Od jakiegoś czasu, zwiększyłem intensywność treningów (wcześniej robiłem 10 tygodniowy plan pod wycisk, to i ogólnie skupiłem się na progresji w sile, przez cały ten okres przyjmowałem glutaminę, glukozaminę, stacka kreatynowego i boostera NO (Schock+Storm z Universala ), Jakiś czas temu pojawił się u mnie delikatny ból w lewym barku (okolice przyczepu przedniego aktonu, tak na wysokości stawu. Przed każdym treningiem w tygodniu przeprowadzałem solidną rozgrzewkę barków,(wymachy, krążenia, jak i rozgrzewka na wolnych ciężarach) a po pojawieniu się bólu zacząłem też smarować się maścią rozgrzewającą, co z dalszej perspektywy w moich oczach wydawało się błędem(mogłem poszerzyć ewentualny stan zapalny) Zazwyczaj na treningach bark nie bolał a jak już to lekko,Dzisiaj (barki+tric) nic mnie nie bolało, jednak , przy ostatniej serii pierwszego ćwiczenia -
wyciskanie sztangi zza głowy, s.Smitha - coś mi je*nęło w tym barku, jakbym miał opisać, to coś jakby naciągnięcie, ale i miałem takie wrażenie jakby "chrząstki się o siebie otarły" i stało się - nie mogę podnieść ręki powyżej linii barków, przy zmianie koszulki pomimo kulenia i pochylania się napier*ala tak, że szok :D Z barkami oczywiście dałem spokój, triceps zrobiłem lekko z uwagą, czy mnie coś nie boli.
Planowałem zrobić przerwę jak nie od tego, to od następnego tygodnia i teraz ten czas wykorzystam na leczenie kontuzji :)
I tu chciałbym Ci przedstawić przebieg leczenia: A więc tak; na siłowni odstawiam na razie barki, klatkę i plecy, jeżeli chodzi o ramiona, to zamierzam ewentualnie robić jakieś wyizolowane ćwiczenia tylko pod warunkiem, że będzie to szło z maksymalnym komfortem dla barków, nogi i brzuch zamierzam cisnąć, i na tym postawić priorytet, oczywiście również pod warunkiem, że bark też nie będzie się tutaj odzywał, do tego planuje robić normalnie aeroby. Przez okres wskazany na ulotce zamierzam brać polopirynę, 3tabsy/dzień (jako lek przeciwzapalny, przez ten okres w ogóle nie pojawię się na siłowni), smarować się 2x dziennie fastumem, lub ketonalem itp., do tego wspomagająco w czasie dnia maścią "Traumeel's"(maść homeopatyczna), polecono mi też zakupienie sprayu mrożącego i chrząstki rekina, rozmyślam też nad glukozaminą w dawce ponad 1000mg(ok.1500, w książce dotyczącej suplementacji tyle było podane jako najbardziej efektywne) czystej glukozaminy dziennie, jednak nie wiem czy znajdę na to kasę :) Trening zaniechanych partii planuję wznowić po całkowitym ustąpieniu bólu, zaś normalne, pełne treningi dopiero po jakimś czasie, póki co nieokreślonym, zobaczę jak sytuacja się rozwinie ;)
Byłbym wdzięczny za podpowiedź, czy okres dochodzenia do zdrowia zaplanowałem rozsądnie
Mam też kilka pytań: Czy fastum brać przez te 7-10dni, czy dłużej? I mam też pytanie odnośnie tej glukozaminy, chrząstki i spraya - czy opłaca się to kupować, czy i bez tego dojdę do siebie (biorąc pod uwagę, że nie dysponuję pokaźną ilością floty ;P) I co do tych maści i leku - czy macie jakieś inne, godne polecenia?
Ps glukozaminę zastąpiłem żelatyną - niestety póki co się uczę i nie zarabiam, to muszę brać pod uwagę względy ekonomiczne
MrKolos
- masz 15 lat, tak więc proponuję wybrać tańszą wersję, chyba, że rodzice nie żałują Ci grosza na takie rzeczy

Co do wit.C to ja osobiście jestem zwolennikiem łykania jej w dużych ilościach, zarówno w tabsach jak i w diecie (owoce, kiszona kapusta itp

) Jej nadmiar, zwłaszcza jak nie masz problemów z nerkami Na pewno Ci nie zaszkodzi :D
Pozdro, HumptyHump
