na budynek, w którym odbywała się konferencja prasowa. Cała sytuacja zakończyła się jednak dla Hopkinsa szczęśliwie, gdyż został on ewakuowany z budynku helikopterem. W końcu jednak obaj stanęli w ringu w nowojorskim Madison Square Garden. Pojedynek trwał 12 rund i skończył się zwycięstwem Amerykanina przez techniczny nokaut.

Swych trofeów skutecznie bronił sześciokrotnie. Do jednego z najciekawszych pojedynków doszło 18 września 2004 roku, gdy naprzeciwko ‘Kata’ stanął Oscar De La Hoya noszący pas prestiżowej federacji WBO. W walkę wpompowano miliony dolarów i odpowiednio nagłośniono jako jedno z największych wydarzeń bokserskich ostatnich lat. Wszyscy fani pięściarstwa ostrzyli sobie więc zęby na ten pojedynek. Zakontraktowana na 12 rund walka potrwała tylko 9 i skończyła się w najgorszy z możliwych dla ‘Złotego Chłopca’ sposób. To, że został pokonany nie było wielką niespodzianką, jednak nie dość, że pierwszy raz w karierze przegrał przez nokaut, to padł po ciosie na korpus, konkretne idealnym uderzeniu pod prawy łokieć - wprost na wątrobę, był tak bolesny, że De La Hoya nie mógł już dalej walczyć. Bernard Hopkins był więc pierwszym od 1987 roku niekwestionowanym mistrzem wagi średniej. Jako jedyny w historii zdobył wszystkie pasy jeden po drugim.

Najwidoczniej De La Hoya nie chował do swego pogromcy urazy, gdyż jeszcze przed końcem 2004 roku obaj pięściarze zjednoczyli siły i Bernard został na czele oddziału na Wschodnim Wybrzeżu, należącego do Oscara Golden Boy Promotions. Ostatnią skuteczną obronę swej kolekcji pasów mistrzowskich Bernard zanotował na początku 2005 roku pokonując Howarda Eastmana.

Kolejnym rywalem czterdziestoletniego już Kata był niepokonany 26-latek Jermain Taylor, kreowany przez amerykanów na wielkiego mistrza i nadzieję boksu. Walka trwała 12 rund i przed ogłoszeniem werdyktu żaden z zawodniku nie mógł być pewien swego. Dwóch z trzech sędziów uznało, że zwyciężyła młodość. Hopkins został pozbawiony, po 10 latach panowania, mistrzowskich tytułów - zdaniem wielu ekspertów niesłusznie. Musiało więc dojść do rewanżu. Stało się tak po 5 miesiącach, w 2005 roku. Tym razem werdykt był jednogłośny - znów na korzyść Jermaina. Pojedynek był ponownie bardzo zacięty i znów wg. wielu wywołał wiele kontrowersji. Po tej porażce wszyscy twierdzili, że Hopkins powinien powiesić rękawice na kołku i w wolnych chwilach wyszukiwać młode talenty dla Golden Boy Promotions.

Były skazaniec po raz kolejny pokazał jednak, że na emeryturę się nie wybiera i na ring wrócił już pół roku później. Tym razem w wadze półciężkiej skrzyżował rękawice z pogromcą Roya Jonesa Juniora - Antonio Tarverem. Stawka w porównaniu z tym, o co wcześniej mieli okazję walczyć obaj bokserzy, nie była imponująca. Stanowiły ją niewiele znaczący pas IBO i NBA. Pojedynek był bardzo jednostronny. Trwał pełne 12 rund, przez które Hopkins niemiłosiernie obijał rywala, by zdecydowanie zwyciężyć na sędziowskich kartach. Podobnie było z kolejną walką ‘Kata’. W lipcu 2007 roku zmierzył się z byłym niekwestionowanym mistrzem wagi jr średniej, mającym na rozkładzie między innymi Shane'a Mosley'a i Felixa Trinidada - Ronaldem ‘Winky’ Wrightem. Także i tym razem sędziowie nie mieli problemu i znów jednogłośnie zwyciężył Hopkins. Następną walką stoczoną przez B-Hopa był pojedynek z Joe Calzaghe. Mimo iż ‘Włoski Smok’ był w 1. rundzie liczony, ostatecznie wygrał walkę.

