Adi, tam na W-ską cały czas przychodzą nowi. Na początku odpuszczają sobie niektóre wytrzymałościówki, ale wiadomo jak to jest trenując w grupie- widzisz, że inni nie odpuszczają, to i Ty jedziesz ostro, choćbyś miał wrócić do domu na czworakach. Po kilku tygodniach już spokojnie można trenować takim trybem, jaki narzuca trener. Poziom ćwiczących jest różny, ale bądźmy szczerzy- ćwiczysz dla siebie, a nie, żeby robić wrażenie na innych. Wpadnij na trening, bo marnujesz czas w domu :) Ja przyszedłem na tajski w czerwcu 09, kiedy grupa była już wykruszona przed wakacjami, a trener narzucał takie tempo, że pierwsze
treningi bałem się, żeby na ojom nie trafić... ciężka sprawa, biorąc pod uwagę fakt, że kiedyś wypalałem ramkę fajek dziennie. Dzięki MT już nie mam takich problemów, a zaoszczędzona co miesiąc kasa, którą dotychczas wydawałem na niepozorne, tytoniowe rurki wydaję na sprzęt, dojazdy na treningi i ewentualnie suple (węglowodany, witaminy itp.). Szczerze powiem, że i tak finansowo lepiej na tym wychodzę.