Widzę to nieco inaczej. Napisałem, że lekceważę Boba Sappa w odpowiedzi na stwierdzenie -
można go nie lubić, ale nie można lekceważyć. Nigdy nie lubiłem Sappa, a jego styl walki uważam za okładanie bezmózga. Kiedy pojawił się w K-1, reszta zawodników chyba zwyczajnie się go bała, i nic dziwnego większość ludzi wygląda przy nim jak karły. Gdyby dysponował chociaż w 20% takimi umiejętnościami jak wyglądem, byłby mistrzem. A tak zasłynął głównie faulami, kopaniem leżącego, ciosami po komendzie stop. Do dzisiejszego dnia nie pojmuję jak tak wielki fighter jak
Ernesto Hoost, nie mógł sobie z nim dać rady. Być może niepotrzebnie wdawał się w naparzanie, zamiast podejść do sprawy taktycznie. Ale dlaczygo Hoost w drugiej walce przegrał ponownie ? Nieważne, parę miesięcy później Sappa rozpracował Crocop i od tamtego momentu wiadomo, że Bob ma szklaną szczękę, szybko się męczy i ogólnie to tylko groźnie wygląda. Paradoksalnie w MMA, gdzie ma większą swobodę zadawania ciosów niż w K-1 i może do woli tłuc po knockdownie, radzi sobie jeszcze gorzej.
Jest jeszcze jedno. Sapp był jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym dziwadłem jakie trafiło do K-1. Wcześniej walczyli i wygrywali zawodnicy o wysokiej technice. A tu nagle goryl. Widowisko na tym może i zyskało, ale mnie bardziej podoba się styl Andy Hug'a, Hoosta czy Sefo niż Akebono, Choia albo Sappa.
P.S.
Może się nie znam, ale zobaczcie parę postów wcześniej jak obsatwiałem
Zmieniony przez - Odies w dniu 2009-05-27 07:15:49