Hopkins nie zapomniał też o swoim pogromcy sprzed lat, Roy’u Jonesie, z którym porażka nadal głęboko w nim tkwiła. 3 kwietnia obie bokserskie legendy ponownie skrzyżowały rękawice w ringu. Ale sama walka rozczarowała, mimo iż pięściarze zapowiadali nokaut i walkę pełną emocji, to jednak ani pierwszego ani drugiego nie było można zobaczyć. Od samego początku starcie było nudnawe, choć to ze strony Hopkinsa było można zauważyć większą chęć do walki. Najwięcej emocji było w 6. rundzie i to nie z powodu dobrej walki, a faulu ze strony Roya Jonesa, który uderzył w tył głowy "Kata". Ten długo nie mógł się pozbierać, a walkę przerwano na kilka minut odbierając jednocześnie punkt Royowi. Po wznowieniu pojedynku wściekły Hopkins rzucił się na Jonesa, nie zważając na gong kończący rundę. Aby rozdzielić obu bokserów, na ring musieli wkroczyć ochroniarze. Zrobiło się zamieszanie i przepychanka. W dalszej części pojedynku również dochodziło do nieprzepisowych zachowań z obu stron. Końcowy werdykt był raczej oczywisty, jednogłośnie na punkty wygrał Bernard Hopkins, tym samym rewanżując się za porażkę sprzed lat.

Hopkins wielokrotnie w trakcie trwania swojej kariery wysyłany był na emeryturę. Oprócz wspomnianych już sytuacjach po walkach z Taylorem czy Echolsem, wiele takich głosów pojawiło się po jego walce z Tarverem, utwierdzając, że lepszego momentu już dla takiej decyzji nie będzie. Kolejny raz głosy krytyków podniosły się po walce z Walijczykiem Joe Calzaghe, mimo tego iż Hopkins spisał się bardzo dobrze. Bernard jednak powtarzał, że sam chce podjąć tą decyzję, zamykając tym samym usta wszystkim swoim doradcom. Okazję do utarcia nosa swoim przeciwnikom miał w walce z Kelly Pavlikiem. W walce z dużo młodszym, niekwestionowanym królem wagi średniej Hopkins był skazywany na pożarcie. Mimo to całkowicie zdominował rywala, a po jej zakończeniu podszedł do miejsca, w którym zasiadali dziennikarze zajmujący się boksem, każdemu z nich bez słowa wpatrując się w oczy w geście triumfu. Ci jednak nie dali za wygraną, ponownie nawołując ‘Kata’ do zawieszenia rękawic na kołku po stojącym na niskim poziomie rewanżu z Royem Jonesem.

Jednak mimo upływającego czasu, Bernard Hopkins wyznaczył sobie kolejne wyzwanie - zostanie najstarszym zawodowym mistrzem świata w historii. 18 grudnia 2010 roku zmierzył się z kanadyjskim czempionem WBC wagi półciężkiej, Jeanem Pascalem, mając w dniu walki 45 lat 11 miesięcy i 3 dni (o 38 więcej od Foremana). Pojedynek odbył się na terenie Pascala - w Quebec City w Kanadzie. Od pierwszych sekund starcia to Hopkins nacierał, a Pascal walczył z defensywy, udało mu się trafić Amerykanina silnym prawym sierpowym, po którym ugięły się pod Hopkinsem nogi. Pod koniec 1. rundy kanadyjski bokser uderzył Hopkinsa w tył głowy, po czym Amerykanin wpadł w liny i się przewrócił. Sędzia, niesłusznie uznał to za nokdaun i liczył Hopkinsa. W 3. rundzie Jean Pascal już czysto trafił Amerykanina i Hopkins był liczony po raz drugi (po raz ostatni ostatnim "Kat" był liczony w 1994 roku!). Wydawało się, że walka zmierza w kierunku wygranej aktualnego mistrza, ale Bernard w kolejnych rundach zaczął przejmować inicjatywę, popisując się znakomita techniką, szybkością i umiejętnościami. Kanadyjczykowi wyraźnie zabrakło pomysłu na walkę ze starym mistrzem. Gdy wybił gong kończący 12. rundę, Bernard Hopkins podniósł ręce w geście triumfu, będąc przekonany o swojej wygranej. Niestety radość była za wczesna, tylko jeden sędzia przyznał zwycięstwo dwoma punktami Hopkinsowi, a dwaj pozostali remis, co oznaczało, że pojedynek jest remisowy, a pas mistrzowski zachowa Pascal. Hopkins i wielu obserwatorów nie kryło rozczarowania takim werdyktem, a sam pięściarz powiedział, że sędziowie go zwyczajnie okradli.

