Artykuł z Gazety Wyborczej:
Brązowy medal Agnieszki Wieszczek został sprzedany na aukcji za 72,1 tys. zł. Pieniądze miały zostać przeznaczone na operację chorego chłopca. Człowiek, który wygrał licytację, okazał się jednak oszustem.
Zdobycie brązowego medalu igrzysk olimpijskich w Pekinie to największy sukces w karierze 25-letniej zapaśniczki Zgierskiego Towarzystwa Atletycznego ze Zgierza. Ale medal już do niej nie należy. Zaraz po turnieju olimpijskim Wieszczek zdecydowała, że odda go na cele charytatywne. - Chciałam pomóc dżudoce Krzyśkowi Wiłkomirskiemu, który potrzebował pieniędzy na operację bardzo chorego synka - zdecydowała. - Ale okazało się, że udało mu się już uzbierać prawie całą potrzebną kwotę.
Zapaśniczka nie zrezygnowała jednak z przekazania medalu na szczytny cel. Oddała go Wiłkomirskiemu, a ten fundacji Cor Infantis, która szuka pieniędzy na operacje chorych dzieci. - Po co ma wisieć na ścianie, skoro może uratować życie dziecka - mówiła Wieszczek.
Medal trafił na internetową aukcję. Dochód z jego sprzedaży miał zostać przekazany na operację 10-letniego Radka Księżyka, który urodził się z kilkoma poważnymi wadami serca. Koszt operacji, która zostanie przeprowadzona w Monachium, to 57 tys. zł. Po dwóch tygodniach medal osiągnął cenę 72,1 tys zł. Ale człowiek, który wylicytował tę kwotę, okazał się oszustem. Za olimpijski krążek na pewno nie zapłaci. - To coś strasznego. Nigdy bym się nie spodziewała, że ktoś zrobi takie świństwo. Tym bardziej że chodzi o chore dziecko - denerwuje się Wieszczek. - Dzwoniłam już do mamy Radka. Uspokoiłam ją i obiecałam, że pieniądze na operację jej synka na pewno się znajdą.
- Kiedy Agnieszka się o tym dowiedziała, chciała sama zapłacić za swój medal - mówi Michał Pytys, prezes fundacji Cor Infantis. - Nigdy bym nie przypuszczał, że finał tej akcji będzie tak tragiczny.
Na szczęście Wieszczek nie będzie musiała wykładać swoich pieniędzy. Pytys: - Operacja i tak dojdzie do skutku w listopadzie. Radek czekał na nią 11 lat i dłużej czekać już nie może. Koszty pokryje nasza fundacja.
Do kogo trafi medal? Być może wykupi go jeden ze sponsorów zapaśniczki. Wtedy pieniądze trafią na konto fundacji i pomogą kolejnemu dziecku. Co z oszustem? - Nie będziemy go szukać. Nasza fundacja zajmuje się ratowaniem życia, a nie jego niszczeniem - twierdzi Pytys. - Człowiek, który wygrał licytację, nie ma pieniędzy, by zapłacić. A my mamy nauczkę na przyszłość.
Ale oszust nie może spać spokojnie. - Z tego, co wiem, to policja już się zajęła tą sprawą - mówi Wieszczek. - Mam nadzieję, że głupota ludzka będzie ukarana.
Edit 2:
Artykuł oraz nagranie wideo z Kroniki Krakowskiej z dnia 24.10.2008.
(wideo)
http://ww6.tvp.pl/View?Cat=8979&id=814907
Kto wylicytował medal i nie zapłacił?
Skandal z olimpijskim medalem polskiej zapaśniczki, który został wystawiony na aukcji internetowej i wylicytowany przez oszusta. Za pieniądze ze sprzedaży miała zostać sfinansowana operacja dziecka z wadą serca.
72,1 tys. zł - taką cenę osiągnął wystawiony na Allegro.pl medal olimpijski z Pekinu. Zwycięzca aukcji za wygraną nie zapłacił. Wkrótce potem do krakowskiej policji zgłosiła się kobieta, która poinformowała, że licytacja odbywała się przy użyciu jej konta użytkownika portalu Allegro, lecz bez jej wiedzy. Teraz biegli będą sprawdzać jak to możliwe.
Jeśli ktoś licytował z konta kobiety, która złożyła zawiadomienie, ona musiałaby o tym wiedzieć przed zakończeniem aukcji - tłumaczy pracownik Allegro. Nieprawdopodobna wydaje się też sytuacja odwrotna: że ktoś licytował ze swojego konta poprzez komputer kobiety, która przyszła na policję. Gdyby tak było, ona do dziś nie mogłaby o tym wiedzieć.
Za pieniądze z licytacji do Monachium miał pojechać jedenastoletni Radek. Tam jego chore serce zoperowałby Edward Malec. Fundacja Cor Infantis zapowiada, że zrobi wszystko, żeby to się udało. Tymczasem, jak pisze prasa, prof. Malec zagroził, że w związku z medialnym zamieszaniem wokół jego osoby nie będzie już operował polskich dzieci.
To nie pierwsze zamieszanie wokół akcji zbierania pieniędzy na operacje w Monachium, choć te same operacje bezpłatnie wykonują lekarze w Polsce. Chore dzieci nie pozostaną bez pomocy, bo takie operacje wykonują też chirurdzy w Polsce, ale wielu rodziców nie będzie już mogło wybrać lekarza, któremu bardziej ufają.
(Kronika)
http://ww6.tvp.pl/369,20081023814882.strona
Zmieniony przez - Siwy29 w dniu 2008-10-24 10:01:19