Ech, szkoda gadać. Nie obraź się, ale mam wrażenie, że jesteś jeszcze dość młodym człowiekiem. Mnie też kiedyś, jak krócej ćwiczyłem, wszystko w taekwondo wydawało się czarno-białe. Ci są dobrzy, ci są źli. Ten jest super, ten jest zdrajca, to taekwondo prawdziwe, to fałszywe. Czas zweryfikował te opinie. Ja tam z ostatnich słów generała (uwaga, newsflash - niektórzy podają ich autentyczność w wątpliwość, zwłaszcza że generał był już wtedy na silnych lekach, a na dodatek część tzw. świadków nie zna języka koreańskiego) wnioskuję jedynie, że czuł się oszukany przez syna i nie wybaczył mu. "Zdrajca" to mocne słowo, zwłaszcza, kiedy się je rzuca nie wiedząc nic o motywach, zakulisowej polityce itp. Myślę, że miało to związek z tym, że (jak donoszą inni świadkowie) podczas pożegnania na lotnisku przed ostatnim wylotem do Korei generał poprosił zebranych, aby wspierali jego syna. Było coś, co skłoniło go do takiej prośby (jeśli miała ona rzeczywiście miejsce) i to właśnie mogło być później ocenione przez generała jako kłamstwo.
Syn generała stworzył swoją federację (oczywiście, w jego przekonaniu, podobnie jak pozostałych dwóch, będącą tym jedynym oryginalnym ITF-em) po konflikcie na specjalnym kongresie w Wiedniu, kiedy to zmieniono decyzję kongresu w Rimini wybierającą go na kolejnego prezydenta ITF. Jako ciekawostkę dodam, że w opinii części osób zarówno decyzja wybierająca syna generała, jak i nadzwyczajny kongres były nielegalne, czyli obie strony nie miały racji

Konstytucja ITF nie dawała bowiem prawa dokonywania wyborów na "dzieloną" kadencję (zdecydowano, że przez część kadencji prezydentem ma być generał, a potem jego syn), zaś kongres zwołano z naruszeniem procedury. Ten numer zresztą spraktykowali później Koreańczycy z Północy, zwołując kolejny nadzwyczajny kongres i ogłaszając Chang Unga prezydentem (bo nie wiem, czy wiesz, ale nikt go na to stanowisko nie wybierał).
Co do kształtu, jakie będzie miało olimpijskie taekwondo, to na dzień dzisiejszy wszystko pobożne życzenia, wróżenie z fusów i spekulacje. Koreańczycy dopiero się próbują dogadywać i sami jeszcze niczego nie ustalili, tymczasem słyszałem już np. od pewnego kolegi tryumfalistyczne zapewnienia o tym, że to ITF "wchłonie" WTF. W chwili obecnej wygląda to jednak tak, że to WTF ma na świecie znacznie większy zasięg i to WTF jest na igrzyskach. Zasadniczo, przyłącza się mniejszy do większego, a nie odwrotnie. Ustalone będzie to w kolejnych rundach rozmów międzyfederacyjnych, a potem zmiany musi zatwierdzić MKOl. Nikt nie zna dokładnego terminu. Dodatkowo, syn generała wrócił do Korei Pd. i na własną rękę próbuje dogadywać się z WTF - odbyły się już tam pierwsze wspólne zawody WTF i ITF syna generała, z osobnymi konkurencjami dla obu wersji (co jest moim zdaniem na dzień dzisiejszy najzdrowszym rozwiązaniem).
Co do określania się, certyfikatów itp. - wybacz, za stary jestem na machanie federacyjną flagą i skandowanie "Wiesław, Wiesław" (albo innego imienia). Egzaminy na stopnie uczniowskie przeprowadzamy w PUT. Jeśli chodzi o dany, moi uczniowie mogą zdawać gdzie chcą. W PUT, w ITF koreańskim, nawet w WTF. Sam nie odczuwam parcia na kolejny dyplom i belkę, więc w dającej się przewidzieć przyszłości nie zamierzam też zaprzątać sobie głowy problemem swojego zdawalnictwa. Przynależność do jakiejkolwiek federacji nie oznacza też dla mnie stania po jakiejkolwiek stronie. Dla mnie to czysty układ: ja płacę składkę, federacja pozwala mi u siebie startować czy też robić egzaminy. Nic więcej i nic mniej. Dobrze to rozumieją ludzie z PUT i z koreańskiego ITF, dlatego tam właśnie należymy. Do niedawna płaciliśmy także składkę do polskiego związku WTF, ale olimpijskie TKD w klubie nam wymarło, więc przestaliśmy. Może kiedyś się odbuduje.