Dość szybko, bo już 21 maja 2011 roku, zorganizowano rewanż. Obaj pięściarze ponownie stanęli naprzeciw siebie w ringu, a stawką był ten sam pas, co parę miesięcy wcześniej. Przed samą walką bokserzy nie kryli niechęci do siebie, wielokrotnie się nawzajem obrażając. Starcie ponownie odbyło się w Kanadzie, tym razem w Montrealu, a w dniu walki Hopkins miał 46 lat i 126 dni. Obaj pięściarze byli bardzo zdeterminowani aby wygrać, Pascal nastawił się na swoje silne sierpy, którym kilkukrotnie trafił Amerykanina, ale i ten nie pozostawał mu dłużny zaskakując Kanadyjczyka silny prawym prostym i punktując lewym. Bernard również prowokował rywala, a w przerwie między 6. i 7. rundą zrobił nawet kilka pompek dając do zrozumienia, że jest w znakomitej formie fizycznej. Pascal miał co raz mniej pomysłu na sprytnie walczącego rywala i mimo prób zadania czystego ciosu na szczękę ‘Kata’ ta sztuka się nie udała. Po zakończeniu walki, tym razem sędziowie sprawiedliwie orzekli jednogłośne zwycięstwo Hopkinsa, który zapomniał o złej krwi przed walką i symbolicznie wręczył pas Pascalowi uznając jego klasę.

Bernard Hopkins został najstarszym pięściarzem w historii, który zdobył tytuł mistrzowski, zostaje mu do pobicia jedynie rekord Archie Moore'a, który bronił tytułu mając 49 lat. Również i teraz pewnie wiele osób chciałoby odejścia w chwale wielkiego mistrza. Widząc jednak to, jak na ringu sprawuje się Hopkins i porównując jego dyspozycję do innych wielkich mistrzów z lat 90-tych XX w., powinno się jednak pozostawić tę decyzje w rękach samego zainteresowanego. Z całą pewnością swoją postawa zasłużył na to, by mu to oddać.

Autor:Laura Neagu

http://www.bokser.org/content/2011/05/23/211711/index.jsp





Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2011-05-23 22:22:28

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2011-05-23 22:23:22
Ekspert SFD
Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120
Masz problem z przybraniem na wadze lub zgubieniem zbędnych kilogramów? Indywidualne plany dietetyczne i treningowe
  • 23 383 spalonych kg tłuszczu
  • 27 059 zbudowanych kg mięśni
Sprawdź więcej
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 21651





To pokazuje jego charakter...Między innymi,to zachowanie.Nie traci czasu...Pierwszy raz takie coś widzę...

Pompki...
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 3 Napisanych postów 423 Wiek 22 lat Na forum 8 lat Przeczytanych tematów 9002
fajny materiał,dałbym Ci soga,ale już nie wejdzie

jednak wszedł

Zmieniony przez - miketyson2 w dniu 2011-05-24 09:06:34

,,Kto trening dziś odpuszcza ten się z gejem w nocy puszcza."-Mirko Crocop Filipović

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 21651
Hopkins,to legenda dla mnie TOP 20 p4p all time...

Hopkins był niedoceniany,a ta wygrana nad Pascalem,to zmieni...

Jego defensywa,sztuczki,technika,spryt,taktyka,kondycja...Dla mnie TOP 11 defensyw all time...

Noi jego rywale,on im niszczył kariery(Pavlik) pierwsze porażki(Trinidad)...Glen Johnson

Wyrównana walka z PRIME Royem Jonesem jr...

Na rozkładzie:Mercado,Glen Johnson(ponad 42 lata i leje młodych zawalczy z Frochem),Brown,Allen,Holmes,Trinidad,Joppy,DeLaHoya,Tarver,(mega defensor)Winki Wright,Pavlik,do tego wyrównana walka z Calzaghe...

Teraz każdy uważa za gwiazdy Bute,Frocha,Pascala,a w czasach Hopkinsa tacy nie wypływali na wodę,bo Hopkins ich niszczył UD lub przez KO...Stara szkoła boksu lata 90...20 obron.

Legenda.


Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2011-05-24 13:29:26
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 594 Napisanych postów 23109 Wiek 31 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 106471
jeden z moich ulubionych pięściarzy

i dokladnie, stara szkoła boksu

dobrze ze wygrał z Pascalem,

teraz jeszcze Bute, Dowson
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 345 Na forum 9 lat Przeczytanych tematów 13861
Cezi myślisz,że Hopkins ma jakiekolwiek szanse z Dawsonem ?

EDIT : Ja dawałbym mu 30% do 70% dla Dawsona.

Zmieniony przez - Don_Alex w dniu 2011-05-24 14:28:25
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 90 Napisanych postów 4264 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 21651
Dawson dla mnie byłby faworytem...Berniemu nie leżą bokserzy walczący na dystans...On lubi ofensywnych...W PRIME dałby mu szkołę,teraz,to raczej nie...

Zwakuję pas chyba...
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Specjalista
Szacuny 68 Napisanych postów 8692 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 74470
Niech zwakuje, idzie do CW i zbije Diablo .

SFD Fight Club & Uderzane
WISŁA KRAKÓW

Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

trening pod taja

Następny temat

Kiedy zjeść ostatni posiłek przed treningiem ??

aerofull